Wyświetl większą mapę
Tutaj właśnie znajduje się kebab
Dość długo ostatnio nie pisałem ale mam dla Was prawdziwą gratkę - opiszę dziś najlepsze danie gyros jakie jadłem. Jest ono robione w niezbyt estetycznej i rzucającej się w oczy budce na ulicy Północnej. Nic z pozoru nie świadczy o tym, że mogą być tam podawane tak dobre gyrosy. Barak stoi tam już od wielu lat, a kiedyś był też drugi przy Al. Mieczysława Smorawińskiego zaraz obok stacji Safari (obecnie BP). Lokal nie ma chyba jakiejś oficjalnej nazwy więc nazywam go po prostu kebabem z Północnej.

Duże danie gyros z Północnej
Zazwyczaj zamawiam tam duże danie gyros i to właśnie je opiszę w dzisiejszym wpisie. Zacznę od tego, że słowo duże jest tutaj zdecydowanie na miejscu. Dostajemy duży plastikowy talerz, który podzielony jest na pół. Jedna połówka zapełniona jest mięskiem polanym sosem keczupowo-czosnkowym (bardzo dobrym zresztą), a druga frytkami, które też są znakomite. W oddzielnym pudełeczku dostajemy surówkę, która jest co jakiś czas zmieniana ale zazwyczaj jest dość dobra oraz słodka i idealnie dopełnia smak potrawy. Pozwala też na zjedzenie całego dania bez potrzeby popijania. Wracając jednak do samego mięsa to jest to naprawdę najlepszy gyros w Lublinie. Mięso jest miękkie i jasne choć czasami zdarzają się ciągnące skóry (ostatnio coraz rzadziej). Jest ono oczywiście przygotowywane na "patyku" i przyprawiane w taki sposób, że na samą myśl ślinianki wariują. Niestety za jakość trzeba płacić i duże danie kosztuje już 15 złotych, a małe 12 (kiedyś duże kosztowało własnie 12). Nie polecam za to kupowania tam gyrosa w bułce bo to już nie jest to samo i kiedyś się strasznie zawiodłem.

Zapewne każdy kto stołował się w kebabie na Północnej zgodzi się z moją opinią, że serwowany tam jest najlepszy gyros. Jeśli jednak ktoś nigdy tam nie jadł to naprawdę polecam ale ostrzegam, że możecie nie chcieć po tym jeść gyrosów nigdzie indziej! Szkoda tylko, że właściciele zrezygnowali z dowozu (choć w dowozie było trochę mniej mięsa) i trzeba się osobiście fatygować po dania. No ale cóż danie z Północnej zdecydowanie jest tego warte!