Miałem ostatnio okazję przechodzić obok baru ASAP na ul. M.C. Skłodowskiej i jak to zwykle bywa gdy zobaczę jakiś fast food postanowiłem go przetestować. Nazwa lokalu była mi już znana ale jeszcze nigdy do tej pory tam nie jadłem. Dużym plusem As Soon As Possible jest długi czas otwarcia - najwcześniej (w niedzielę) zamykany jest o drugiej w nocy. Samo miejsce jest dość ciasne i raczej trudno tam będzie usiąść ze znajomymi, a więc kanapkę trzeba brać w rękę i ruszać w drogę.


ASAP bar Lublin - Kanapka
Kanapka z ASAP baru od środka
Zamówiłem kanapkę grillowaną z mięsem gyros z ostrym sosem, bo zobaczyłem ładne mięsko nabite na patyk, które wyglądało na prawdę smakowicie. Byłem miło zaskoczony bardzo niską ceną - zapłaciłem jedyne 6,50 zł za kanapkę przypominającą średniej wielkości, a w niektórych lokalach nawet dużą pitę. Obsługa była bardzo szybka i mimo kolejki swoją bułkę dostałem już po ok. 5 minutach. Kanapka była grillowana, a więc sama bułka powinna być chrupiąca. Niestety została chyba zbyt mocno przypieczona albo nie była pierwszej świeżości, bo była tak twarda, że aż pokaleczyła mi podniebienie. Mięso gyros było bardzo dobre - to zdecydowanie najlepszy składnik. Surówka była dość dziwna - był to mix warzyw pociętych w paseczki - znajdowała się w niej m.in. marchewka oraz dodatkowo ser żółty. W połączeniu z ostrym sosem, który w ogóle nie był ostry smakowało to jak sos słodko-kwaśny ale nie powiem żeby było nie dobre. Po prostu taka wersja gyrosa na bardziej słodko niż ostro - jeśli ktoś nie lubi strasznie ostrego jedzenia na pewno będzie zadowolony. Osobiście nie zapchałem się jakoś szczególnie tą kanapką ale jak za taką cenę na prawdę nie można narzekać.


Serwując dobre jedzenie od razu zyskuje się rozgłos


ASAP bar to tani lokal, w którym zjemy mięso gyros prosto z patyka podane w grillowanej bułce z niespotykaną surówką o dość nietypowym smaku ale całkiem dającą radę. Personel działa szybko i sprawnie. W lokalu może nie ma zbyt dużo miejsca ale jeśli jesteśmy sami lub małą grupą to na pewno nie będziemy musieli jeść na stojąco. Nie jest to miejsce gdzie są podawane jedynie gyrosy - można tam zamówić różnego rodzaju kanapki, a także dania i sałatki. Dla osób chcących spróbować trochę innego smaku kanapki gyros i nie wydać na nią dużo pieniędzy lub dla tych, którzy przypominają sobie o jedzeniu późno w nocy rekomenduję ASAP bar z Lublina.
W dzisiejszym wpisie kontynuujemy poszukiwania idealnego kebaba/gyrosa w bułce. Do testu wybrałem pizzerię Expres Bar i serwowaną przez nich kanapkę gyros. Muszę tutaj zaznaczyć, że kanapka zmieniała się przez kilka lat kiedy ją zamawiałem - nie wiem czy to celowa zmiana sposobu ich przyrządzania czy zmiana kucharza ale teraz smakuje zupełnie inaczej niż jeszcze rok temu.

Kanapka Gyros z Expres Baru Lublin
Gyros w bułce kosztuje 12 zł co nie jest może jakąś zbyt wygórowaną ceną ale też nie zachęca do kupowania właśnie w Expres Barze. Dostawa jest dość szybka - zazwyczaj po ok. 30 minutach mamy już nasze jedzenie w domu. Kanapka jest dość duża i można się nią najeść. Bułka jest świeża, miękka i smakuje poprawnie. Mięso może nie zachwyca smakiem (jak dla mnie zbyt mocno czuć użyte przyprawy) ale jest zjadliwe i tak jak większość gyrosów bardziej przypomina kurczaka posypanego przyprawą gyros niż prawdziwy kebab. Surówka jest standardowa - kapusta pekińska i kukurydza. Stosunek mięsa do surówki to mniej więcej 50/50 - nigdy nie zdarzy się tak, że będziemy jedli samą zieleninę. Sos czosnkowy jest dobry, a ostry może być choć jak dla mnie mógłby być ostrzejszy.

Expres Bar z Lublina nie serwuje na pewno najlepszego gyrosa w bułce ale można tam zjeść dość dobrze za niezbyt wygórowaną cenę. Jest to typowy średniak, który niczym nie zachwyca ale również nie jest tak zły aby od niego odrzucało. Jeśli znudzi Wam się zamawianie z jakiegoś lokalu możecie sprawdzić lub zamówić po prostu dla odmiany z  Expres Baru - nie powinniście być zawiedzeni ale nie szykujcie się też na jakieś rarytasy.
Na Pizzerię Alibi natchnąłem się niedawno jak w wielu przypadkach dzięki Grouponowi. Nie wykupiłem ich vouchera, ponieważ ich strona swoim wyglądem nie zachęcała i myślałem, że może być tak samo z serwowanym przez nich jedzeniem. Brak funduszy pewnego dnia zmusił mnie jednak do spróbowania ich potraw, ponieważ są one w bardzo niskich cenach i tym sposobem zyskałem kolejne danie do zrecenzowania dla Was.

Kanapka gyros z Pizzeri Alibi
Zamówiłem trzy kanapki gyros w promocji za 22 złote - jedna kanapka wychodzi po troszkę ponad 7zł - to bardzo tanio. Dowóz na terenie całego Lublina jest gratis co jest również dużym plusem. Po dość standardowym czasie oczekiwania (30-35 minut) kanapki zostały do nas dostarczone. Były ciepłe, choć jeden ze znajomych zamawiał później większą ilość (9) i niektóre były zimne - co świadczy o tym, że Alibi nie może po prostu przygotować tyle kanapek na raz. Wracając jednak do mojego zamówienia - bułka, w której znajdował się gyros była gruba i posypana mąką - nie wiem w jakim celu. Co gorsza jeden z kolegów znalazł w niej włos! Może i był to tylko jeden incydent bo wielu moich znajomych stamtąd zamawia, a może po prostu nie zauważyli? Bułka była miękka i trochę ciągnąca - wielbiciele kebabów w chrupiących bułkach nie mają tu czego szukać. Surówka składała się z pokrojonej kapusty pekińskiej i kukurydzy - nie było jej za dużo ani za mało - powiedziałbym, że w sam raz. Przechodząc do najważniejszej rzeczy czyli mięsa należy na wstępie zaznaczyć, że nie jest to mięso, które możemy dostać u prawdziwego turka. Jest to mięso gyros przypominające bardziej kurczaka niż kebab ale jest dość dobrze przyprawione i smakuje poprawnie - nic nadzwyczajnego ale da się je zjeść ze smakiem szczególnie z ostrym sosem, który może nie jest bardzo mocny ale znajdziemy w nim kawałki papryczek i nadaje on spójności całej kanapce.

Trzeba przyznać, że Alibi nie jest miejscem gdzie znajdziemy wyśmienite kanapki gyros ale nie tym kierujemy się zamawiając w tym lokalu. Tutaj najważniejsza jest cena, która jest najniższą w Lublinie. Za 22 zł najedzą się spokojnie trzy osoby w każdym miejscu Lublina. Jeśli macie ograniczone środki, a jesteście bardzo głodni i chcecie zjeść coś nawet dobrego i ciepłego to spokojnie możecie zamawiać z Pizzerii Alibi. Mam jednak nadzieję, że incydent z włosem w bułce był jednorazowy - jeśli jednak by się to powtórzyło lub znaleźlibyście inne mankamenty - piszcie w komentarzach, ponieważ higiena jest zdecydowanie najważniejsza i powinna być przestrzegana nawet w przypadku najtańszych dań.

Wyświetl większą mapę
Tutaj właśnie znajduje się kebab
Dość długo ostatnio nie pisałem ale mam dla Was prawdziwą gratkę - opiszę dziś najlepsze danie gyros jakie jadłem. Jest ono robione w niezbyt estetycznej i rzucającej się w oczy budce na ulicy Północnej. Nic z pozoru nie świadczy o tym, że mogą być tam podawane tak dobre gyrosy. Barak stoi tam już od wielu lat, a kiedyś był też drugi przy Al. Mieczysława Smorawińskiego zaraz obok stacji Safari (obecnie BP). Lokal nie ma chyba jakiejś oficjalnej nazwy więc nazywam go po prostu kebabem z Północnej.

Duże danie gyros z Północnej
Zazwyczaj zamawiam tam duże danie gyros i to właśnie je opiszę w dzisiejszym wpisie. Zacznę od tego, że słowo duże jest tutaj zdecydowanie na miejscu. Dostajemy duży plastikowy talerz, który podzielony jest na pół. Jedna połówka zapełniona jest mięskiem polanym sosem keczupowo-czosnkowym (bardzo dobrym zresztą), a druga frytkami, które też są znakomite. W oddzielnym pudełeczku dostajemy surówkę, która jest co jakiś czas zmieniana ale zazwyczaj jest dość dobra oraz słodka i idealnie dopełnia smak potrawy. Pozwala też na zjedzenie całego dania bez potrzeby popijania. Wracając jednak do samego mięsa to jest to naprawdę najlepszy gyros w Lublinie. Mięso jest miękkie i jasne choć czasami zdarzają się ciągnące skóry (ostatnio coraz rzadziej). Jest ono oczywiście przygotowywane na "patyku" i przyprawiane w taki sposób, że na samą myśl ślinianki wariują. Niestety za jakość trzeba płacić i duże danie kosztuje już 15 złotych, a małe 12 (kiedyś duże kosztowało własnie 12). Nie polecam za to kupowania tam gyrosa w bułce bo to już nie jest to samo i kiedyś się strasznie zawiodłem.

Zapewne każdy kto stołował się w kebabie na Północnej zgodzi się z moją opinią, że serwowany tam jest najlepszy gyros. Jeśli jednak ktoś nigdy tam nie jadł to naprawdę polecam ale ostrzegam, że możecie nie chcieć po tym jeść gyrosów nigdzie indziej! Szkoda tylko, że właściciele zrezygnowali z dowozu (choć w dowozie było trochę mniej mięsa) i trzeba się osobiście fatygować po dania. No ale cóż danie z Północnej zdecydowanie jest tego warte!
Głodny Jaś to bar typu fast food działający na terenie hipermarketu REAL od ładnych kilku lat. Kilka lat temu można było tam zjeść naprawdę smaczne, duże danie gyros. Jednak czasy świetności tego lokalu chyba już minęły chodź nawet teraz można zobaczyć sporo stołujących się tam ludzi. Jako, że dawno już tam nie jadłem postanowiłem sprawdzić co się zmieniło.

Postanowiłem zamówić gyros duży w bułce z ostrym sosem. Jest ona dość tania - kosztuje 8,9 zł. Na górze kanapki znalazł się kawałek pomidora, dwa plasterki ogórka i chyba tona czerwonej kapusty - nie wiem kto wpadł na dodawanie jej do takiego dania ale jej smak mi osobiście w ogóle nie pasuje. Po przebrnięciu przez ocean wcześniej wspomnianych warzyw wreszcie dokopałem się do mięsa, które było dość obficie polane sosem, który kolorem przypominał bardziej musztardę z keczupem lecz jak się okazało był dość ostry i mi osobiście posmakował. Niestety tego samego nie mogę powiedzieć o samym gyrosie. Niestety już przy zamówieniu zobaczyłem, że na patyku nie ma w ogóle mięsa więc musiało być odgrzewane. Było czerwone, jakby niedopieczone i żylaste. Nie smakowało też do końca jak prawdziwy gyros, a bardziej jak zwyczajny kurczak. Pod pierwszą warstwą mięsa znajdowała się surówka, a pod nią - już na samym końcu - następna warstwa mięsa. Bułka, w której znajdowały się składniki nie przeciekała i była chrupiąca i dość smaczna.

Według mnie każdy lokal, który serwuje kebab czy gyros powinien mieć patyk, z którego jest ścinane mięso i to na oczach klienta. Głodny Jaś taki patyk i tak umiejscowiony ma ale nie ma na nim ani grama mięsa. Każda  restauracja, która serwuje odgrzewane mięso nie dostanie ode mnie rekomendacji i tak samo będzie z "Jasiem". Nie polecam nikomu tego lokalu bo niedobre mięso i przedziwne połączenie surówki i warzyw nie może nikomu smakować, a jest przecież tyle innych barów w Lublinie gdzie można dobrze zjeść i nie trzeba się męczyć koniecznie w tym.