Restauracja Ulice Miasta Lublin to jedno z miejsc, w których raczej nie szukalibyśmy fast-foodowego jedzenia. Działająca od wielu lat restauracja zawsze oferowała dosyć różnorodną kuchnię, ale raczej głównie w oparciu o polskie smaki. Ostatnio jednak coraz więcej restauracji stawia na bardziej wyszukane wersje fast-foodowych potraw. Ulice Miasta postawiły na burgery, które znajdują się już na pierwszej stronie ich menu. Jak restauracja poradziła sobie z fast-foodowym jedzeniem?

Do wyboru mamy kilka stałych burgerów oraz jeden znajdujący się w sezonowej wkładce do menu. Są one dosyć różnorodne. Znajdziemy tam bowiem tradycyjne burgery z wołowiną, z kurczakiem, a nawet z rybą. Różnią się między sobą również bułkami. Dostępne są trzy: pszenno-żytnia, chilli oraz fit. Każdy powinien móc znaleźć burgera dla siebie.

Wybraliśmy "Beef burger klasyk" z bułką pszenno-żytnią, polską wołowiną, sałatą, rukolą, pomidorem, ogórkiem kwaszonym, czerwoną cebulą, sosem BBQ, sosem musztardowym, frytkami i sałatką za 19,90 zł. Musimy wspomnieć o tym, że niedawno w Ulicach Miasta podniesiono ceny. Burger, który zamówiliśmy, jest najtańszy w karcie. Jedliśmy tam już wcześniej i niestety porcje nie zwiększyły się wraz z ceną.

Na jedzenie czekaliśmy ok. 40 minut - to niestety dużo za długo jak na fast-foodowe jedzenie. Kanapka i frytki były gorące. Burger był duży, stawiamy na 200g mięsa. Jak na tak dużą ilość składników był jednak stosunkowo niski. Bardzo chwalimy bułkę, w której się znajdował. Jedliśmy też chilli i również była bardzo smaczna. Są one jednocześnie miękkie i chrupiące, co nadaje burgerowi unikalnego smaku.
Restauracja Ulice Miasta Lublin
Beef burger klasyk z Restauracja Ulice Miasta Lublin

Mięso było smaczne i choć może odrobinę zbyt wysmażone. Warzywa były świeże, choć już po pierwszym gryzie z kanapki wypadł pokaźny kawałek cebuli. Wszystko to przez sosy dwa sosy, których było naprawdę sporo. Nie były jednak nachalne w smaku i dobrze komponowały się z resztą hamburgera.

Na szczególne pochwały zasługują frytki, które były wręcz wyśmienite. Dawno nie jedliśmy tak dobrych. Sałatka z kolei nieco rozczarowywała. Składała się z pokrojonych pomidorów, ogórka i rukoli. Nie była zła, ale nie wnosiła też niczego szczególnego do całej kompozycji.

Restauracja Ulice Miasta pokazuje, że adaptowanie fast-foodowych dań do restauracji może mieć sens. Nie każdy chce bowiem zawsze jeść wyszukane dania. Niemniej jednak od takiego lokalu wymagamy więcej niż od zwykłego food-tracka. Tutaj jednak fajerwerków nie znajdziemy. Z całego dania wybija się bułka oraz frytki. My jednak lubimy, gdy to mięso gra pierwsze skrzypce, a tu dostaliśmy je trochę zbyt wysmażone. Czas oczekiwania jest też zdecydowanie za długi. Nie ma opcji, żeby zjeść tam burgera na luch. Jak widać restauracja może się więc jeszcze wiele nauczyć od zwykłych fast-foodowych lokali. Wraz z podnoszeniem cen nasze oczekiwania wzrastają, więc liczymy, że Ulice Miasta po prostu stać na więcej.
Burger Store Lublin to jedna z nowszych burgerowni na mapie naszego miasta mieszcząca się przy ul. Okopowej 14. Tego typu lokale rosną ostatnio dosłownie jak grzyby po deszczu. Nic w tym dziwnego, ponieważ wydaje nam się, że to właśnie ten rodzaj fast-foodu jest teraz na topie. Burger Store specjalizuje się wyłącznie w tym daniu, co zwiastuje dopracowanie go do perfekcji. Postanowiliśmy sprawdzić to na własnych podniebieniach i przetestować je dla Was.

Sam lokal jest urządzony w sposób nowoczesny, a w środku jest zaskakująco dużo miejsca. W menu znajdziemy 15 gotowych propozycji oraz kilka sezonowych. Są one bardzo różnorodne i na pewno każdy znajdzie tam coś dla siebie. Możemy również poprosić o różne dodatki, które wzbogacą jeszcze naszą bułkę. Są one oczywiście płatne ekstra.

Pamiętajcie jednak, aby zabrać znajomych, którzy mają ochotę na taką kanapkę, bo w menu nie znajdziecie nic innego. Do burgerów nie są dodawane ani frytki, ani surówka. Co było dla nas zaskakujące, nie można również zamówić tam piwa. Do wyboru są tylko napoje bezalkoholowe. Koncepcja polega więc chyba na tym żeby zjeść szybko kanapkę i ruszać dalej, bo ze znajomymi nie posiedzimy tam zbyt długo.

Burger Store Lublin
Burger Bacon+Cheese+Champignon z Burger Store Lublin
Ceny w lokalu z pozoru są bardzo przystępne. Biorąc jednak pod uwagę, że dostajemy tylko burgera, to są raczej wysokie. Do wyboru mamy dwa rodzaje kanapek. Małe, które zawierają 100g mięsa lub duże z 200g tego co w burgerze najlepsze. Wybraliśmy:

  • dużego burgera Cranberry z żurawiną, pomidorem, cebulą, sałatą karbowaną i rukolą za 18 zł 
  • kolejnego dużego o nazwie Bacon+Cheese+Champignon zawierający bacon, ser, pieczarki, pomidor, cebula, ogórek konserwowy, sos BBQ za 22 zł
  • oraz dwa małe Classic z pomidorem, cebulą, ogórekiem konserwowym, sałatą karbowaną, rukolą oraz sosem BBQ za 12 zł każdy

Burger Store
Burger Cranberry z Burger Store Lublin

Nie dostaliśmy ich w równym czasie. Pierwszy był BCC, który był naprawdę ogromny i tak wysoki, że ledwo udało się go zjeść. Jako następny wydano Cranberry, a później 2xClassic. Po lekko ponad 20 minutach wszyscy mieli już swoje kanapki. Lokal chwali się, że wykorzystuje mięso klasy Angus. Rzeczywiście było dosyć smaczne i odpowiednio wysmażone, ale nie miało wyrazistego smaku wołowiny. Jedliśmy lepsze. Bułki, które mają być jakoby wypiekane na miejscu były zimne w każdym z burgerów. Były jednak smaczne i miękkie. Wszystkie warzywa były chrupiące i smakowały bardzo dobrze. Pieczarki nie wyróżniały się zbytnio ale za to żurawina była okazała się ciekawym dodatkiem, który wprowadza coś nowego. Sos BBQ niestety również był słabo wyczuwalny.


Hamburgery Lublin
Burger Classic z Burger Store Lublin
Burger Store Lublin jest miejscem gdzie dostaniemy dobre burgery w szybkim czasie. Nie jest to jednak najwyższa półka. Samo miejsce nie nadaje się też na spotkanie ze znajomymi, ponieważ oferta jest maksymalnie ograniczona i nie zachęca do spędzenia tam dłuższej chwili. Jedzenie jest wydawane przy ladzie, a do radzenia sobie z burgerami dostajemy plastikowe sztućce. Na plus zaliczamy przede wszystkim ciekawe kompozycje burgerów. Lubimy jednak, gdy to mięso gra w nich główną rolę. Biorąc pod uwagę wysokie ceny i specjalizację w jednym daniu spodziewaliśmy się więcej. A co Wy myślicie o tamtejszych burgerach? Podzielcie się swoimi odczuciami w komentarzach!
Pizzeria Venezia Lublin jest nowym lokalem otwartym przy ulicy Skłodowskiej 2, który powstał w miejscu starej Pizzerii Wenecja, którą recenzowaliśmy kilka lat temu. Lokal otrzymał od nas wtedy pozytywną opinię, ale z biegiem kolejnych lat jakość tamtejszych placków systematycznie spadała. Zmiany były konieczne, a miejsce na tyle dobre, że postanowiono zacząć od nowa. Nie wiemy, czy to tylko ponowne otwarcie, czy też pizzeria całkowicie zmieniła właścicieli i skład. Podchodzimy więc do niej jako do zupełnie nowego miejsca, które dla Was przetestowaliśmy.

Menu pizzerii Venezia zaskakuje swoją zwięzłością. Mamy do wyboru jedynie 10 kompozycji składników, wśród których znajdziemy tradycyjną margheritę, czy capriciosę. Nie ma tu żadnych ciekawych autorskich propozycji, które mogłyby zaskakiwać. Oprócz pizz można też zamówić przystawki i sałatki, ale tutaj też nie spodziewajcie się niczego odkrywczego.

Sprawdziliśmy również dostępne promocje. Przy zamówieniu dwóch placków o średnicy 30 cm zapłacimy za nie 37 zł, a wybierając średnicę 45 cm będziemy musieli wydać 57 zł. To drogo. Wiele innych pizzerii oferuje dużo lepsze promocje, a sama Wenecja przed zmianą nazwy oferowała dwie pizze za 27 zł.

Dodatkowo wprowadzono "Dukaty", które otrzymujemy za każde wydane 15 zł w dostawie. Można nimi opłacić dostawę, sosy lub nawet pizzę. Nie jesteśmy jednak pewni, czy ta promocja tak naprawdę wystartowała, bo my takiego dukata nie otrzymaliśmy.

Zdecydowaliśmy się bowiem zamówić pizzę Venezia z szynką, salami, pieczarkami, papryką czerwoną, oliwkami czarnymi i cebulą. Stwierdziliśmy, że placek mający nazwę firmy będzie jej sztandarowym daniem. Jest to najdroższa pizza z menu i kosztuje 34 zł w wersji 45 cm. Za dowóz trzeba dodatkowo dopłacić 3 zł. Czas dostawy został określony na 1,5 godziny.
Pizzeria Venezia Lublin
Pizza Venezia z szynką, salami, pieczarkami, papryką czerwoną, oliwkami czarnymi i cebulą
z Pizzeria Venezia Lublin

Pizzę dostaliśmy po niecałej godzinie.
Niestety już przy odbieraniu pudełka czuć było, że nie jest gorące. Gdy je otworzyliśmy dowiedzieliśmy się dlaczego. Pizza okazała się być na bardzo cienkim cieście, które nie trzyma tak temperatury. Ciasto było niemal tak cienkie jak kartka papieru, więc zwolennicy pizz na cienkim cieście, którzy są w naszym zespole bardzo się ucieszyli. 

Niestety po wzięciu kawałka do ręki okazało się, że ciasto przesiąkło sosem. Kawałki w ogóle nie trzymały się w rękach i nie były chrupiące. Sam smak był jednak zdecydowanie pozytywny. Czuć było, że do jego wyrobienia użyto dobrej jakości mąki. Bardzo pozytywnie zaskoczył nas również sos, który miał ciekawy charakter niewystępujący dotychczas w żadnej innej pizzerii. Dostaliśmy go też gratis w oddzielnym pojemniku. Bardzo sprawnie spajał całą kompozycję i był mocno wyczuwalny podczas jedzenia, choć tak jak pisaliśmy przez jego dużą ilość ciasto było mokre.

Składników nie było dużo, ale w tym przypadku również postawiono na jakość. Wszystkie smakowały bardzo dobrze i ubolewać możemy jedynie nad tym, że było ich tak mało. Rozumiemy jednak, że pizzeria Venezia stara się jednak nawiązywać do włoskich korzeni tego dania. Pizza zdecydowanie lepiej smakowała niż wydawałoby się to po wyglądzie, czy wzięciu pierwszego kawałka do ręki.

Pizzeria Venezia Lublin stara się wprowadzić pizzę na bardzo cienkim cieście dla fanów własnie takiej formy podawania tego dania. W naszym mieście nie było dotychczas zbyt wielu miejsc, gdzie możemy dostać właśnie takie ciasto, dlatego naszym zdaniem jest to dobry kierunek. Pewne rzeczy wymagają jeszcze poprawek, ale pizza broni się swoim smakiem. Nie wszyscy będą jednak zadowoleni otrzymując takie zamówienie. Ostrzegamy, że plackiem o średnicy 45 cm mogą nie najeść się nawet dwie osoby, co przy stosunkowo wysokiej cenie może być dla niektórych minusem. Jeśli jednak lubicie pizzę przede wszystkim za jej smak, a nie kupujecie ją by zabić ogromy głód, to polecamy Wam to miejsce.

PROMOCJA:

Obecnie w pizzeria oferuje kod rabatowy, który możecie wykorzystać przy zamówieniu przez PizzaPortal i kwocie powyżej 30 zł. Wpisując go w koszyku kwota do zapłaty zmniejszy się o 10 zł. Kod rabatowy to: GE1QGK6 i możecie go wykorzystać 1 raz na osobę do 17.05.2017 r.
Pizzeria Vicenti Lublin to reklamowany wszędzie jako pierwsza pizzeria z pizzą na wagę w Lublinie lokal mieszczący się przy ul. Chopina 13 w miejscu dawnej restauracji Toskania. Zarówno lokalizacja jak i sam pomysł wydają się trafione. Dawno nie odwiedzaliśmy żadnych nowych miejsc, dlatego postanowiliśmy więc sprawdzić, czy smak też jest na miejscu w Pizzerii Vicenti.

Na początku musimy napisać kilka słów o wystroju, bo naprawdę nas zszokował. Nie wiemy kto zaprojektował to coś, ale stwierdzamy, że musiał być osobą pozbawioną gustu. Malowidła na ścianach, które miały przestawiać Rzym i prawdopodobnie jego władców wyglądają po prostu okropnie. Już na wejściu atmosfera tego miejsca mocno nas przytłacza, a przecież miał być to lokal do którego szybko wpadniemy po pizzę. Zamiast tego jest ciężko i bez gustu.

Niestety nasze nadzieje na szybkie kupno pizzy na wagę szybko zostały rozwiane przez słabą prezencję tych, które można było kupić. Pizze wyglądały tak jak kiedyś te stojące przy ladzie w Dominium. Wydawały się czekać na swoich nabywców już zdecydowanie za długo. Stwierdziliśmy więc, że zamówimy tradycyjną pizzę.
Pizzeria Vicenti Lublin
Prosciutto e funghi z Pizzeria Vicenti Lublin

Ciekawych kompozycji nie ma w karcie zbyt wiele. Postawiliśmy więc na podstawową pizzę Prosciutto e funghi, która zawiera mozzarellę, szynkę oraz pieczarki i kosztuje 18 zł. Na zamówienie czekaliśmy ok. 30 minut. W środku zajętych było kilka stolików. Pizza dotarła do nas gorąca i na oko miała 30-31 cm średnicy. 

Zamiast talerzy podano nam deseczki z papierem śniadaniowym lub do pieczenia. Jedzenie na nich pizzy to koszmar. Pizza okazała się bowiem zupełnie mokra, a papier nasiąkając wodą przyklejał się do niej i przed każdym kęsem trzeba było go odklejać. Kawałków nie dało się utrzymać w ręce, bo ciasto opadało. Było po prostu przemoczone. Nie z powodu sosu, ponieważ jego na placku prawie nie było. Zapewne woda pochodziła z pieczarek, które zupełnie nie miały smaku, podobnie jak szynka.

Pizzeria Vicenti Lublin okazała się jedną z najgorszych pizz jakie ostatnio jedliśmy. Pomysł na lokal był ciekawy. Niestety wykonanie jest na bardzo słabym poziomie. Dodamy do tego jeszcze dziwnie zachowującą się obsługę i to, że w naszym piwie pływały kawałki ziół. Efektem jest jeden - chcieliśmy stamtąd jak najszybciej wyjść i nie mamy zamiaru wracać. Nie polecamy Wam tego lokalu. 
Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka to hit ostatnich miesięcy. Oczywiście mówiąc "hit" mamy na myśli kontrowersje, które wywołuje on w brukowcach i niektórych stacjach telewizyjnych. Właściciel najpierw zaczynał od przyczepy na ul. Turystycznej, a teraz prowadzi również lokal na ulicy Chopina. Postanowiliśmy sprawdzić, czy atmosfera skandalu wpływa na smak serwowanego tam jedzenia i dowiedzieć się jak smakuje kebab u prawdziwego Polaka.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Kaban Pita
z Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Pierwsze co nam się rzuciło w oczy, to okropne przystrojenie lokalu z zewnątrz. Jest on oblepiony świecącymi na różne kolory ledami, które wyglądają strasznie na froncie kamienicy. Kto jak kto, ale prawdziwy Polak powinien dawać przykład tego jak dba się o wygląd miasta. Na wejściu przywitało nas dudnienie muzyki disco-polo. Na jednej z sal mają być chyba jakieś imprezy, bo latały światełka i grała wcześniej wspomniana muzyka, ale nikogo na niej nie było. Gdy podeszliśmy do lady została na chwilę wyciszona. Omawiając jeszcze przez chwilę wystrój, to na ścianach znajdziemy obrazki z Husarią, GROM'em itd. Czy to dobre miejsce na ich umieszczanie? To pozostawimy już do Waszej oceny.

Przechodząc już do samego jedzenia to mamy tutaj podział na kebab z mięsa z kurczaka oraz "kaban", czyli mięso wieprzowe. Wszystkie dostępne w menu dania zawierają te dwa składniki. Nie uświadczymy tu żadnej sałatki lub czegoś wegetariańskiego. Zamówić możemy jeszcze frytki. Ceny dań są przystępne i obecnie chyba jedne z najniższych w Lublinie. Po szybkim przejrzeniu menu zdecydowaliśmy się zamówić kebab i kaban w picie. Ten pierwszy z sosem łagodnym, a drugi z mieszanym.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka kebab
Kebab pita
z Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Na zamówienie czekaliśmy bardzo długo - ok. 25-30 minut. W tym czasie wydano kebaby na wynos dla dwóch osób, ale i tak uważamy, że czekaliśmy długo, tym bardziej że cały czas w tle dudniło disco-polo pomieszane z kawałkami z lat 80 i 90. Kelnerka przyniosła nam jedzenie do stolika i życzyła smacznego. Pity okazały się naprawdę duże. Dawno tak dużych nie dostaliśmy i to za taką cenę. Pity same w sobie były niestety twarde i lekko gumiaste. Surówka była nawet ok, a sos mieszany okazał się bardzo ostry. Najbardziej interesowało nas jednak mięso. Kaban okazał się być smaczny. Nie jest to jakaś rewolucja, ale jeśli będziecie tam jeść to właśnie ten rodzaj mięsa polecamy, bo kurczak jest tam okropnie suchy. Ogólnie całością dało się najeść.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka w naszych oczach ma tylko dwie zalety - ceny i duże porcje. Na plus dodamy też obsługę, bo Pani kelnerka była miła. Pozostałe elementy wizyty zaliczamy do tych raczej ekstremalnych. Gdy się zastanowić, to tureckie piosenki i flagi w kebabie jakoś nam nie przeszkadzają, a polskie disco-polo i obrazy Husarii na ścianach sprawiają, że myślimy czy jest to dla nich odpowiednie miejsce. Pomijając kontrowersyjny wystrój miejsce nie broni się smakiem. Nie można powiedzieć, że jest niesmacznie, ale nie mamy też żadnej zachęty, ani powodu, aby tam wracać. W Lublinie jest teraz ciężko dostać dobrego kebaba, ale Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka nie zmienia tej sytuacji w żaden sposób. Wciąż czekamy na jakiś lokal, który wyrwie to miasto z marazmu i przeciętności pod względem kebabów i zaserwuje nam coś wyrywającego z butów.
Mimo iż zazwyczaj testujemy pizze, kebaby oraz burgery, tym razem postanowiliśmy spróbować czegoś zupełnie innego. Odwiedziliśmy Makarun Lublin, czyli miejsce reklamujące się jako „największa sieć spaghetterii w Polsce”. Jest to niewielki lokal znajdujący się na miasteczku akademickim, w pobliżu Instytutu Informatyki UMCS. Wiele razy mijaliśmy studentów, którzy mieli ze sobą pomarańczowe opakowania na jedzenie z tego właśnie lokalu, dlatego też postanowiliśmy spróbować tamtejszej kuchni.

Wnętrze lokalu Makarun Lublin
Wnętrze lokalu Makarun Lublin
Jest to miejsce, które oferuje dania z makaronem w roli głównej. Do wyboru mamy kilka rodzajów sosów oraz trzy rodzaje makaronów – spaghetti, penne oraz penne razowe (za dopłatą). Do wyboru mamy porcję małą mającą 350g lub dużą ważącą 550g. My zdecydowaliśmy się na penne z sosem fromaggio (ser gorgonzola, ser, sos śmietanowy, przyprawy, oliwki lub ser lub jalapeno) oraz penne z sosem spinacio con pollo (kurczak, oliwa, czosnek, szpinak). Za pierwszy makaron w dużym rozmiarze zapłaciliśmy 12,50 zł. Drugi kosztował nas o 10 groszy mniej. W przypadku sosu szpinakowego wszystkie jego składniki są ustalone odgórnie. Decydując się natomiast na sos fromaggio mamy do wyboru jeden dodatkowy składnik: oliwki, ser lub jalapeno. My zdecydowaliśmy się na oliwki.
penne z sosem fromaggio

penne z sosem spinacio con pollo
Oba makarony smakowały poprawnie. Sos fromaggio był bardzo delikatny i raczej łatwiej było wyczuć w nim smak śmietanowy niż serowy. Charakteru dodały mu wybrane przez nas oliwki, które sprawiły, że kompozycja nabrała trochę więcej smaku. Co do sosu spinacio con pollo to był on dość mocno czosnkowy przez co smak szpinaku nie był mocno wyczuwalny, a szkoda, bo w końcu miał to być sos głównie szpinakowy. Kurczak był smaczny i miękki, a jego ilość była dobrze dobrana. W przypadku obu makaronów na plus zasługuje duża ilość sosu, w pełni wystarczająca na całą porcję.

Makarun Lublin to miejsce stworzone głównie z myślą o studentach, którzy wpadają na obiad w przerwie w zajęciach. Wystrój lokalu jest przyjemny dla oka i wszędzie wydaje się być bardzo czysto. Minusem jest niewielka ilość stolików. Będąc w lokalu byliśmy zmuszeni zająć miejsca przy blacie koło lady, ponieważ wszystkie normalne stoliki były w tym czasie zajęte. Co do samych potraw, to zarówno makaron jak i sosy, które można do niego dobrać, znajdują się w podgrzewaczach przy ladzie. Dodatkowo wszystkie makarony pakowane są w jednorazowe opakowania na jedzenie, dzięki czemu możemy je zjeść w lokalu lub zabrać ze sobą na dwór. Dzięki temu wszystkiemu tempo podania dań jest ekspresowe. My na swoje zamówienie czekaliśmy około 3 minut. Smak makaronów podawanych w Makarunie oceniamy na dobry z minusem, ale cena dań oraz szybkość ich podania sprawiają, że możemy polecić to miejsce wszystkim tym, którzy chcą nie mają zbyt wiele wolnego czasu na zjedzenie obiadu.
Cleopatra Felicity Lublin jest jednym z lokali w gastronomicznej części Centrum Handlowego Felicity. Jest to galeria z największą ilością miejsc do zjedzenia, jednak tak naprawdę ciężko zjeść tam coś dobrego. Sushi - niedobre. Kebab - tragiczny. Jedynie dania kuchni chińskiej i tajskiej jakoś się bronią, ale i to nie zawsze. W ramach poszukiwań udaliśmy się więc do następnego lokalu, który serwuje swoje dania pod szyldem Cleopatra. Ta sieć jest bardzo dobrze znana w Lublinie i zapewne większość z Was tam jadła. My również, ale bardzo dawno. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy może tym razem będzie tam smacznie.

Mieliśmy ochotę na kebaba, jednak pamiętając ostatnie doświadczenia z lokalami tej sieci postanowiliśmy wybrać coś względnie taniego. Pani kelnerka poleciła nam pitę, która podobno miała być sporych rozmiarów. Kosztuje 11,90 zł i możemy wybrać do niej mięso z kurczaka lub wieprzowiny. Postawiliśmy na to drugie. Smak umilać miały nam dodatkowe sosy: czosnkowy, ostry lub słodko-kwaśny. Kelnerka poleciła nam słodko-kwaśny. Dopytywaliśmy dwa razy, czy rzeczywiście ten będzie pasował. Potwierdziła, więc jej posłuchaliśmy.

Cleopatra Felicity Lublin
Pita kebab z Cleopatra Felicity Lublin
Mimo tego, że w lokalu byliśmy praktycznie sami na pitę musieliśmy czekać ok. 20 minut. Jak się okazało wcale nie była ona tak duża, jak twierdziła kelnerka. Do tego była w jednym miejscu rozerwana jak możecie zobaczyć na zdjęciu. Pita była bardzo cienka, gumowata i bez smaku. Mięsa było tragicznie mało. Większość pity wypełniały sałata i okropnie gorzka cebula czerwona. Była tak obrzydliwa, że musieliśmy najpierw pozbyć się jej ze środka, żeby w ogóle dało się to jeść. Kawałków mięsa nie dało się zjeść, ponieważ składały się prawie z samych żył. Sosu prawie nie było, ale to akurat plus, bo w ogóle nie pasował do reszty i nie smakował nam. Choć może paradoksalnie pasował, bo był tak samo niedobry jak wszystkie elementy tego dania.

Cleopatra Felicity Lublin jest miejscem, którego nie polecamy nikomu. We wcześniejszym wpisie zastanawialiśmy się jak można jeść w Erbil Kebab, ale widząc kebaba, którego zaserwowała nam Cleopatra też wybralibyśmy tamten. Cleopatra według nas od dawna nie jest już smacznym lokalem, w którym można dobrze zjeść i nic się w tej kwestii nie zmieniło. W Felicity nie da się na chwilę obecną zjeść dobrego kebaba, więc jeśli złapie Was na niego ochota, to lepiej udajcie się w inne miejsce.
Matteo Ristorante Italiano Lublin to dosyć nowy lokal mieszczący się przy ulicy Langiewicza 10, czyli w okolicy akademików UMCS i Uniwersytetu Przyrodniczego. Znajduje się on w pasażu, w którym swoją siedzibę ma również Ugryź Przegryź Bistro, Index i Pizzeria Pauza. Jak widać zagęszczenie pizzerii jest bardzo duże. Ktoś musi naprawdę wierzyć w swoje siły, aby porywać się na nowy lokal w tym miejscu. Postanowiliśmy sprawdzić, czy serwowana tam pizza będzie przypominała tę włoską i czy dobrze smakuje.

Na pierwszy rzut oka po wejściu widzimy dosyć nowocześnie urządzony lokal. Wchodzimy pomiędzy dwa piętra. Na dolnym znajduje się kuchnia, a na górnym stoliki. Miejsc do siedzenia nie ma zbyt wiele. W menu znajdziemy nie tylko pizze, ale również inne dania, które są w całkiem niezłych cenach. Pizze kosztują od 15 do 22 zł. Wybór gotowych kompozycji nie jest oszałamiający, ale znajdziemy tam kilka ciekawych. My postanowiliśmy zdecydować się na pizzę QUATTRO STAGGIONI, która kosztowała 18 zł, czyli zawierającą sos pomidorowy, ser mozarella, szynkę gotowaną, salame Napoli, pieczarki i oliwki. Matteo oferuje tylko jeden rozmiar pizzy - 32 cm. Kelnerka przyszła do nas odpowiednio szybko (w lokalu oprócz nas były tylko dwie osoby) i przyjęła zamówienie.

Matteo Ristorante Italiano Lublin
Pizza QUATTRO STAGGIONI
z Matteo Ristorante Italiano Lublin
Pizza dotarła do nas bardzo szybko - po ok. 15 minutach. Została podana na cienkim cieście, choć nie tak cienkim jak kartka papieru. Kawałki idealnie utrzymywały się w dłoni, a ciasto nie opadało. W smaku było lekko czuć jego mączność. Było lekko chrupiące, a brzegi były równie cienkie. Składników było odpowiednio dużo i każdy kawałek był praktycznie cały pokryty. Wszystkie wydawały się nam świeże i bardzo dobrze smakowały. Szczególnie bardzo odpowiadał nam smak salame, które było bardzo intensywne. Jeśli mielibyśmy wybierać, który składnik najmniej nam smakował, to wybór padłby na szynkę, która była mało wyczuwalna. Sera nie było dużo, nie ciągnął się i nie wyróżniał się szczególnie.

Matteo Ristorante Italiano Lublin to lokal, który wprowadza nową jakość w okolicy akademików UMCS i UP. Jest to miejsce, które pokazuje, że można zrobić dobrą pizzę w niskiej cenie. Możemy ją również zamówić na dowóz, więc każdy kto nie chce spotykać się z ogromem imprezujących studentów może zamówić ją do domu. W Matteo podobało nam się praktycznie wszystko. Wystrój, obsługa, smak. Może nie będzie to nasz ulubiony lokal, bo niczym szczególnym nas nie zaskoczyli i nie wyrwali z butów, ale będziemy pamiętać o tym miejscu, gdy będziemy w okolicy. Jesteśmy ciekawi jakie są Wasze opinie o Matteo? Napiszcie w komentarzach!
Grill Center Lublin to miejsce, które powstało w dawnym lokalu Speed Pizzy w pawilonach na Czechowie obok supermarketu Stokrotka. O ile Speed Pizza miała lepsze i gorsze okresy, to ostatnio stała się miejscem schadzek okolicznych smakoszy piwa. Długo nie trzeba było czekać, aby lokal przestał działać i przez pewien czas nic tam nie było. Aż do teraz, gdy zastąpił go Grill Center. Nie wiemy czy to zupełnie nowy właściciel, czy tylko nowy pomysł starego, ale postanowiliśmy przetestować tamtejsze jedzenie.

Pierwsze wrażenie niestety nie było najlepsze. Miejsce to niewiele zmieniło się w środku. Oprócz taniej Perły pojawiły się co prawda piwa rzemieślnicze, ale ogólnie klimat jest ten sam. Szczególnie, ze goście wydają się dokładnie ci sami. Głośni, wulgarni i podpici panowie po czterdziestce są jak widać ciągle na porządku dziennym. Patrząc na ten obraz zastanawialiśmy się czy nie wziąć jedzenia na wynos, ale ostatecznie odważyliśmy się zostać. W środku jest dosyć ciasno, a goście mają do dyspozycji trzy stoliki. Ogrzewanie też nie jest najlepsze. Na aspekcie lokalu skupiamy się tak bardzo, ponieważ Grill Center nie oferuje dostawy i każdy kto chce tam zjeść musi odebrać samemu jedzenie.

Grill Center Lublin Ulotkaulotka Grill Center Lublin
 Grill Center Lublin Ulotka


Teraz przejdziemy już praktycznie do samych pozytywów. Grill Center oferuje burgery w cenach od 12,99 zł do 22,99 zł (burger z podwójnym mięsem). Porcja mięsa do burgerów określona jest na 200g wołowiny. Zaznaczyć należy również, że jest to cena za samą kanapkę. Jeśli chcemy domówić frytki, to 200g kosztuje 4 zł. Oprócz burgerów zamówić możemy także kiełbasę, golonkę, zupę, szaszłyki, a nawet kurczaka z rożna. Wszystkie produkty i ceny możecie zobaczyć na ulotce. My zdecydowaliśmy się na Burgera Classic z serem Grand Radamer, sałatą, pomidorem, ogórkiem, czerwoną cebulą i keczupem za 12,99 zł, Burgera BBQ z serem Chedar, sałatą rzymską, czerwoną cebulą, chrupiącym boczkiem, jalapeno i sosem BBQ za 13,99 zł oraz XL frytki za 4 zł. Nie dowiedzieliśmy się ile mamy czekać na zamówienie, ale ruchu wielkiego nie było, więc spodziewaliśmy się, że będzie to dość szybko, ale...
Burger Classic z Grill Center Lublin
Burger Classic z Grill Center Lublin
Burger BBQ z Grill Center Lublin
Burger BBQ z Grill Center Lublin
XL frytki z Grill Center
XL frytki z Grill Center

Jak się okazało Pan stojący za barem jest prawdopodobnie również kucharzem, bo po zamówieniu zniknął na zapleczu. Nie było go przez dobre 30 minut, co jest dość długim czasem biorąc pod uwagę, że zamawialiśmy jedynie dwa burgery. Ciekawe ile trzeba czekać, gdy zbierze się jakaś większa grupa. Po takim czasie otrzymaliśmy nasze kanapki i trzeba przyznać, że robiły dobre wrażenie. Były naprawdę ogromne i jedynie podanie ich na plastikowych talerzykach psuło ich odbiór wizualny. Zabraliśmy się jednak do jedzenia. Bułki różniły się od siebie tylko sezamem. W smaku, oprócz tego dodatku, nie było czuć żadnej różnicy. Były po prostu dobre. Obie były też miękkie i dosyć dziwnie się rozpadały co utrudniało jedzenie. Mięso było bardzo dobre, soczyste i odpowiednio zgrillowane. Niestety lekko było czuć smak nagaru z grilla - zdecydowanie powinni go przeczyścić. Składniki warzywne były świeże, chrupiące i bardzo smaczne.

Grill Center Lublin ma swoje wady i zalety. Najważniejszą z zalet jest oczywiście bardzo dobry smak kanapek. Cena również przemawia na plus. Niestety sam lokal, jego bywalcy oraz lekki posmak niedoczyszczonego grilla zniechęca do jego odwiedzania. Rozumiemy, że piwosze przyzwyczajają się do swoich miejsc, ale podniesienie cen alkoholu mogłoby ich skutecznie wypędzić. Jeśli się to nie uda, to nie wróżymy świetlanej przyszłości nowemu lokalowi, bo każdy będzie bał się tam jeść. Nawet zamawiając na wynos, ze względu na długi czas oczekiwania, będziemy musieli spędzić tam sporo czasu. Jeśli jednak nie przeszkadza Wam towarzystwo osiedlowych piwoszy lub możecie poczekać w samochodzie, to w Grill Center zjecie dobre i duże burgery w niskiej cenie.