Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka to hit ostatnich miesięcy. Oczywiście mówiąc "hit" mamy na myśli kontrowersje, które wywołuje on w brukowcach i niektórych stacjach telewizyjnych. Właściciel najpierw zaczynał od przyczepy na ul. Turystycznej, a teraz prowadzi również lokal na ulicy Chopina. Postanowiliśmy sprawdzić, czy atmosfera skandalu wpływa na smak serwowanego tam jedzenia i dowiedzieć się jak smakuje kebab u prawdziwego Polaka.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Kaban Pita
z Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Pierwsze co nam się rzuciło w oczy, to okropne przystrojenie lokalu z zewnątrz. Jest on oblepiony świecącymi na różne kolory ledami, które wyglądają strasznie na froncie kamienicy. Kto jak kto, ale prawdziwy Polak powinien dawać przykład tego jak dba się o wygląd miasta. Na wejściu przywitało nas dudnienie muzyki disco-polo. Na jednej z sal mają być chyba jakieś imprezy, bo latały światełka i grała wcześniej wspomniana muzyka, ale nikogo na niej nie było. Gdy podeszliśmy do lady została na chwilę wyciszona. Omawiając jeszcze przez chwilę wystrój, to na ścianach znajdziemy obrazki z Husarią, GROM'em itd. Czy to dobre miejsce na ich umieszczanie? To pozostawimy już do Waszej oceny.

Przechodząc już do samego jedzenia to mamy tutaj podział na kebab z mięsa z kurczaka oraz "kaban", czyli mięso wieprzowe. Wszystkie dostępne w menu dania zawierają te dwa składniki. Nie uświadczymy tu żadnej sałatki lub czegoś wegetariańskiego. Zamówić możemy jeszcze frytki. Ceny dań są przystępne i obecnie chyba jedne z najniższych w Lublinie. Po szybkim przejrzeniu menu zdecydowaliśmy się zamówić kebab i kaban w picie. Ten pierwszy z sosem łagodnym, a drugi z mieszanym.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka kebab
Kebab pita
z Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Na zamówienie czekaliśmy bardzo długo - ok. 25-30 minut. W tym czasie wydano kebaby na wynos dla dwóch osób, ale i tak uważamy, że czekaliśmy długo, tym bardziej że cały czas w tle dudniło disco-polo pomieszane z kawałkami z lat 80 i 90. Kelnerka przyniosła nam jedzenie do stolika i życzyła smacznego. Pity okazały się naprawdę duże. Dawno tak dużych nie dostaliśmy i to za taką cenę. Pity same w sobie były niestety twarde i lekko gumiaste. Surówka była nawet ok, a sos mieszany okazał się bardzo ostry. Najbardziej interesowało nas jednak mięso. Kaban okazał się być smaczny. Nie jest to jakaś rewolucja, ale jeśli będziecie tam jeść to właśnie ten rodzaj mięsa polecamy, bo kurczak jest tam okropnie suchy. Ogólnie całością dało się najeść.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka w naszych oczach ma tylko dwie zalety - ceny i duże porcje. Na plus dodamy też obsługę, bo Pani kelnerka była miła. Pozostałe elementy wizyty zaliczamy do tych raczej ekstremalnych. Gdy się zastanowić, to tureckie piosenki i flagi w kebabie jakoś nam nie przeszkadzają, a polskie disco-polo i obrazy Husarii na ścianach sprawiają, że myślimy czy jest to dla nich odpowiednie miejsce. Pomijając kontrowersyjny wystrój miejsce nie broni się smakiem. Nie można powiedzieć, że jest niesmacznie, ale nie mamy też żadnej zachęty, ani powodu, aby tam wracać. W Lublinie jest teraz ciężko dostać dobrego kebaba, ale Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka nie zmienia tej sytuacji w żaden sposób. Wciąż czekamy na jakiś lokal, który wyrwie to miasto z marazmu i przeciętności pod względem kebabów i zaserwuje nam coś wyrywającego z butów.
Mimo iż zazwyczaj testujemy pizze, kebaby oraz burgery, tym razem postanowiliśmy spróbować czegoś zupełnie innego. Odwiedziliśmy Makarun Lublin, czyli miejsce reklamujące się jako „największa sieć spaghetterii w Polsce”. Jest to niewielki lokal znajdujący się na miasteczku akademickim, w pobliżu Instytutu Informatyki UMCS. Wiele razy mijaliśmy studentów, którzy mieli ze sobą pomarańczowe opakowania na jedzenie z tego właśnie lokalu, dlatego też postanowiliśmy spróbować tamtejszej kuchni.

Wnętrze lokalu Makarun Lublin
Wnętrze lokalu Makarun Lublin
Jest to miejsce, które oferuje dania z makaronem w roli głównej. Do wyboru mamy kilka rodzajów sosów oraz trzy rodzaje makaronów – spaghetti, penne oraz penne razowe (za dopłatą). Do wyboru mamy porcję małą mającą 350g lub dużą ważącą 550g. My zdecydowaliśmy się na penne z sosem fromaggio (ser gorgonzola, ser, sos śmietanowy, przyprawy, oliwki lub ser lub jalapeno) oraz penne z sosem spinacio con pollo (kurczak, oliwa, czosnek, szpinak). Za pierwszy makaron w dużym rozmiarze zapłaciliśmy 12,50 zł. Drugi kosztował nas o 10 groszy mniej. W przypadku sosu szpinakowego wszystkie jego składniki są ustalone odgórnie. Decydując się natomiast na sos fromaggio mamy do wyboru jeden dodatkowy składnik: oliwki, ser lub jalapeno. My zdecydowaliśmy się na oliwki.
penne z sosem fromaggio

penne z sosem spinacio con pollo
Oba makarony smakowały poprawnie. Sos fromaggio był bardzo delikatny i raczej łatwiej było wyczuć w nim smak śmietanowy niż serowy. Charakteru dodały mu wybrane przez nas oliwki, które sprawiły, że kompozycja nabrała trochę więcej smaku. Co do sosu spinacio con pollo to był on dość mocno czosnkowy przez co smak szpinaku nie był mocno wyczuwalny, a szkoda, bo w końcu miał to być sos głównie szpinakowy. Kurczak był smaczny i miękki, a jego ilość była dobrze dobrana. W przypadku obu makaronów na plus zasługuje duża ilość sosu, w pełni wystarczająca na całą porcję.

Makarun Lublin to miejsce stworzone głównie z myślą o studentach, którzy wpadają na obiad w przerwie w zajęciach. Wystrój lokalu jest przyjemny dla oka i wszędzie wydaje się być bardzo czysto. Minusem jest niewielka ilość stolików. Będąc w lokalu byliśmy zmuszeni zająć miejsca przy blacie koło lady, ponieważ wszystkie normalne stoliki były w tym czasie zajęte. Co do samych potraw, to zarówno makaron jak i sosy, które można do niego dobrać, znajdują się w podgrzewaczach przy ladzie. Dodatkowo wszystkie makarony pakowane są w jednorazowe opakowania na jedzenie, dzięki czemu możemy je zjeść w lokalu lub zabrać ze sobą na dwór. Dzięki temu wszystkiemu tempo podania dań jest ekspresowe. My na swoje zamówienie czekaliśmy około 3 minut. Smak makaronów podawanych w Makarunie oceniamy na dobry z minusem, ale cena dań oraz szybkość ich podania sprawiają, że możemy polecić to miejsce wszystkim tym, którzy chcą nie mają zbyt wiele wolnego czasu na zjedzenie obiadu.
Cleopatra Felicity Lublin jest jednym z lokali w gastronomicznej części Centrum Handlowego Felicity. Jest to galeria z największą ilością miejsc do zjedzenia, jednak tak naprawdę ciężko zjeść tam coś dobrego. Sushi - niedobre. Kebab - tragiczny. Jedynie dania kuchni chińskiej i tajskiej jakoś się bronią, ale i to nie zawsze. W ramach poszukiwań udaliśmy się więc do następnego lokalu, który serwuje swoje dania pod szyldem Cleopatra. Ta sieć jest bardzo dobrze znana w Lublinie i zapewne większość z Was tam jadła. My również, ale bardzo dawno. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy może tym razem będzie tam smacznie.

Mieliśmy ochotę na kebaba, jednak pamiętając ostatnie doświadczenia z lokalami tej sieci postanowiliśmy wybrać coś względnie taniego. Pani kelnerka poleciła nam pitę, która podobno miała być sporych rozmiarów. Kosztuje 11,90 zł i możemy wybrać do niej mięso z kurczaka lub wieprzowiny. Postawiliśmy na to drugie. Smak umilać miały nam dodatkowe sosy: czosnkowy, ostry lub słodko-kwaśny. Kelnerka poleciła nam słodko-kwaśny. Dopytywaliśmy dwa razy, czy rzeczywiście ten będzie pasował. Potwierdziła, więc jej posłuchaliśmy.

Cleopatra Felicity Lublin
Pita kebab z Cleopatra Felicity Lublin
Mimo tego, że w lokalu byliśmy praktycznie sami na pitę musieliśmy czekać ok. 20 minut. Jak się okazało wcale nie była ona tak duża, jak twierdziła kelnerka. Do tego była w jednym miejscu rozerwana jak możecie zobaczyć na zdjęciu. Pita była bardzo cienka, gumowata i bez smaku. Mięsa było tragicznie mało. Większość pity wypełniały sałata i okropnie gorzka cebula czerwona. Była tak obrzydliwa, że musieliśmy najpierw pozbyć się jej ze środka, żeby w ogóle dało się to jeść. Kawałków mięsa nie dało się zjeść, ponieważ składały się prawie z samych żył. Sosu prawie nie było, ale to akurat plus, bo w ogóle nie pasował do reszty i nie smakował nam. Choć może paradoksalnie pasował, bo był tak samo niedobry jak wszystkie elementy tego dania.

Cleopatra Felicity Lublin jest miejscem, którego nie polecamy nikomu. We wcześniejszym wpisie zastanawialiśmy się jak można jeść w Erbil Kebab, ale widząc kebaba, którego zaserwowała nam Cleopatra też wybralibyśmy tamten. Cleopatra według nas od dawna nie jest już smacznym lokalem, w którym można dobrze zjeść i nic się w tej kwestii nie zmieniło. W Felicity nie da się na chwilę obecną zjeść dobrego kebaba, więc jeśli złapie Was na niego ochota, to lepiej udajcie się w inne miejsce.
Matteo Ristorante Italiano Lublin to dosyć nowy lokal mieszczący się przy ulicy Langiewicza 10, czyli w okolicy akademików UMCS i Uniwersytetu Przyrodniczego. Znajduje się on w pasażu, w którym swoją siedzibę ma również Ugryź Przegryź Bistro, Index i Pizzeria Pauza. Jak widać zagęszczenie pizzerii jest bardzo duże. Ktoś musi naprawdę wierzyć w swoje siły, aby porywać się na nowy lokal w tym miejscu. Postanowiliśmy sprawdzić, czy serwowana tam pizza będzie przypominała tę włoską i czy dobrze smakuje.

Na pierwszy rzut oka po wejściu widzimy dosyć nowocześnie urządzony lokal. Wchodzimy pomiędzy dwa piętra. Na dolnym znajduje się kuchnia, a na górnym stoliki. Miejsc do siedzenia nie ma zbyt wiele. W menu znajdziemy nie tylko pizze, ale również inne dania, które są w całkiem niezłych cenach. Pizze kosztują od 15 do 22 zł. Wybór gotowych kompozycji nie jest oszałamiający, ale znajdziemy tam kilka ciekawych. My postanowiliśmy zdecydować się na pizzę QUATTRO STAGGIONI, która kosztowała 18 zł, czyli zawierającą sos pomidorowy, ser mozarella, szynkę gotowaną, salame Napoli, pieczarki i oliwki. Matteo oferuje tylko jeden rozmiar pizzy - 32 cm. Kelnerka przyszła do nas odpowiednio szybko (w lokalu oprócz nas były tylko dwie osoby) i przyjęła zamówienie.

Matteo Ristorante Italiano Lublin
Pizza QUATTRO STAGGIONI
z Matteo Ristorante Italiano Lublin
Pizza dotarła do nas bardzo szybko - po ok. 15 minutach. Została podana na cienkim cieście, choć nie tak cienkim jak kartka papieru. Kawałki idealnie utrzymywały się w dłoni, a ciasto nie opadało. W smaku było lekko czuć jego mączność. Było lekko chrupiące, a brzegi były równie cienkie. Składników było odpowiednio dużo i każdy kawałek był praktycznie cały pokryty. Wszystkie wydawały się nam świeże i bardzo dobrze smakowały. Szczególnie bardzo odpowiadał nam smak salame, które było bardzo intensywne. Jeśli mielibyśmy wybierać, który składnik najmniej nam smakował, to wybór padłby na szynkę, która była mało wyczuwalna. Sera nie było dużo, nie ciągnął się i nie wyróżniał się szczególnie.

Matteo Ristorante Italiano Lublin to lokal, który wprowadza nową jakość w okolicy akademików UMCS i UP. Jest to miejsce, które pokazuje, że można zrobić dobrą pizzę w niskiej cenie. Możemy ją również zamówić na dowóz, więc każdy kto nie chce spotykać się z ogromem imprezujących studentów może zamówić ją do domu. W Matteo podobało nam się praktycznie wszystko. Wystrój, obsługa, smak. Może nie będzie to nasz ulubiony lokal, bo niczym szczególnym nas nie zaskoczyli i nie wyrwali z butów, ale będziemy pamiętać o tym miejscu, gdy będziemy w okolicy. Jesteśmy ciekawi jakie są Wasze opinie o Matteo? Napiszcie w komentarzach!
Grill Center Lublin to miejsce, które powstało w dawnym lokalu Speed Pizzy w pawilonach na Czechowie obok supermarketu Stokrotka. O ile Speed Pizza miała lepsze i gorsze okresy, to ostatnio stała się miejscem schadzek okolicznych smakoszy piwa. Długo nie trzeba było czekać, aby lokal przestał działać i przez pewien czas nic tam nie było. Aż do teraz, gdy zastąpił go Grill Center. Nie wiemy czy to zupełnie nowy właściciel, czy tylko nowy pomysł starego, ale postanowiliśmy przetestować tamtejsze jedzenie.

Pierwsze wrażenie niestety nie było najlepsze. Miejsce to niewiele zmieniło się w środku. Oprócz taniej Perły pojawiły się co prawda piwa rzemieślnicze, ale ogólnie klimat jest ten sam. Szczególnie, ze goście wydają się dokładnie ci sami. Głośni, wulgarni i podpici panowie po czterdziestce są jak widać ciągle na porządku dziennym. Patrząc na ten obraz zastanawialiśmy się czy nie wziąć jedzenia na wynos, ale ostatecznie odważyliśmy się zostać. W środku jest dosyć ciasno, a goście mają do dyspozycji trzy stoliki. Ogrzewanie też nie jest najlepsze. Na aspekcie lokalu skupiamy się tak bardzo, ponieważ Grill Center nie oferuje dostawy i każdy kto chce tam zjeść musi odebrać samemu jedzenie.

Grill Center Lublin Ulotkaulotka Grill Center Lublin
 Grill Center Lublin Ulotka


Teraz przejdziemy już praktycznie do samych pozytywów. Grill Center oferuje burgery w cenach od 12,99 zł do 22,99 zł (burger z podwójnym mięsem). Porcja mięsa do burgerów określona jest na 200g wołowiny. Zaznaczyć należy również, że jest to cena za samą kanapkę. Jeśli chcemy domówić frytki, to 200g kosztuje 4 zł. Oprócz burgerów zamówić możemy także kiełbasę, golonkę, zupę, szaszłyki, a nawet kurczaka z rożna. Wszystkie produkty i ceny możecie zobaczyć na ulotce. My zdecydowaliśmy się na Burgera Classic z serem Grand Radamer, sałatą, pomidorem, ogórkiem, czerwoną cebulą i keczupem za 12,99 zł, Burgera BBQ z serem Chedar, sałatą rzymską, czerwoną cebulą, chrupiącym boczkiem, jalapeno i sosem BBQ za 13,99 zł oraz XL frytki za 4 zł. Nie dowiedzieliśmy się ile mamy czekać na zamówienie, ale ruchu wielkiego nie było, więc spodziewaliśmy się, że będzie to dość szybko, ale...
Burger Classic z Grill Center Lublin
Burger Classic z Grill Center Lublin
Burger BBQ z Grill Center Lublin
Burger BBQ z Grill Center Lublin
XL frytki z Grill Center
XL frytki z Grill Center

Jak się okazało Pan stojący za barem jest prawdopodobnie również kucharzem, bo po zamówieniu zniknął na zapleczu. Nie było go przez dobre 30 minut, co jest dość długim czasem biorąc pod uwagę, że zamawialiśmy jedynie dwa burgery. Ciekawe ile trzeba czekać, gdy zbierze się jakaś większa grupa. Po takim czasie otrzymaliśmy nasze kanapki i trzeba przyznać, że robiły dobre wrażenie. Były naprawdę ogromne i jedynie podanie ich na plastikowych talerzykach psuło ich odbiór wizualny. Zabraliśmy się jednak do jedzenia. Bułki różniły się od siebie tylko sezamem. W smaku, oprócz tego dodatku, nie było czuć żadnej różnicy. Były po prostu dobre. Obie były też miękkie i dosyć dziwnie się rozpadały co utrudniało jedzenie. Mięso było bardzo dobre, soczyste i odpowiednio zgrillowane. Niestety lekko było czuć smak nagaru z grilla - zdecydowanie powinni go przeczyścić. Składniki warzywne były świeże, chrupiące i bardzo smaczne.

Grill Center Lublin ma swoje wady i zalety. Najważniejszą z zalet jest oczywiście bardzo dobry smak kanapek. Cena również przemawia na plus. Niestety sam lokal, jego bywalcy oraz lekki posmak niedoczyszczonego grilla zniechęca do jego odwiedzania. Rozumiemy, że piwosze przyzwyczajają się do swoich miejsc, ale podniesienie cen alkoholu mogłoby ich skutecznie wypędzić. Jeśli się to nie uda, to nie wróżymy świetlanej przyszłości nowemu lokalowi, bo każdy będzie bał się tam jeść. Nawet zamawiając na wynos, ze względu na długi czas oczekiwania, będziemy musieli spędzić tam sporo czasu. Jeśli jednak nie przeszkadza Wam towarzystwo osiedlowych piwoszy lub możecie poczekać w samochodzie, to w Grill Center zjecie dobre i duże burgery w niskiej cenie.
Alan Hugs Lublin to lokal, który powstał w miejscu dawnego Bierhalle, czyli w naprawdę dobrej lokalizacji. Sama otoczka tego miejsca nie przywodzi nam na myśl typowego fast fooda, jednak dostawaliśmy wiele sygnałów, że można tam zjeść szybko dobrego burgera. Co więcej sprawdzając ceny zobaczyliśmy, że oferowane tam hamburgery wcale nie są drogie. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy rzeczywiście w miejscu bardziej restauracyjnym możemy coś szybko i smacznie przekąsić.

Odwiedziliśmy lokal wieczorem. W środku nie było zbyt wiele zajętych stolików, ale nie można również powiedzieć, że było pusto. Miejsca jest po prostu duże i każdy znajdzie stolik dla siebie, chyba, że akurat jest jakieś święto lub wydarzenie - wtedy z miejscami może być krucho. Zostaliśmy już przy wejściu powitani przez uśmiechniętą kelnerkę, a następnie zaproszeni do stolika. Klimat jest zdecydowanym plusem tego miejsca. Nada się zarówno na randkę, szybkie zjedzenie burgera, jak i obejrzenie meczu. Czasami działa to jednak na niekorzyść jeśli wszystkie trzy typy klientów spotkają się naraz, co również czasami się zdarza.

Alan Hugs Lublin
Burger USA z Alan Hugs Lublin
Przechodząc jednak do samego zamówienia: poprosiliśmy o dwa Burgery USA, w skład których wchodziła wołowina, sałata, pomidor, ogórek oraz czerwona cebula. Cena jednego to 17,90 zł - porównując do innych lubelskich burgerowni dosyć tanio. Bardzo pozytywnie zaskoczył nas czas oczekiwania, który wynosił jedynie 15 minut. Po tym czasie zobaczyliśmy ciekawie podanego burgera z frytkami oraz surówką coleslaw. Burger był sporych rozmiarów, choć mięso nie należało do najgrubszych - stawiamy na coś pomiędzy 150-180g. Bułka była miękka w środku, a chrupiąca z zewnątrz. Wszystkie składniki idealnie ze sobą współgrały. Miłośnicy pikantnych dań będą też zadowoleni z pikantnych sosów, które stoją na stołach i można ich używać do woli. Frytki były smaczne i w wystarczającej ilości. Nie smakowała nam jedynie sałatka, która była nijaka, a jedzenie jej z liścia sałaty problematyczne.

Ogólnie byliśmy jednak na tyle zadowoleni z atmosfery i smaku burgerów, że bardzo szybko zapragnęliśmy tam wrócić. Trafiliśmy akurat na prawie pełną salę, dodatkowo z jakąś imprezą odbywającą się w jednym z pomieszczeń. Było to właśnie połączenie barowo-imprezowej atmosfery, która zupełnie zmieniła nasz odbiór tego miejsca. Na podejście kelnerki czekaliśmy 30 minut, a na nasze zamówienie ponad godzinę. Tym razem bułka była sucha, a danie wyglądało na mniej starannie przygotowane. Reszta składników była smaczna, ale to jednak nie było to.

Alan Hugs Lublin to lokal z ciekawym wystrojem, atmosferą i dobrym jedzeniem. Jeśli odwiedzimy go, gdy nie będzie zbyt wielu gości możemy liczyć na szybką i miłą obsługę. Nie polecamy jednak wybierać się tam, gdy zza okna widać dużą liczbę osób. Wtedy jakość zdecydowanie spada i potencjał tego miejsca jako alternatywy dla fast-foodowej burgerowni spada do zera. Jeśli jednak jesteście fanami burgerów, nie chcecie wydawać fortuny na wyjścia do restauracji i zabrać w fajne miejsce dziewczynę, to powinniście wybrać się tam odpowiednio dobierając termin.
Pizzeria Włoska Piwnica działająca na ul. Pankiewicza 28 została nam polecona przez jednego z naszych fanów, Sebastiana, już rok temu. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej o niej nie słyszeliśmy i przez ten brak świadomości całkowicie o niej zapomnieliśmy. Nie widzieliśmy jej reklam, ani nie mieliśmy żadnych rekomendacji od znajomych. Pizzeria jednak utrzymała się na rynku i Sebastian przypomniał nam ostatnio, że mieliśmy ją przetestować.

Pizzeria Włoska Piwnica
Pizza Spinata z salami Spinata, suszonymi pomidorami
i rukolą z Pizzeria Włoska Piwnica Lublin
Pizzeria ma dosyć krótkie godziny otwarcia. Możemy w niej zjeść od 15:00 do 21:00. Nie prowadzi też dowozu. Dostanie się do niej nie stanowi jakiegoś wielkiego problemu, ale umiejscowiona w dolnej części domu jednorodzinnego nie rzuca się też szczególnie w oczy. Przed lokalem znajduje się dość klimatyczny ogródek, który ze względu na obecną pogodę nie jest już dostępny. Wydaje nam się jednak, że byłby dobrym miejscem na wiosenne i letnie spotkania. Wchodząc do środka pierwsze co czujemy to piękny zapach palonego drewna. Lokal w środku jest bardzo mały. Możemy usiąść jedynie przy dwóch drewnianych stołach, które są bardzo wąskie i niewygodne. Niestety jak się okazuje piękny zapach drewna pochodzi jedynie z kominka, a nie z pieca do pizzy.


Włoska Piwnica Lublin
Pizza Gamberetti z borowikami, krewetkami,
bazylią i natką pietruszki z Włoska Piwnica Lublin
Menu ma 23 pozycje gotowych pizz. Nie ma też problemów, aby coś wymienić lub dodać. Gdy Pani stojąca za barem widziała, że się zastanawiamy sama zaczęła proponować nam dodanie innych składników - jak sądzimy, bez dodatkowej opłaty. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na pizze Gamberetti z borowikami, krewetkami, świeżą bazylią i natką pietruszki oraz Spinata zawierającą suszone pomidory, salami Spinata i świeżą rukolę. Pierwsza z nich kosztowała 25 zł, a druga 24 zł. Trzeba przyznać, że ceny jak na swój rozmiar i tę lokalizację pizzerii  są dość wysokie. Dodatkowo zamówiliśmy też jeden z oryginalnych włoskich napojów, który kosztował 6 zł.


włoska cola
Włoska cola raczej nie przypadła nam do gustu
Mogliśmy obserwować jak przygotowywane są nasze pizze, ponieważ z sali mamy widok na kuchnię. Napój włoski o smaku coli z wiśnią miał bardzo ładny zapach, ale w był gorzki w stylu kofeinowym. Pizze otrzymaliśmy jednocześnie po 20 minutach od zamówienia - byliśmy jedynymi gośćmi w lokalu. Pierwszym zaskoczeniem był brak bazylii na pizzy Gamberetti. Pani poinformowała nas jednak, że w tym przypadku obowiązuje samoobsługa i możemy zerwać sobie świeże listki bazylii z tej stojącej na naszym stoliku - ciekawe rozwiązanie. Ogólnie jeśli chodzi o ilość składników to jak widzicie na zdjęciach nie było ich przesadnie dużo, ale nie możemy też powiedzieć, że było ich jakoś ultra mało.

włoska oliwa
Oliwy były bardzo dobre
Pierwszy raz zdecydowaliśmy się na pizzę z borowikami i musimy Wam powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę! Na pizzy było ich niewiele, ale zapach który dodawały był po prostu obłędny. Ciekawe, czy w pełni sezonu grzybowego dostaje się ich więcej... Natka pietruszki była dodana w małej ilości, a na jeden kawałek pizzy przypadała jedna lub maksymalnie dwie krewetki. W smaku wszystkie składniki były bardzo dobre, ale naszym zdaniem mogło być ich trochę więcej jak za tę cenę. Druga pizza miała na sobie bardzo smaczne, lekko pikantne salami. Ta pizza była zdecydowanie szczodrzej potraktowana pod względem składników, choć suszonych pomidorów też nie było zbyt wiele.

Ciasto było cienkie, a kawałki utrzymywały się, gdy wzięło się je do ręki. Brzegi nie były grube i w większości przypadków były chrupiące. Naszym zdaniem było ono jednak lekko suche, mączne. Nie chodzi tu o pulpę pomidorową, bo jej było całkiem sporo, a o coś innego, co sprawiało, że pizza była czasami zbyt zapychająca. Na szczęście wielką pomocą okazały się oliwy, które znajdowały się na stoliku. Jedna czosnkowa, a druga z ostrymi papryczkami. Ciasto polane nimi nabierało całkowicie nowego smaku. Na koniec stwierdziliśmy, że jedną pizzą bez problemu najedzą się dwie osoby.

Pizzeria Włoska Piwnica Lublin to bardzo ciekawy i klimatyczny lokal ukryty w jednym z lubelskich osiedli. Wydaje się być dobrym miejscem na nietuzinkową randkę. Największym zawodem dla nas jest to, że ten piękny zapach drewna nie został przeniesiony na pizze. Moglibyśmy też ponarzekać na trochę zbyt małą ilość składników i ceny. Jednakże Włoska Piwnica ma w sobie coś takiego, że możemy przymknąć na to oko. Pizze są nawet więcej niż dobre, składniki również, a kompozycje różnorodne i ciekawe. Polecamy Wam to miejsce i jesteśmy ciekawi, czy słyszeliście już o tej pizzerii oraz co sądzicie o tamtejszych plackach. Swoje odczucia opiszcie w komentarzach.

Al Dente to nowy lokal znajdujący się na ul. Sekutowicza 35/35a obok jednej z wylotowych tras Lublina. Miejsce jest bardzo świeże, ale patrząc po sieciach społecznościowych ma już sporą liczbę fanów, bądź oddanych znajomych. W menu znajdziemy pizze, makarony przystawki i sałatki. My postanowiliśmy przetestować, czy można zjeść tam dobrą pizzę na dowóz.

Na początek sprawdziliśmy promocje, które okazały się być bardzo korzystne. Dwie małe pizze z trzema dowolnymi składnikami i dwoma sosami za 29,90 zł. Musimy tutaj zaznaczyć, że mała pizza w Al Dente określona jest na 35 cm. Jest to więcej niż w większości lubelskich pizzerii ma duża pizza. Niestety lokal nie daje możliwości zamawiania online, więc wykonaliśmy telefon i poprosiliśmy na pierwszy placek kurczaka, ananas i kukurydzę, a na drugi salami, suszone pomidory i oliwki zielone. Zdecydowaliśmy się też na sos czosnkowy i bazyliowy. Czas dostawy został określony na 50 minut.

Po ponad godzinie naszej pizzy ciągle jednak nie było. Ponownie zadzwoniliśmy, żeby zapytać co się dzieje z naszym jedzeniem. Pan, który odebrał przeprosił nas tłumacząc się dużą liczbą zamówień. Powiedział też, że pizza już wyjeżdża. Po następnej godzinie byliśmy już prawie pewni, że placki do nas w ogóle nie dotrą. Ku naszemu zdziwieniu po prawie 2,5 godzinach czekania pod naszymi drzwiami zjawił się dostawca.
pizza Al Dente Lublinpizza Al Dente

pizzeria al dente lublin
Pizze miały mieć 35 cm...
sosy do pizzy
Sos czosnkowy i bazy... wróć, pomidorowy
Przeprosił nas za długi czas oczekiwania i zaproponował 0,5L coli i piwo jako rekompensatę. Doceniliśmy ten gest i odebraliśmy pizzę oraz sosy czosnkowy i... pomidorowy. Gdy zapytaliśmy dlaczego dostaliśmy sos pomidorowy zamiast bazyliowego usłyszeliśmy, że zapewne źle wydali na kuchni. Dostawca znów wykazał się jednak odpowiednim podejściem i zaproponował obniżkę 5 zł. Stwierdziliśmy, że nie trzeba i zapłaciliśmy pełną kwotę.

gratisy
Za gratisy musimy musimy dać +
Gdy otworzyliśmy pudełka bardzo tego pożałowaliśmy. Pamiętajcie, czy to w przypadku kuriera, czy pizzy - zawsze otwierajcie paczki przy nim! My mimo naszego doświadczenia i przez złość długim oczekiwaniem zapomnieliśmy i naszym oczom ukazał się widok, który widzicie na zdjęciach. Pizze były rozrzucone po pudełku i miały ledwo 30 cm średnicy. Składników było mało i były raczej marnej jakości. Salami śmierdziało tak potwornie, że nie dało się wziąć go do ust. Ciasto było strasznie suche. W niektórych miejscach nie było w ogóle posmarowane sosem pomidorowym. Były to zdecydowanie najgorsze pizze jakie jedliśmy w tym roku.

Al Dente Lublin to lokal, który działa od miesiąca, czy dwóch. Ktoś, kto otwiera nową pizzerię powinien robić pizze lepsze od innych, aby przyciągnąć klientów. W przypadku tego miejsca za robienie pizzy wziął się ktoś, kto w ogóle się na tym nie zna. Na obsłudze klienta z resztą też, bo pomyłka o 1,5 godziny i kłamanie, że "dostawca już wyjeżdża" nie należą do najwyższych standardów. Jedynym plusem jest zachowanie dostawcy, który widocznie miał dość duży zakres kompetencji i próbował załagodzić sprawę. Jak zwykle lokal miał pecha i trafił na nas. W ostatnim rozrachunku zawsze oceniamy smak, a w Al Dente jest on na całkowitym dnie. Jeśli do naszej oceny dodamy jeszcze problemy żołądkowe po kilku godzinach, to macie już pełen obraz tamtejszego jedzenia. Nie polecamy, a nawet ostrzegamy Was przed tą pizzerią!
Pepe&Roni - pizzeria Peperoni, to jeden z niedawno otwartych lokali na terenie Lublina. Studenci, którzy przed wakacjami opuszczali nasze miasto nie znają jeszcze tego miejsca, ponieważ zostało otwarte w czerwcu. Szefem kuchni i głównym pizzermanem jest tam prawdziwy Włoch Filippo Orlando. Dosyć odważnie określa on swoją pizzę "pierwszą w Lublinie prawdziwą włoską pizzą na telefon". Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy dzięki jego pizzy przeniesiemy się choć na chwilę do Włoch.

Pepe&Roni
Pizza z kurczakiem, salami i chilli
z Pepe&Roni Lublin
W Pepe&Roni możemy wybrać z kilkunastu propozycji składnikowych przygotowanych przez Filippo. Możemy też skorzystać z różnych promocji. My wybraliśmy tę, gdzie dwie pizze z trzema wybranymi składnikami otrzymujemy za 36 zł. Jest też możliwość wyboru grubości ciasta. Wybraliśmy obie możliwości. Pizza na puszystym cieście miała zawierać kurczaka, salami i papryczkę chilli. Na drugim placku miała się pojawić szynka włoska, pomidorki oraz rukola. Musimy tu zaznaczyć, że ilość składników do wyboru jest dużo mniejsza niż w innych pizzeriach. Pizzeria znajduje się na ulicy Nałęczowskiej, co nie sprawia, że wszędzie dojedzie szybko. Do nas czas dostawy został określony na godzinę. Zaznaczyć też musimy, że dowóz jest dodatkowo płatny i kosztuje 5 zł - drogo.

Pizza dotarła o czasie, ale to były już naprawdę ostatnie sekundy. Pizze jednak bardzo nas zaskoczyły. Pierwsza z nich miała na sobie kurczaka z kebaba, a w drugiej umieszczony został woreczek z rukolą. Oczywiście zawsze pochwalamy dodawanie rukoli w oddzielnym woreczku, jednak ma to sens tylko wtedy, gdy woreczek nie jest umieszczony razem z gorącą pizzą. Naturalnie więc rukola była uparowana - do poprawki! 

Pepe&Roni Lublin
Pizza z szynką włoską, pomidorkami i rukolą
z Pepe&Roni Lublin
Jako pierwszą spróbowaliśmy tę na puszystym cieście. Ciasto niestety nie było o wiele grubsze niż w tej na cienkim. Bardziej puszyste były jedynie brzegi. Jako, że lubimy kebaby, to obecność mięsa tego typu nawet nam pasowała. Wyobrażamy sobie jednak, jak ktoś inny mógłby zareagować, gdyby zamiast zwykłego kurczaka dostał takie mięso. Ogólnie pizza była dobra. Odpowiednio ostra i z dużą ilością składników. Na największy plus zasługuje bardzo dobre salami. Druga pizza miała cienkie i chrupiące brzegi. Jednak w niektórych kawałkach końcówka zamiast przyjemnie chrupać, była po prostu twarda. Szynka włoska wyglądała jak zwyczajna szynka ze sklepu. Nie była to szynka parmeńska, której się spodziewaliśmy. Pizzę bronił jednak bardzo dobry sos, który nadawał jej dobrego smaku.

Pepe&Roni Lublin to lokal, który serwuje "prawdziwą włoską pizzę" z kebabem i ze zwyczajną szynką zamiast parmeńskiej. Nie nam to oceniać, ale spodziewaliśmy się czegoś trochę innego. Pizze jednak nam smakowały, choć wpadka z rukolą i gdzieniegdzie twardymi brzegami pokazuje, że jest jeszcze co poprawiać. Jak dla nas cena za te placki, które dostaliśmy wynosząca z dostawą 41 zł jest zbyt wysoka. Zbyt długo trzeba też czekać na dostawę. Jeśli jednak mieszkacie bliżej i możecie sami odebrać zamówienie, to na smak nie powinniście raczej narzekać. A Wy co sądzicie o tamtejszej pizzy? Podzielcie się z nami opiniami w komentarzach!