niedziela, 16 października 2016

Pizzeria Włoska Piwnica Lublin - Pizza Gamberetti i Spinata

Pizzeria Włoska Piwnica działająca na ul. Pankiewicza 28 została nam polecona przez jednego z naszych fanów, Sebastiana, już rok temu. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej o niej nie słyszeliśmy i przez ten brak świadomości całkowicie o niej zapomnieliśmy. Nie widzieliśmy jej reklam, ani nie mieliśmy żadnych rekomendacji od znajomych. Pizzeria jednak utrzymała się na rynku i Sebastian przypomniał nam ostatnio, że mieliśmy ją przetestować.

Pizzeria Włoska Piwnica
Pizza Spinata z salami Spinata, suszonymi pomidorami
i rukolą z Pizzeria Włoska Piwnica Lublin
Pizzeria ma dosyć krótkie godziny otwarcia. Możemy w niej zjeść od 15:00 do 21:00. Nie prowadzi też dowozu. Dostanie się do niej nie stanowi jakiegoś wielkiego problemu, ale umiejscowiona w dolnej części domu jednorodzinnego nie rzuca się też szczególnie w oczy. Przed lokalem znajduje się dość klimatyczny ogródek, który ze względu na obecną pogodę nie jest już dostępny. Wydaje nam się jednak, że byłby dobrym miejscem na wiosenne i letnie spotkania. Wchodząc do środka pierwsze co czujemy to piękny zapach palonego drewna. Lokal w środku jest bardzo mały. Możemy usiąść jedynie przy dwóch drewnianych stołach, które są bardzo wąskie i niewygodne. Niestety jak się okazuje piękny zapach drewna pochodzi jedynie z kominka, a nie z pieca do pizzy.


Włoska Piwnica Lublin
Pizza Gamberetti z borowikami, krewetkami,
bazylią i natką pietruszki z Włoska Piwnica Lublin
Menu ma 23 pozycje gotowych pizz. Nie ma też problemów, aby coś wymienić lub dodać. Gdy Pani stojąca za barem widziała, że się zastanawiamy sama zaczęła proponować nam dodanie innych składników - jak sądzimy, bez dodatkowej opłaty. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na pizze Gamberetti z borowikami, krewetkami, świeżą bazylią i natką pietruszki oraz Spinata zawierającą suszone pomidory, salami Spinata i świeżą rukolę. Pierwsza z nich kosztowała 25 zł, a druga 24 zł. Trzeba przyznać, że ceny jak na swój rozmiar i tę lokalizację pizzerii  są dość wysokie. Dodatkowo zamówiliśmy też jeden z oryginalnych włoskich napojów, który kosztował 6 zł.


włoska cola
Włoska cola raczej nie przypadła nam do gustu
Mogliśmy obserwować jak przygotowywane są nasze pizze, ponieważ z sali mamy widok na kuchnię. Napój włoski o smaku coli z wiśnią miał bardzo ładny zapach, ale w był gorzki w stylu kofeinowym. Pizze otrzymaliśmy jednocześnie po 20 minutach od zamówienia - byliśmy jedynymi gośćmi w lokalu. Pierwszym zaskoczeniem był brak bazylii na pizzy Gamberetti. Pani poinformowała nas jednak, że w tym przypadku obowiązuje samoobsługa i możemy zerwać sobie świeże listki bazylii z tej stojącej na naszym stoliku - ciekawe rozwiązanie. Ogólnie jeśli chodzi o ilość składników to jak widzicie na zdjęciach nie było ich przesadnie dużo, ale nie możemy też powiedzieć, że było ich jakoś ultra mało.

włoska oliwa
Oliwy były bardzo dobre
Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na pizzę z borowikami i musimy Wam powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę! Na pizzy było ich niewiele, ale zapach który dodawały był po prostu obłędny. Ciekawe, czy w pełni sezonu grzybowego dostaje się ich więcej... Natka pietruszki była dodana w małej ilości, a na jeden kawałek pizzy przypadała jedna lub maksymalnie dwie krewetki. W smaku wszystkie składniki były bardzo dobre, ale naszym zdaniem mogło być ich trochę więcej jak za tę cenę. Druga pizza miała na sobie bardzo smaczne, lekko pikantne salami. Ta pizza była zdecydowanie szczodrzej potraktowana pod względem składników, choć suszonych pomidorów też nie było zbyt wiele.

Ciasto było cienkie, a kawałki utrzymywały się, gdy wzięło się je do ręki. Brzegi nie były grube i w większości przypadków były chrupiące. Naszym zdaniem było ono jednak lekko suche, mączne. Nie chodzi tu o pulpę pomidorową, bo jej było całkiem sporo, a o coś innego, co sprawiało, że pizza była czasami zbyt zapychająca. Na szczęście wielką pomocą okazały się oliwy, które znajdowały się na stoliku. Jedna czosnkowa, a druga z ostrymi papryczkami. Ciasto polane nimi nabierało całkowicie nowego smaku. Na koniec stwierdziliśmy, że jedną pizzą bez problemu najedzą się dwie osoby.

Pizzeria Włoska Piwnica Lublin to bardzo ciekawy i klimatyczny lokal ukryty w jednym z lubelskich osiedli. Wydaje się być dobrym miejscem na nietuzinkową randkę. Największym zawodem dla nas jest to, że ten piękny zapach drewna nie został przeniesiony na pizze. Moglibyśmy też ponarzekać na trochę zbyt małą ilość składników i ceny. Jednakże Włoska Piwnica ma w sobie coś takiego, że możemy przymknąć na to oko. Pizze są nawet więcej niż dobre, składniki również, a kompozycje różnorodne i ciekawe. Polecamy Wam to miejsce i jesteśmy ciekawi, czy słyszeliście już o tej pizzerii oraz co sądzicie o tamtejszych plackach. Swoje odczucia opiszcie w komentarzach.

czwartek, 13 października 2016

Al Dente Lublin - Dwie małe pizze - Recenzja


Al Dente to nowy lokal znajdujący się na ul. Sekutowicza 35/35a obok jednej z wylotowych tras Lublina. Miejsce jest bardzo świeże, ale patrząc po sieciach społecznościowych ma już sporą liczbę fanów, bądź oddanych znajomych. W menu znajdziemy pizze, makarony przystawki i sałatki. My postanowiliśmy przetestować, czy można zjeść tam dobrą pizzę na dowóz.

Na początek sprawdziliśmy promocje, które okazały się być bardzo korzystne. Dwie małe pizze z trzema dowolnymi składnikami i dwoma sosami za 29,90 zł. Musimy tutaj zaznaczyć, że mała pizza w Al Dente określona jest na 35 cm. Jest to więcej niż w większości lubelskich pizzerii ma duża pizza. Niestety lokal nie daje możliwości zamawiania online, więc wykonaliśmy telefon i poprosiliśmy na pierwszy placek kurczaka, ananas i kukurydzę, a na drugi salami, suszone pomidory i oliwki zielone. Zdecydowaliśmy się też na sos czosnkowy i bazyliowy. Czas dostawy został określony na 50 minut.

Po ponad godzinie naszej pizzy ciągle jednak nie było. Ponownie zadzwoniliśmy, żeby zapytać co się dzieje z naszym jedzeniem. Pan, który odebrał przeprosił nas tłumacząc się dużą liczbą zamówień. Powiedział też, że pizza już wyjeżdża. Po następnej godzinie byliśmy już prawie pewni, że placki do nas w ogóle nie dotrą. Ku naszemu zdziwieniu po prawie 2,5 godzinach czekania pod naszymi drzwiami zjawił się dostawca.
pizza Al Dente Lublinpizza Al Dente

pizzeria al dente lublin
Pizze miały mieć 35 cm...
sosy do pizzy
Sos czosnkowy i bazy... wróć, pomidorowy
Przeprosił nas za długi czas oczekiwania i zaproponował 0,5L coli i piwo jako rekompensatę. Doceniliśmy ten gest i odebraliśmy pizzę oraz sosy czosnkowy i... pomidorowy. Gdy zapytaliśmy dlaczego dostaliśmy sos pomidorowy zamiast bazyliowego usłyszeliśmy, że zapewne źle wydali na kuchni. Dostawca znów wykazał się jednak odpowiednim podejściem i zaproponował obniżkę 5 zł. Stwierdziliśmy, że nie trzeba i zapłaciliśmy pełną kwotę.

gratisy
Za gratisy musimy musimy dać +
Gdy otworzyliśmy pudełka bardzo tego pożałowaliśmy. Pamiętajcie, czy to w przypadku kuriera, czy pizzy - zawsze otwierajcie paczki przy nim! My mimo naszego doświadczenia i przez złość długim oczekiwaniem zapomnieliśmy i naszym oczom ukazał się widok, który widzicie na zdjęciach. Pizze były rozrzucone po pudełku i miały ledwo 30 cm średnicy. Składników było mało i były raczej marnej jakości. Salami śmierdziało tak potwornie, że nie dało się wziąć go do ust. Ciasto było strasznie suche. W niektórych miejscach nie było w ogóle posmarowane sosem pomidorowym. Były to zdecydowanie najgorsze pizze jakie jedliśmy w tym roku.

Al Dente Lublin to lokal, który działa od miesiąca, czy dwóch. Ktoś, kto otwiera nową pizzerię powinien robić pizze lepsze od innych, aby przyciągnąć klientów. W przypadku tego miejsca za robienie pizzy wziął się ktoś, kto w ogóle się na tym nie zna. Na obsłudze klienta z resztą też, bo pomyłka o 1,5 godziny i kłamanie, że "dostawca już wyjeżdża" nie należą do najwyższych standardów. Jedynym plusem jest zachowanie dostawcy, który widocznie miał dość duży zakres kompetencji i próbował załagodzić sprawę. Jak zwykle lokal miał pecha i trafił na nas. W ostatnim rozrachunku zawsze oceniamy smak, a w Al Dente jest on na całkowitym dnie. Jeśli do naszej oceny dodamy jeszcze problemy żołądkowe po kilku godzinach, to macie już pełen obraz tamtejszego jedzenia. Nie polecamy, a nawet ostrzegamy Was przed tą pizzerią!

sobota, 8 października 2016

Pepe&Roni - pizzeria Peperoni Lublin - Recenzja

Pepe&Roni - pizzeria Peperoni, to jeden z niedawno otwartych lokali na terenie Lublina. Studenci, którzy przed wakacjami opuszczali nasze miasto nie znają jeszcze tego miejsca, ponieważ zostało otwarte w czerwcu. Szefem kuchni i głównym pizzermanem jest tam prawdziwy Włoch Filippo Orlando. Dosyć odważnie określa on swoją pizzę "pierwszą w Lublinie prawdziwą włoską pizzą na telefon". Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy dzięki jego pizzy przeniesiemy się choć na chwilę do Włoch.

Pepe&Roni
Pizza z kurczakiem, salami i chilli
z Pepe&Roni Lublin
W Pepe&Roni możemy wybrać z kilkunastu propozycji składnikowych przygotowanych przez Filippo. Możemy też skorzystać z różnych promocji. My wybraliśmy tę, gdzie dwie pizze z trzema wybranymi składnikami otrzymujemy za 36 zł. Jest też możliwość wyboru grubości ciasta. Wybraliśmy obie możliwości. Pizza na puszystym cieście miała zawierać kurczaka, salami i papryczkę chilli. Na drugim placku miała się pojawić szynka włoska, pomidorki oraz rukola. Musimy tu zaznaczyć, że ilość składników do wyboru jest dużo mniejsza niż w innych pizzeriach. Pizzeria znajduje się na ulicy Nałęczowskiej, co nie sprawia, że wszędzie dojedzie szybko. Do nas czas dostawy został określony na godzinę. Zaznaczyć też musimy, że dowóz jest dodatkowo płatny i kosztuje 5 zł - drogo.

Pizza dotarła o czasie, ale to były już naprawdę ostatnie sekundy. Pizze jednak bardzo nas zaskoczyły. Pierwsza z nich miała na sobie kurczaka z kebaba, a w drugiej umieszczony został woreczek z rukolą. Oczywiście zawsze pochwalamy dodawanie rukoli w oddzielnym woreczku, jednak ma to sens tylko wtedy, gdy woreczek nie jest umieszczony razem z gorącą pizzą. Naturalnie więc rukola była uparowana - do poprawki! 

Pepe&Roni Lublin
Pizza z szynką włoską, pomidorkami i rukolą
z Pepe&Roni Lublin
Jako pierwszą spróbowaliśmy tę na puszystym cieście. Ciasto niestety nie było o wiele grubsze niż w tej na cienkim. Bardziej puszyste były jedynie brzegi. Jako, że lubimy kebaby, to obecność mięsa tego typu nawet nam pasowała. Wyobrażamy sobie jednak, jak ktoś inny mógłby zareagować, gdyby zamiast zwykłego kurczaka dostał takie mięso. Ogólnie pizza była dobra. Odpowiednio ostra i z dużą ilością składników. Na największy plus zasługuje bardzo dobre salami. Druga pizza miała cienkie i chrupiące brzegi. Jednak w niektórych kawałkach końcówka zamiast przyjemnie chrupać, była po prostu twarda. Szynka włoska wyglądała jak zwyczajna szynka ze sklepu. Nie była to szynka parmeńska, której się spodziewaliśmy. Pizzę bronił jednak bardzo dobry sos, który nadawał jej dobrego smaku.

Pepe&Roni Lublin to lokal, który serwuje "prawdziwą włoską pizzę" z kebabem i ze zwyczajną szynką zamiast parmeńskiej. Nie nam to oceniać, ale spodziewaliśmy się czegoś trochę innego. Pizze jednak nam smakowały, choć wpadka z rukolą i gdzieniegdzie twardymi brzegami pokazuje, że jest jeszcze co poprawiać. Jak dla nas cena za te placki, które dostaliśmy wynosząca z dostawą 41 zł jest zbyt wysoka. Zbyt długo trzeba też czekać na dostawę. Jeśli jednak mieszkacie bliżej i możecie sami odebrać zamówienie, to na smak nie powinniście raczej narzekać. A Wy co sądzicie o tamtejszej pizzy? Podzielcie się z nami opiniami w komentarzach!