Sambal Kebab Lublin to lokal, który powstał w miejscu nie tak dawno uruchomionego punktu
Kebabu Paprika przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie. Ten dobry, jakby się wydawało punkt, od czasów baru ASAP bardzo często zmienia właściciela. Bliskość uczelni, centrum miasta, tysiące przechodzących ludzi każdego dnia. Czy Sambal Kebab ma ich czym zachęcić do wejścia? 

Lokal niewiele się zmienił od czasów Papriki. Nadal jest bardzo mało miejsca - praktycznie na 3 stoliki oraz ladę, przy której można zjeść zamówione dania. Komfortu nie odczujemy, ale w końcu to fast-food, więc chcemy tylko wejść, zjeść i wyjść. Najlepiej jak najszybciej. Menu kebaba Sambal jest standardowe: kebab w picie, kebab w bułce, kebab box, danie kebab i sałatki. Nic co mogłoby nas zaskoczyć. Lekko zaskakują ceny, które według nas są o 1-2 zł za wysokie w przypadku każdego dania, ale kto wie może warto zapłacić?

Sambal Kebab Lublin
Kebab w picie z kurczaka z Sambal Kebab Lublin
Nie czekając dłużej w niepewności zamówiliśmy kebaba w picie z mięsem z kurczaka i sosem łagodnym za 12 zł. Do wyboru jest też sos Sambal, ale nie mieliśmy ochoty na nic pikantnego. Do kebaba oprócz mięsa nakładane są świeże warzywa. To według nas duży plus, bo tak zrobiona pita wydaje się lżejsza. Danie dostaliśmy po kilku chwilach, ale oprócz nas nikogo nie składał zamówień. Tutaj warto zaznaczyć, że lokal oferuje dowóz gratis na terenie całego miasta od 25 zł - za to duży plus.

Niestety za sam smak kebaba nie możemy wystawić aż tak dużego plusa. Mięso jest trochę za suche i w smaku ledwo przypomina kebaba. Bardziej kojarzyło nam się z mięsem z piekarnika, które robi się na niedzielny obiad do ziemniaków niż ścinanego z kija kebaba. Na warzywach się nie zawiedliśmy. Były świeże i chrupiące jednak niestety trochę zbyt nudne. Dodanie jeszcze kilku i zrobienie bogatszej mieszanki na pewno wyszłoby picie na dobre, a tak zajadaliśmy się sałatą lodową z ogórkami. Pita i sos były ok. Nie możemy się do nich przyczepić, ale tez nie mamy ich za co chwalić.

Sambal Kebab Lublin niestety kontynuuje złą passę lokali przy ul. Marii Skłodowskiej-Curie. Wysokie ceny i przeciętny smak z pewnością nie pozwolą mu zdobyć serc okolicznych kebabożerców. Zdecydowanie bardziej wolelibyśmy przejść się trochę dalej do Plazy i zjeść smacznego kebaba w Sevi Kebab. A co Wy sądzicie o kebabie Sambal? Napiszcie w komentarzach swoje opinie!
Foodtrucki ponownie zawitały do naszego miasta. Zlot odbywa się pod Centrum Spotkania Kultur. Jedzenie z samochodów możecie zamawiać od 12:00 do 20:00 jeszcze dziś. Poniżej przedstawiamy Wam listę wystawców:
  • Ale Fryta
  • Bike Café
  • Buła i Spóła
  • Burger na kółkach
  • Don César
  • Donuts Mini Pączki
  • Fabryka Frytek
  • FOOD Machine
  • FRODO Burger
  • Kołacze u Krętaczy
  • Lime Leaf
  • Mała Belgia - FoodTruck
  • Micha na resorach
  • Organic Coffee bus
  • PAPU PAPI
  • Red Dogs Food Truck
  • San EscoBar Food Truck
  • Shakewave Truck
  • Street Szef Burgery Lublin
  • TACOmówka
  • U Wujcia
  • Wehikuł Smaku Food Truck
  • Zapiekanki Tradycyjne
  • Zkuryczyzbyka Food Truck
Wczoraj udało nam się przetestować nasz lubelski Don César, którego recenzji możecie spodziewać się w oddzielnym poście na blogu już niedługo. Możemy Wam jednak wstępnie zarekomendować to miejsce. Nie polecamy za to Zkuryczyzbyka Food Truck - burgery nijakie i zdecydowanie nie warte swojej ceny.

Zobaczcie jak wyglądał wczorajszy dzień eventu Żarcie Na Kółkach:











NOCNY BAZAR Meet & Eat został doklejony do klubu na świeżym powietrzu o nazwie Plener, który znajduje się na terenie Targów Lublin. Mimo swojej nazwy można tam przyjść nie tylko w nocy. W dzień też możemy odwiedzić to miejsce i spróbować tamtejszej oferty jedzeniowej. Wybór jest dosyć duży. Swoje stoiska ma tam kilka lokali mających swoje główne siedziby na terenie miasta, ale również nieobecne wcześniej w naszym mieście marki. Podczas pierwszej wizyty w tym miejscu postanowiliśmy spróbować meksykańskiego jedzenia w wydaniu włoskiego OTO IVO Mexican Street Food.


Bardzo urodziwe i uśmiechnięte Panie pomagały nam w wyborze dania, które powinniśmy spróbować. Poleciły nam Burrito con Carne za 23 zł z szarpaną wołowiną, serem, sałatą, pico de gallo, salsa verde i śmietaną. Miało być to największe i najbardziej sycące danie z oferty, ponieważ byliśmy głodni.
OTO IVO Mexican Street Food
Burrito con Carne z OTO IVO Mexican Street Food

Czas oczekiwania na jedno burrito był bardzo krótki - czekaliśmy niecałe 15 minut. Pita była dosyć duża i ciężka. Jak się okazało już po pierwszym gryzie zawierała jednak dość dziwny składnik, a mianowicie ryż. Zwykły, biały, niedogotowany i bardzo twardy ryż - dodajmy. Co robił w burrito w takiej postaci? Tego nie wiemy, ale jedzenie pity z ryżem i śmietaną, to nic fajnego.
OTO IVO
W środku czuć było tylko ryż i mięso...

Mięso ujawniło się gdzieś przy trzecim gryzie. W smaku niestety również nie zachwycało. Praktycznie nie było czuć, że to wołowina. Pozostałych składników również w ogóle nie było czuć. Zero przypraw, zapachów, nic. Jałowy ryż z mięsem. Nie daliśmy rady zjeść tego dania do końca.

OTO IVO Mexican Street Food bardzo nas zawiodło. Dawno nie czuliśmy meksykańskich smaków w Lublinie i bardzo nam ich brakowało. Niestety w OTO IVO Mexican Street Food również ich nie doznaliśmy. Tamtejsze burrito możemy przyrównać jedynie do szpitalnego jedzenia lub diety dla osób z problemami gastrycznymi. Takich rzeczy nie powinno się podawać i nawet piękne Panie z obsługi tego nie zrekompensują. Nie polecamy Wam tego miejsca i będziemy dalej szukać czegoś dobrego do jedzenia na terenie NOCNEGO BAZARU Meet & Eat.
Restauracja Ulice Miasta Lublin to jedno z miejsc, w których raczej nie szukalibyśmy fast-foodowego jedzenia. Działająca od wielu lat restauracja zawsze oferowała dosyć różnorodną kuchnię, ale raczej głównie w oparciu o polskie smaki. Ostatnio jednak coraz więcej restauracji stawia na bardziej wyszukane wersje fast-foodowych potraw. Ulice Miasta postawiły na burgery, które znajdują się już na pierwszej stronie ich menu. Jak restauracja poradziła sobie z fast-foodowym jedzeniem?

Do wyboru mamy kilka stałych burgerów oraz jeden znajdujący się w sezonowej wkładce do menu. Są one dosyć różnorodne. Znajdziemy tam bowiem tradycyjne burgery z wołowiną, z kurczakiem, a nawet z rybą. Różnią się między sobą również bułkami. Dostępne są trzy: pszenno-żytnia, chilli oraz fit. Każdy powinien móc znaleźć burgera dla siebie.

Wybraliśmy "Beef burger klasyk" z bułką pszenno-żytnią, polską wołowiną, sałatą, rukolą, pomidorem, ogórkiem kwaszonym, czerwoną cebulą, sosem BBQ, sosem musztardowym, frytkami i sałatką za 19,90 zł. Musimy wspomnieć o tym, że niedawno w Ulicach Miasta podniesiono ceny. Burger, który zamówiliśmy, jest najtańszy w karcie. Jedliśmy tam już wcześniej i niestety porcje nie zwiększyły się wraz z ceną.

Na jedzenie czekaliśmy ok. 40 minut - to niestety dużo za długo jak na fast-foodowe jedzenie. Kanapka i frytki były gorące. Burger był duży, stawiamy na 200g mięsa. Jak na tak dużą ilość składników był jednak stosunkowo niski. Bardzo chwalimy bułkę, w której się znajdował. Jedliśmy też chilli i również była bardzo smaczna. Są one jednocześnie miękkie i chrupiące, co nadaje burgerowi unikalnego smaku.
Restauracja Ulice Miasta Lublin
Beef burger klasyk z Restauracja Ulice Miasta Lublin

Mięso było smaczne i choć może odrobinę zbyt wysmażone. Warzywa były świeże, choć już po pierwszym gryzie z kanapki wypadł pokaźny kawałek cebuli. Wszystko to przez sosy dwa sosy, których było naprawdę sporo. Nie były jednak nachalne w smaku i dobrze komponowały się z resztą hamburgera.

Na szczególne pochwały zasługują frytki, które były wręcz wyśmienite. Dawno nie jedliśmy tak dobrych. Sałatka z kolei nieco rozczarowywała. Składała się z pokrojonych pomidorów, ogórka i rukoli. Nie była zła, ale nie wnosiła też niczego szczególnego do całej kompozycji.

Restauracja Ulice Miasta pokazuje, że adaptowanie fast-foodowych dań do restauracji może mieć sens. Nie każdy chce bowiem zawsze jeść wyszukane dania. Niemniej jednak od takiego lokalu wymagamy więcej niż od zwykłego food-tracka. Tutaj jednak fajerwerków nie znajdziemy. Z całego dania wybija się bułka oraz frytki. My jednak lubimy, gdy to mięso gra pierwsze skrzypce, a tu dostaliśmy je trochę zbyt wysmażone. Czas oczekiwania jest też zdecydowanie za długi. Nie ma opcji, żeby zjeść tam burgera na luch. Jak widać restauracja może się więc jeszcze wiele nauczyć od zwykłych fast-foodowych lokali. Wraz z podnoszeniem cen nasze oczekiwania wzrastają, więc liczymy, że Ulice Miasta po prostu stać na więcej.
Burger Store Lublin to jedna z nowszych burgerowni na mapie naszego miasta mieszcząca się przy ul. Okopowej 14. Tego typu lokale rosną ostatnio dosłownie jak grzyby po deszczu. Nic w tym dziwnego, ponieważ wydaje nam się, że to właśnie ten rodzaj fast-foodu jest teraz na topie. Burger Store specjalizuje się wyłącznie w tym daniu, co zwiastuje dopracowanie go do perfekcji. Postanowiliśmy sprawdzić to na własnych podniebieniach i przetestować je dla Was.

Sam lokal jest urządzony w sposób nowoczesny, a w środku jest zaskakująco dużo miejsca. W menu znajdziemy 15 gotowych propozycji oraz kilka sezonowych. Są one bardzo różnorodne i na pewno każdy znajdzie tam coś dla siebie. Możemy również poprosić o różne dodatki, które wzbogacą jeszcze naszą bułkę. Są one oczywiście płatne ekstra.

Pamiętajcie jednak, aby zabrać znajomych, którzy mają ochotę na taką kanapkę, bo w menu nie znajdziecie nic innego. Do burgerów nie są dodawane ani frytki, ani surówka. Co było dla nas zaskakujące, nie można również zamówić tam piwa. Do wyboru są tylko napoje bezalkoholowe. Koncepcja polega więc chyba na tym żeby zjeść szybko kanapkę i ruszać dalej, bo ze znajomymi nie posiedzimy tam zbyt długo.

Burger Store Lublin
Burger Bacon+Cheese+Champignon z Burger Store Lublin
Ceny w lokalu z pozoru są bardzo przystępne. Biorąc jednak pod uwagę, że dostajemy tylko burgera, to są raczej wysokie. Do wyboru mamy dwa rodzaje kanapek. Małe, które zawierają 100g mięsa lub duże z 200g tego co w burgerze najlepsze. Wybraliśmy:

  • dużego burgera Cranberry z żurawiną, pomidorem, cebulą, sałatą karbowaną i rukolą za 18 zł 
  • kolejnego dużego o nazwie Bacon+Cheese+Champignon zawierający bacon, ser, pieczarki, pomidor, cebula, ogórek konserwowy, sos BBQ za 22 zł
  • oraz dwa małe Classic z pomidorem, cebulą, ogórekiem konserwowym, sałatą karbowaną, rukolą oraz sosem BBQ za 12 zł każdy

Burger Store
Burger Cranberry z Burger Store Lublin

Nie dostaliśmy ich w równym czasie. Pierwszy był BCC, który był naprawdę ogromny i tak wysoki, że ledwo udało się go zjeść. Jako następny wydano Cranberry, a później 2xClassic. Po lekko ponad 20 minutach wszyscy mieli już swoje kanapki. Lokal chwali się, że wykorzystuje mięso klasy Angus. Rzeczywiście było dosyć smaczne i odpowiednio wysmażone, ale nie miało wyrazistego smaku wołowiny. Jedliśmy lepsze. Bułki, które mają być jakoby wypiekane na miejscu były zimne w każdym z burgerów. Były jednak smaczne i miękkie. Wszystkie warzywa były chrupiące i smakowały bardzo dobrze. Pieczarki nie wyróżniały się zbytnio ale za to żurawina była okazała się ciekawym dodatkiem, który wprowadza coś nowego. Sos BBQ niestety również był słabo wyczuwalny.


Hamburgery Lublin
Burger Classic z Burger Store Lublin
Burger Store Lublin jest miejscem gdzie dostaniemy dobre burgery w szybkim czasie. Nie jest to jednak najwyższa półka. Samo miejsce nie nadaje się też na spotkanie ze znajomymi, ponieważ oferta jest maksymalnie ograniczona i nie zachęca do spędzenia tam dłuższej chwili. Jedzenie jest wydawane przy ladzie, a do radzenia sobie z burgerami dostajemy plastikowe sztućce. Na plus zaliczamy przede wszystkim ciekawe kompozycje burgerów. Lubimy jednak, gdy to mięso gra w nich główną rolę. Biorąc pod uwagę wysokie ceny i specjalizację w jednym daniu spodziewaliśmy się więcej. A co Wy myślicie o tamtejszych burgerach? Podzielcie się swoimi odczuciami w komentarzach!
Pizzeria Venezia Lublin jest nowym lokalem otwartym przy ulicy Skłodowskiej 2, który powstał w miejscu starej Pizzerii Wenecja, którą recenzowaliśmy kilka lat temu. Lokal otrzymał od nas wtedy pozytywną opinię, ale z biegiem kolejnych lat jakość tamtejszych placków systematycznie spadała. Zmiany były konieczne, a miejsce na tyle dobre, że postanowiono zacząć od nowa. Nie wiemy, czy to tylko ponowne otwarcie, czy też pizzeria całkowicie zmieniła właścicieli i skład. Podchodzimy więc do niej jako do zupełnie nowego miejsca, które dla Was przetestowaliśmy.

Menu pizzerii Venezia zaskakuje swoją zwięzłością. Mamy do wyboru jedynie 10 kompozycji składników, wśród których znajdziemy tradycyjną margheritę, czy capriciosę. Nie ma tu żadnych ciekawych autorskich propozycji, które mogłyby zaskakiwać. Oprócz pizz można też zamówić przystawki i sałatki, ale tutaj też nie spodziewajcie się niczego odkrywczego.

Sprawdziliśmy również dostępne promocje. Przy zamówieniu dwóch placków o średnicy 30 cm zapłacimy za nie 37 zł, a wybierając średnicę 45 cm będziemy musieli wydać 57 zł. To drogo. Wiele innych pizzerii oferuje dużo lepsze promocje, a sama Wenecja przed zmianą nazwy oferowała dwie pizze za 27 zł.

Dodatkowo wprowadzono "Dukaty", które otrzymujemy za każde wydane 15 zł w dostawie. Można nimi opłacić dostawę, sosy lub nawet pizzę. Nie jesteśmy jednak pewni, czy ta promocja tak naprawdę wystartowała, bo my takiego dukata nie otrzymaliśmy.

Zdecydowaliśmy się bowiem zamówić pizzę Venezia z szynką, salami, pieczarkami, papryką czerwoną, oliwkami czarnymi i cebulą. Stwierdziliśmy, że placek mający nazwę firmy będzie jej sztandarowym daniem. Jest to najdroższa pizza z menu i kosztuje 34 zł w wersji 45 cm. Za dowóz trzeba dodatkowo dopłacić 3 zł. Czas dostawy został określony na 1,5 godziny.
Pizzeria Venezia Lublin
Pizza Venezia z szynką, salami, pieczarkami, papryką czerwoną, oliwkami czarnymi i cebulą
z Pizzeria Venezia Lublin

Pizzę dostaliśmy po niecałej godzinie.
Niestety już przy odbieraniu pudełka czuć było, że nie jest gorące. Gdy je otworzyliśmy dowiedzieliśmy się dlaczego. Pizza okazała się być na bardzo cienkim cieście, które nie trzyma tak temperatury. Ciasto było niemal tak cienkie jak kartka papieru, więc zwolennicy pizz na cienkim cieście, którzy są w naszym zespole bardzo się ucieszyli. 

Niestety po wzięciu kawałka do ręki okazało się, że ciasto przesiąkło sosem. Kawałki w ogóle nie trzymały się w rękach i nie były chrupiące. Sam smak był jednak zdecydowanie pozytywny. Czuć było, że do jego wyrobienia użyto dobrej jakości mąki. Bardzo pozytywnie zaskoczył nas również sos, który miał ciekawy charakter niewystępujący dotychczas w żadnej innej pizzerii. Dostaliśmy go też gratis w oddzielnym pojemniku. Bardzo sprawnie spajał całą kompozycję i był mocno wyczuwalny podczas jedzenia, choć tak jak pisaliśmy przez jego dużą ilość ciasto było mokre.

Składników nie było dużo, ale w tym przypadku również postawiono na jakość. Wszystkie smakowały bardzo dobrze i ubolewać możemy jedynie nad tym, że było ich tak mało. Rozumiemy jednak, że pizzeria Venezia stara się jednak nawiązywać do włoskich korzeni tego dania. Pizza zdecydowanie lepiej smakowała niż wydawałoby się to po wyglądzie, czy wzięciu pierwszego kawałka do ręki.

Pizzeria Venezia Lublin stara się wprowadzić pizzę na bardzo cienkim cieście dla fanów własnie takiej formy podawania tego dania. W naszym mieście nie było dotychczas zbyt wielu miejsc, gdzie możemy dostać właśnie takie ciasto, dlatego naszym zdaniem jest to dobry kierunek. Pewne rzeczy wymagają jeszcze poprawek, ale pizza broni się swoim smakiem. Nie wszyscy będą jednak zadowoleni otrzymując takie zamówienie. Ostrzegamy, że plackiem o średnicy 45 cm mogą nie najeść się nawet dwie osoby, co przy stosunkowo wysokiej cenie może być dla niektórych minusem. Jeśli jednak lubicie pizzę przede wszystkim za jej smak, a nie kupujecie ją by zabić ogromy głód, to polecamy Wam to miejsce.

PROMOCJA:

Obecnie w pizzeria oferuje kod rabatowy, który możecie wykorzystać przy zamówieniu przez PizzaPortal i kwocie powyżej 30 zł. Wpisując go w koszyku kwota do zapłaty zmniejszy się o 10 zł. Kod rabatowy to: GE1QGK6 i możecie go wykorzystać 1 raz na osobę do 17.05.2017 r.
Pizzeria Vicenti Lublin to reklamowany wszędzie jako pierwsza pizzeria z pizzą na wagę w Lublinie lokal mieszczący się przy ul. Chopina 13 w miejscu dawnej restauracji Toskania. Zarówno lokalizacja jak i sam pomysł wydają się trafione. Dawno nie odwiedzaliśmy żadnych nowych miejsc, dlatego postanowiliśmy więc sprawdzić, czy smak też jest na miejscu w Pizzerii Vicenti.

Na początku musimy napisać kilka słów o wystroju, bo naprawdę nas zszokował. Nie wiemy kto zaprojektował to coś, ale stwierdzamy, że musiał być osobą pozbawioną gustu. Malowidła na ścianach, które miały przestawiać Rzym i prawdopodobnie jego władców wyglądają po prostu okropnie. Już na wejściu atmosfera tego miejsca mocno nas przytłacza, a przecież miał być to lokal do którego szybko wpadniemy po pizzę. Zamiast tego jest ciężko i bez gustu.

Niestety nasze nadzieje na szybkie kupno pizzy na wagę szybko zostały rozwiane przez słabą prezencję tych, które można było kupić. Pizze wyglądały tak jak kiedyś te stojące przy ladzie w Dominium. Wydawały się czekać na swoich nabywców już zdecydowanie za długo. Stwierdziliśmy więc, że zamówimy tradycyjną pizzę.
Pizzeria Vicenti Lublin
Prosciutto e funghi z Pizzeria Vicenti Lublin

Ciekawych kompozycji nie ma w karcie zbyt wiele. Postawiliśmy więc na podstawową pizzę Prosciutto e funghi, która zawiera mozzarellę, szynkę oraz pieczarki i kosztuje 18 zł. Na zamówienie czekaliśmy ok. 30 minut. W środku zajętych było kilka stolików. Pizza dotarła do nas gorąca i na oko miała 30-31 cm średnicy. 

Zamiast talerzy podano nam deseczki z papierem śniadaniowym lub do pieczenia. Jedzenie na nich pizzy to koszmar. Pizza okazała się bowiem zupełnie mokra, a papier nasiąkając wodą przyklejał się do niej i przed każdym kęsem trzeba było go odklejać. Kawałków nie dało się utrzymać w ręce, bo ciasto opadało. Było po prostu przemoczone. Nie z powodu sosu, ponieważ jego na placku prawie nie było. Zapewne woda pochodziła z pieczarek, które zupełnie nie miały smaku, podobnie jak szynka.

Pizzeria Vicenti Lublin okazała się jedną z najgorszych pizz jakie ostatnio jedliśmy. Pomysł na lokal był ciekawy. Niestety wykonanie jest na bardzo słabym poziomie. Dodamy do tego jeszcze dziwnie zachowującą się obsługę i to, że w naszym piwie pływały kawałki ziół. Efektem jest jeden - chcieliśmy stamtąd jak najszybciej wyjść i nie mamy zamiaru wracać. Nie polecamy Wam tego lokalu. 
Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka to hit ostatnich miesięcy. Oczywiście mówiąc "hit" mamy na myśli kontrowersje, które wywołuje on w brukowcach i niektórych stacjach telewizyjnych. Właściciel najpierw zaczynał od przyczepy na ul. Turystycznej, a teraz prowadzi również lokal na ulicy Chopina. Postanowiliśmy sprawdzić, czy atmosfera skandalu wpływa na smak serwowanego tam jedzenia i dowiedzieć się jak smakuje kebab u prawdziwego Polaka.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Kaban Pita
z Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Pierwsze co nam się rzuciło w oczy, to okropne przystrojenie lokalu z zewnątrz. Jest on oblepiony świecącymi na różne kolory ledami, które wyglądają strasznie na froncie kamienicy. Kto jak kto, ale prawdziwy Polak powinien dawać przykład tego jak dba się o wygląd miasta. Na wejściu przywitało nas dudnienie muzyki disco-polo. Na jednej z sal mają być chyba jakieś imprezy, bo latały światełka i grała wcześniej wspomniana muzyka, ale nikogo na niej nie było. Gdy podeszliśmy do lady została na chwilę wyciszona. Omawiając jeszcze przez chwilę wystrój, to na ścianach znajdziemy obrazki z Husarią, GROM'em itd. Czy to dobre miejsce na ich umieszczanie? To pozostawimy już do Waszej oceny.

Przechodząc już do samego jedzenia to mamy tutaj podział na kebab z mięsa z kurczaka oraz "kaban", czyli mięso wieprzowe. Wszystkie dostępne w menu dania zawierają te dwa składniki. Nie uświadczymy tu żadnej sałatki lub czegoś wegetariańskiego. Zamówić możemy jeszcze frytki. Ceny dań są przystępne i obecnie chyba jedne z najniższych w Lublinie. Po szybkim przejrzeniu menu zdecydowaliśmy się zamówić kebab i kaban w picie. Ten pierwszy z sosem łagodnym, a drugi z mieszanym.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka kebab
Kebab pita
z Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka
Na zamówienie czekaliśmy bardzo długo - ok. 25-30 minut. W tym czasie wydano kebaby na wynos dla dwóch osób, ale i tak uważamy, że czekaliśmy długo, tym bardziej że cały czas w tle dudniło disco-polo pomieszane z kawałkami z lat 80 i 90. Kelnerka przyniosła nam jedzenie do stolika i życzyła smacznego. Pity okazały się naprawdę duże. Dawno tak dużych nie dostaliśmy i to za taką cenę. Pity same w sobie były niestety twarde i lekko gumiaste. Surówka była nawet ok, a sos mieszany okazał się bardzo ostry. Najbardziej interesowało nas jednak mięso. Kaban okazał się być smaczny. Nie jest to jakaś rewolucja, ale jeśli będziecie tam jeść to właśnie ten rodzaj mięsa polecamy, bo kurczak jest tam okropnie suchy. Ogólnie całością dało się najeść.

Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka w naszych oczach ma tylko dwie zalety - ceny i duże porcje. Na plus dodamy też obsługę, bo Pani kelnerka była miła. Pozostałe elementy wizyty zaliczamy do tych raczej ekstremalnych. Gdy się zastanowić, to tureckie piosenki i flagi w kebabie jakoś nam nie przeszkadzają, a polskie disco-polo i obrazy Husarii na ścianach sprawiają, że myślimy czy jest to dla nich odpowiednie miejsce. Pomijając kontrowersyjny wystrój miejsce nie broni się smakiem. Nie można powiedzieć, że jest niesmacznie, ale nie mamy też żadnej zachęty, ani powodu, aby tam wracać. W Lublinie jest teraz ciężko dostać dobrego kebaba, ale Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka nie zmienia tej sytuacji w żaden sposób. Wciąż czekamy na jakiś lokal, który wyrwie to miasto z marazmu i przeciętności pod względem kebabów i zaserwuje nam coś wyrywającego z butów.
Mimo iż zazwyczaj testujemy pizze, kebaby oraz burgery, tym razem postanowiliśmy spróbować czegoś zupełnie innego. Odwiedziliśmy Makarun Lublin, czyli miejsce reklamujące się jako „największa sieć spaghetterii w Polsce”. Jest to niewielki lokal znajdujący się na miasteczku akademickim, w pobliżu Instytutu Informatyki UMCS. Wiele razy mijaliśmy studentów, którzy mieli ze sobą pomarańczowe opakowania na jedzenie z tego właśnie lokalu, dlatego też postanowiliśmy spróbować tamtejszej kuchni.

Wnętrze lokalu Makarun Lublin
Wnętrze lokalu Makarun Lublin
Jest to miejsce, które oferuje dania z makaronem w roli głównej. Do wyboru mamy kilka rodzajów sosów oraz trzy rodzaje makaronów – spaghetti, penne oraz penne razowe (za dopłatą). Do wyboru mamy porcję małą mającą 350g lub dużą ważącą 550g. My zdecydowaliśmy się na penne z sosem fromaggio (ser gorgonzola, ser, sos śmietanowy, przyprawy, oliwki lub ser lub jalapeno) oraz penne z sosem spinacio con pollo (kurczak, oliwa, czosnek, szpinak). Za pierwszy makaron w dużym rozmiarze zapłaciliśmy 12,50 zł. Drugi kosztował nas o 10 groszy mniej. W przypadku sosu szpinakowego wszystkie jego składniki są ustalone odgórnie. Decydując się natomiast na sos fromaggio mamy do wyboru jeden dodatkowy składnik: oliwki, ser lub jalapeno. My zdecydowaliśmy się na oliwki.
penne z sosem fromaggio

penne z sosem spinacio con pollo
Oba makarony smakowały poprawnie. Sos fromaggio był bardzo delikatny i raczej łatwiej było wyczuć w nim smak śmietanowy niż serowy. Charakteru dodały mu wybrane przez nas oliwki, które sprawiły, że kompozycja nabrała trochę więcej smaku. Co do sosu spinacio con pollo to był on dość mocno czosnkowy przez co smak szpinaku nie był mocno wyczuwalny, a szkoda, bo w końcu miał to być sos głównie szpinakowy. Kurczak był smaczny i miękki, a jego ilość była dobrze dobrana. W przypadku obu makaronów na plus zasługuje duża ilość sosu, w pełni wystarczająca na całą porcję.

Makarun Lublin to miejsce stworzone głównie z myślą o studentach, którzy wpadają na obiad w przerwie w zajęciach. Wystrój lokalu jest przyjemny dla oka i wszędzie wydaje się być bardzo czysto. Minusem jest niewielka ilość stolików. Będąc w lokalu byliśmy zmuszeni zająć miejsca przy blacie koło lady, ponieważ wszystkie normalne stoliki były w tym czasie zajęte. Co do samych potraw, to zarówno makaron jak i sosy, które można do niego dobrać, znajdują się w podgrzewaczach przy ladzie. Dodatkowo wszystkie makarony pakowane są w jednorazowe opakowania na jedzenie, dzięki czemu możemy je zjeść w lokalu lub zabrać ze sobą na dwór. Dzięki temu wszystkiemu tempo podania dań jest ekspresowe. My na swoje zamówienie czekaliśmy około 3 minut. Smak makaronów podawanych w Makarunie oceniamy na dobry z minusem, ale cena dań oraz szybkość ich podania sprawiają, że możemy polecić to miejsce wszystkim tym, którzy chcą nie mają zbyt wiele wolnego czasu na zjedzenie obiadu.