Pub pizzeria Czerwony Październik będzie pierwszą Lubelską pizzerią recenzowaną przeze mnie w czasie rozpoczynającej się już na dobre wiosny. Lokal ten znałem od dawna. Kilka osób bardzo zachwalało serwowane tam potrawy ale jakoś nigdy nie miałem czasu tam wpaść, a jeszcze do niedawna nie można stamtąd było zamawiać na dowóz. Na szczęście teraz się to zmieniło i możecie przeczytać o pizzy serwowanej w Czerwonym Październiku w moim pierwszym marcowym poście.


Pizza MAXI "Na życzenie"
z pizzerii Czerwony Październik Lublin
Dowóz w Czerwonym Październiku realizowany jest od zamówienia o wysokości co najmniej 18 zł. Większość dużych (32 cm) pizz mieści się w tej granicy. Postanowiłem jednak zamówić pizzę MAXI - kwadratową, o przekątnej 50 cm - "Na Życzenie" czyli z sosem pomidorowym, serem Mozzarella i pięcioma dowolnie wybranymi składnikami. Co ciekawe kwadratowe pizze dostępne są jedynie w opcji dowozu - nie można takiej zamówić w lokalu - oraz na grubym cieście. Koszt pizzy wraz z dowozem (gratis w centrum i okolicach) i dwoma sosami (keczup i czosnkowy) to 30,99 zł. Składniki, które wybrałem na mój placek to: kurczak, boczek, pieczarki, papryka i kukurydza.

Składniki pizzy z bliska
Czas dostawy był dość szybki 30-35 minut choć może to było spowodowane tym, że zamawiałem w godzinie lekko popołudniowej gdy raczej nie ma wielu zamówień i korków. Pizza dojechała ciepła choć nie jakoś strasznie gorąca. Była pokrojona na 16 kwadratowych kawałków. Składników było dość sporo choć jak dla mnie mogłoby być więcej kurczaka i kukurydzy. Smakowały również całkiem dobrze ale tutaj wyjątek stanowiły pieczarki, które mi całkowicie nie smakowały. Ser był ciągnący i pokrywał większość kawałków choć jak na Mozzarellę dość mało było go czuć. Prawdziwym zaskoczeniem okazało się dla mnie ciasto. Było grube, a jednocześnie bardzo puszyste i wręcz rozpływające się w ustach. Jeszcze nigdy nie jadłem nawet podobnego do tego. Minusem jak dla mnie było to, że cała pizza została posypana przyprawami, które mi osobiście psuły smak całego placka - czułem w większości je, a nie resztę składników. Myślę, że innym nie będzie to tak przeszkadzać, ponieważ jestem strasznie wyczulony na wszelkiego rodzaju przyprawy. Nie mogę też niestety pochwalić tamtejszych sosów. Keczup był strasznie rzadki, a sos czosnkowy mimo, że na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie dobrego i gęstego w smaku okazał się gorzki.

Czerwony Październik serwuje nie dostępne nigdzie indziej w Lublinie grube, mięciutkie i puszyste ciasto. Może nie uświadczymy tam niesamowitych promocji, wyśmienitych gratisów czy ponadprzeciętnej jakości składników lub sosów ale wszystko jest tam na przyzwoitym i ogólnie akceptowalnym poziomie. Widać, że bar idzie w dobrym kierunku uruchamiając zamówienia na telefon i być może w przyszłości doda jakieś promocje, które zachęcą do zamawiania stamtąd placków na imprezy. Na prawdę warto spróbować tamtejszej pizzy - nawet dla samego ciasta.
Jak zapewne zdążyliście już zauważyć nasz blog ma teraz całkowicie nowy wygląd. Postanowiliśmy zmienić stary, ponieważ był on robiony na szybko, praktycznie wyłącznie dla nas na potrzeby przelania naszych opinii o niektórych lokalach i wtedy nie zakładaliśmy jeszcze takiej popularności naszego bloga, który teraz ma ponad 200 odwiedzin dziennie.

Mamy nadzieję, że nowy wygląd przypadnie Wam do gustu. Staraliśmy się aby był bardziej przejrzysty i czytelny od poprzedniego, a także po prostu ładniejszy. Dodaliśmy też na górze menu gdzie będą znajdowały się tak przez Was wyczekiwane rankingi najlepszych kebabów i pizz w Lublinie. Znajdziecie w nim też ulotki większości lubelskich pizzerii zgromadzone w jednym miejscu dla Waszej wygody.

Nie zapominamy też o naszych obietnicach i już niedługo będziemy przedstawiali Wam kolejne recenzje fast foodów z Lublina. Mamy nadzieję, że te wszystkie zmiany będą skutkowały tym, że będziecie nas jeszcze częściej odwiedzać, czytać i udzielać się w komentarzach, a także polecać naszego bloga swoim znajomym.
Restauracja i Pizzeria Trattoria nie była mi w ogóle znana, a dowiedziałem się o niej dzięki wyszukiwarce google, w której to Trattoria się reklamuje. Na ich stronie możemy dowiedzieć się, że serwują potrawy stricte włoskie ale oprócz pizzy w menu znajduje się jedynie 5 rodzajów makaronu i dwie sałatki i to nie tradycyjnie włoskie - nie wiem czy to wystarczająco by nazywać się restauracją. Nie po to jednak jest ten wpis aby dyskutować o słuszności nazwy lecz o samym jedzeniu tam podawanym.

Pizza z kurczakiem, kukurydzą i ananasem
z Restauracji i Pizzerii Trattoria Lublin
Tradycyjnie już w przypadku pizzerii zamówiłem dwie duże Margherity (32 cm), które w promocji w dowozie kosztują 29,90 zł (w lokalu 27,90 zł). Do wyboru mamy ciasto cienkie - reklamowane jako prawdziwe włoskie, średnie i grube. Wybrałem średnie, ponieważ nie lubię gdy jest go za mało i wszystko spada z pizzy. Składniki, które znajdywały się na pizzy to: kurczak, ananas, kukurydza oraz kebab, pomidor i pieczarki. Strefa bezpłatnego dowozu jest dość duża i obejmuje prawie cały Lublin - tylko czy jest to naprawdę dowóz gratis skoro musimy dopłacić 2 zł do ceny pizzy w lokalu? Do każdej pizzy dostajemy za darmo po jednym "sosie" choć nie wiem czy można to tak nazwać, ponieważ do wyboru mamy jedynie keczup i sos czosnkowy.

Średnie ciasto według pizzerii Trattoria Lublin
Czas dostawy był długi - trwało to ponad godzinę aby dostarczyć nam pizzę co oczywiście poskutkowało tym, że była ledwo ciepła. Ciasto, które miało być średnie było na prawdę cienkie co możecie zobaczyć na zdjęciu i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jak może wyglądać cienkie w wydaniu Pizzerii Trattoria. Ponadto nie wiem jakim cudem udało się im z tak cienkiego ciasta zrobić takiego gniota - po zjedzeniu dwóch kawałków autentycznie bolała mnie żuchwa. Dodatkowo placek miał na swoich krańcach szerokie brzegi, których nawet nie ruszałem.

Pizza z "kebabem", pomidorem i pieczarkami
z Restauracji i Pizzerii Trattoria Lublin
Kebab, który miał znajdywać się na drugiej z pizz nie różnił się zupełnie niczym - nawet sposobem przyprawienia - od kurczaka z pierwszej choć jako kurczak smakował dość poprawnie. Pomidor był ledwo pomarańczowy i nie miał żadnego smaku, a kukurydza była chyba najtańszą z możliwych - była niesłodka i twarda. Ananas oraz pieczarki były ok ale też niczym specjalnym nie zachwycały. Ser był spieczony i przypominał bardziej ten z cebularza niż pizzy. Sos czosnkowy był bardzo rzadki i cały czas spływał z pizzy, a keczup nie odbiegał niczym od tych oferowanych przez inne pizzerie.

Restauracji i Pizzerii Trattoria możemy się spodziewać pizzy o smaku poniżej średniej. Bardzo cienkie ciasto i oszukane składniki na pewno nie przypadną do gustu ludziom, którzy chcą się najeść, a ich jakość zniechęci również tych, którzy poszukują wykwintnych smaków. Dodając do tego długi czas oczekiwania, przeciętną cenę i praktycznie brak wyboru sosów trzeba z całą pewnością uznać, że Trattoria serwuje pizzę poniżej oczekiwań. Nie polecamy.
Przeterminowane jogurty i śmietana, spleśniałe warzywa i ogólny brud - zastali inspektorzy lubelskiego sanepidu w "JeszBurgerze" przy ul. Jasnej. Lokal został zamknięty, a jego właściciel ukarany 500-złotowym mandatem. 

- Kontrolę przeprowadziliśmy po interwencji niezadowolonego klienta - informuje Irmina Nikiel, szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. 

Lista zarzutów jest długa. - W umywalce do mycia rąk w toalecie nie było bieżącej ciepłej wody. Do przygotowywania posiłków używano przeterminowanych produktów np. jogurtów, masła czy śmietany. Żywność nie była też odpowiednio przechowywana. Obok paluszków czosnkowych i owoców morza leżało mięso z piersi kurczaka.

To nie dozwolone, bo takie surowe mięso często bywa zarażone salmonellą - wylicza Nikiel. 

To nie wszystko. Inspektorzy znaleźli spleśniałe warzywa: paprykę, bakłażany i nieświeżą rzodkiewkę. Wiele produktów spożywczych nie posiadało etykiet - nie wiadomo więc skąd pochodzą i jaki jest ich termin ważności. 

- Właściciel lokalu prowadził działalność niezgodnie z wydaną decyzją zatwierdzającą. Przede wszystkim podawał posiłki w naczyniach stołowych wielokrotnego użytku, na co nie miał pozwolenia. Takie naczynia trzeba odpowiednio myć i dezynfekować, a w lokalu nie było środków do dezynfekcji - wyjaśnia szefowa lubelskiego sanepidu. - Nie było też dokumentacji potwierdzającej zagospodarowanie odpadów - dodaje.
Źródło: Kurier Lubelski*

Jak widać właściciele JeszBurgera nie nauczyli się niczego po całkowitej porażce w programie "Kuchenne rewolucje" i dalej serwują naiwnym klientom nieświeże jedzenie. Jest to całkowicie karygodne zachowanie i mam nadzieję, że klienci tego lokalu (jeśli wśród czytających naszego bloga są tacy) wyciągną należyte konsekwencje i po prostu przestaną tam jadać. Na koniec przypomnienie tego co działo się w odcinku programu Pani Magdy Gessler w JeszBurgerze (film rozpoczyna się w najlepszej części - "Bogumił terrorysta" - ale można również obejrzeć go od początku)




http://www.kurierlubelski.pl/artykul/510509,lubelski-sanepid-zamknal-jeszburgera-przy-ul-jasnej,id,t.html
Pizzeria Napoleońska była przez długi czas jedną z częściej odwiedzanych przeze mnie pizzerii w Lublinie, a to wszystko za sprawą dużej ilości ciągnącego sera i  smacznych składników. Niech Was nie zmyli nazwa - nie jest to pizza we włoskim stylu, a bardziej mix amerykańsko-polski. Jednak nic nie stoi w miejscu i wszystko się zmienia, dlatego po dłuższym okresie nie zamawiania z tego lokalu postanowiłem zjeść ich dwie duże pizze z promocji i moje spostrzeżenia przedstawić na blogu.

Pizza z gyrosem, pieczarkami i pomidorem
z Pizzerii Napoleońskiej
Sama promocja zmieniała się dość mocno - jeszcze kilka lat temu pizze kosztowały poniżej 29 zł, teraz każą sobie za nie płacić 31,90 co jest moim zdaniem przesadą szczególnie, że w innych pizzeriach za cenę niższą o dwa złote często dostaniemy do placków jeszcze dwa sosy lub sok gratis. Trzeba tu też zaznaczyć, że "duża" pizza w Napoleońskiej ma jedynie 29 cm. Dostawa trwa zazwyczaj od 30 do 40 minut i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się aby pizze były zimne. Do recenzji zamówiłem placek z gyrosem, pieczarkami i pomidorem oraz drugi z kurczakiem, ananasem i kukurydzą. Pizze serwowane są na grubym cieście o dość specyficznym smaku, którego nie znajdziemy w żadnej innej pizzerii. Nie oceniam czy jest lepsze od bardziej tradycyjnych ciast innych pizzerii bo to już bardziej osobista kwestia ale czasami nachodzi mnie ochota właśnie na ten rodzaj ciasta. Ciasto nie ma "zgrubiałych" zakończeń na obwodzie ale tym razem dostałem je trochę za bardzo spieczone i brzegi były lekko przypalone. 

Pizza z kurczakiem, ananasem i kukurydząz Pizzerii Napoleońskiej
Tak jak wspominałem składniki, które znajdują się na placku są smaczne choć raz gdy skorzystałem z tańszej promocji w kurczaku znajdowała się sporej wielkości kość. Wydaje mi się jednak, że jeszcze dwa-trzy lata temu dostawaliśmy ich znacznie więcej. To samo jest z serem, który zawsze okrywał całą pizzę i był mega ciągnący choć nie był najwyższej jakości. Niestety ale wzrost ceny pizz nie idzie w parze ze wzrostem jakości, a wręcz odwrotnie. Nie mogę jednak powiedzieć, że któryś ze składników był niedobry - po prostu to już nie do końca to samo co kiedyś.

Pizzeria Napoleońska przez długi czas była moim liderem. Zamówiłem stamtąd setki pizz ale wraz z upływem czasu, podwyżkami cen, spadkiem jakości i pojawieniem się nowych, ciekawszych ofert na rynku niestety musi zejść z piedestału. Ich pizza ciągle ma ten specyficzny smak, który niektórzy bardzo lubią i mi również ciągle smakuje ale czy można być aż takim fanatykiem, żeby nie zważać na okoliczności? Napoleońska mimo wszystko podaje i tak lepsze placki niż większość lokali w Lublinie, więc najlepiej będzie jeśli sprawdzicie ją sami.
Trzeba trochę nadrobić bo przez okres chwilowej nieaktywności w kwestii testowania kebabów w Lublinie pojawiło się kilka nowych lokali serwujących to danie. Przykładem takiego miejsca jest "Pierwszy prawdziwy turecki kebab" (wydaje mi się, że całość jest jego nazwą) na ul. Północnej przy myjni i stacji paliw BP, który został otworzony 2 stycznia. Pracują tam rzeczywiście prawdziwi Turkowie. Oprócz tureckich przysmaków możemy zamówić tam również szaszłyki, które wyglądały dość smakowicie. Jest to bezpośrednia konkurencja dla znajdującej się po drugiej stronie ulicy budki z gyrosem notabene najlepszym w Lublinie. Czy działająca od wielu lat budka może się obawiać straty klientów?

 Doner Kebab Mega z "pierwszego w Lublinie
prawdziwego tureckiego kebaba"
Sam lokal jest dość duży i można tam posiedzieć nawet jeśli jesteśmy z dużą grupą znajomych - czego nie można powiedzieć o konkurencyjnej budce z gyrosem. Ceny większości dań nie odbiegają znacząco od tych z innych miejsc i wahają się w przedziale 10 do 20 zł. Nie małym zdziwieniem było jednak gdy zobaczyłem danie serwowane w bułce lub z frytkami z potrójnym mięsem za 60 zł! Jestem ciekaw jak to wygląda i kto może to zjeść oraz oczywiście czy nie bardziej opłacałoby się zamówić w innym lokalu za tę samą cenę 6 kanapek. Nie byłem jednak aż tak głodny żeby zamawiać takiej wielkości posiłek i do dzisiejszej recenzji wybrałem Doner Kebab Mega z mięsem z kurczaka i sosem mieszanym, który kosztował 13 zł. Do wyboru poza standardowymi sosami jak mieszany czy czosnkowy mamy także sos grecki i meksykański. Możemy też dołożyć sobie do naszego kebaba ostrych papryczek, które znajdują się w pojemnikach na stołach. Nie próbowałem ich ale dla wielbicieli bardzo ostrych dań na pewno będzie to duży plus.

Co ciekawe, gdy czekałem na moje zamówienie kelnerka przyniosła mi najpierw szklaneczkę tureckiej herbaty, która mi z resztą bardzo smakowała choć teoretycznie nie była dodawana gratis do mojego dania, a następnie ku mojemu jeszcze większemu zaskoczeniu otrzymałem pączek z marmoladą polany lukrem. Nie wiem kto wpadł na ten genialny pomysł dodawania pączka do kebaba ale zjadłem go ze smakiem i popiłem herbatką śmiejąc się cały czas do siebie z tej sytuacji, a to wszystko całkowicie gratis. Myślę, że to tylko chwilowa akcja promocyjna i po pewnym okresie z pewnością się zakończy. Szkoda jednak, że mimo tego że zamówienie było na wynos herbaty nie dostajemy w jakimś kubeczku tylko musimy wypić ją na miejscu.

Na kebab nie musiałem czekać długo mimo dość dużej liczby klientów w lokalu i już po chwili byłem w drodze i mogłem sprawdzić jego smak. Kebab znajduje się w dość cienkiej i miękkiej bułce obsypanej sezamem. Jest całkiem dobra choć może trochę za słodka. Mięsa dostajemy dość dużo ale na końcu jest prawie sama sałatka. Mięsko jest dobre choć nie jest takie dobre jak to od Mustafy - jest jakby mniej przypieczone, nie takie suche i mniej doprawione. Surówka mi nie pasowała - składa się z czerwonej kapusty, kapusty pekińskiej i marchewki co nie jest moim zdaniem najlepszym połączeniem. Sos mieszany był dość ostry ale na końcu go brakowało i był zbyt rzadki.

Pierwszy prawdziwy turecki kebab serwuje całkiem dobre dania ale i tak nie ma szans z gyrosem z naprzeciwka - jest po prostu lepszy. Jeśli jednak nie mamy ochoty na gyros ale własnie na kebab to można się i tam udać szczególnie, że lokal jest otwarty w weekendy do późnych godzin nocnych, a ceny nie odstraszają. Patrząc na lokalizację, reklamy w radio i liczbę klientów, których zastałem w lokalu pierwszy prawdziwy turecki kebab ma szansę zostać z nami na dłużej. Szkoda jednak, że nie oferują dowozu bo to mogłoby być jednym z ich większych plusów. Na pewno zasługują na przetestowanie ich posiłków, a więc zachęcam Was do wybrania się tam i wyrobienia własnej opinii na temat tego kebaba.
Dawno nie dodawałem nowych recenzji ale jak wiadomo w okresie świąt mamy inne przysmaki niż fast foody. W nowym roku powracamy z ocenami pizz i kebabów głównie na dowóz w Lublinie. Na pierwszy ogień pójdzie pizzeria działająca już od kilku lat na Czechowie - Speed Pizza. Osobiście mam z nią bardzo złe wspomnienia (raz dostałem tam pizzę z zakalcem w cieście) ale każdemu należy się druga szansa.

Zestaw gyros ze Speed Pizza Lublin
Tym razem wybrałem coś zgoła innego niż pizzę, a mianowicie zestaw gyros za 15 zł. Cena ani nie powala na kolana ani specjalnie nie odstrasza. Dowóz był dość szybki - nie czekałem nawet 30 minut. W zestawie dostajemy ok 200g mięsa gyros, 250g frytek oraz surówkę z białej kapusty i marchewki w bezsmakowym sosie. Ogólnie surówka jest gorzka, zupełnie niejadalna i chyba jej zaletą jest to, że dostajemy jej dość mało. Mięso jest mrożone, pokrojone w drobniutkie kawałeczki, gotowane lub odmrażane w mikrofalówce przez co jest strasznie gumowe. Oczywiście bardziej przypomina zwyczajnego kurczaka niż gyros. Jest polane mega słonym sosem z czegoś przypominającego keczup oraz sos czosnkowy, który ma chyba za zadanie zabić jego smak. Jednak czosnek nie jest prawie wyczuwalny, a tak wodnistego keczupu nigdy nie widziałem. Frytki również były niskiej jakości. Były twarde, bez smaku, zbyt słone. Przypominały te najtańsze z Reala czy innego hipermarketu.

Cały zestaw określiłbym jako całkowitą tragedię. Speed Pizza znowu mnie zawiodła. Nie polecam nikomu zamawiać tam niczego. Nie znajdziecie tam ani dobrego smaku ani niskich cen. Zastanawiam się czasem jak takie lokale utrzymują się tak długi czas na rynku serwując takiej jakości posiłki. No cóż widocznie to "coś" bo inaczej tego gyrosa nazwać nie można komuś smakuje. Wam jednak zdecydowanie odradzam testować tą pizzerię na sobie!
Bar Habiby istnieje w Lublinie od ładnych kilku lat. Kiedyś serwowano tam bardzo dobre i duże kebaby ale wraz z upływem czasu znajdowało się w nich coraz mniej mięsa, a więcej surówki. Niedawno została otworzona nowa placówka tego baru na ul. Nadbystrzyckiej, więc postanowiłem wybrać się tam i sprawdzić jak się sprawy mają.

Duża pita z Habiby Lublin
Lokal jest położony niedaleko Politechniki i ma silną konkurencję w postaci znajdujących się praktycznie kilkanaście metrów dalej kebabów Mustafa i Dubaj. Gdy tam zaglądnąłem klientów było sporo - może to efekt tego, że każdy chce go przetestować bo jest nowy? Tego pewnie dowiemy się po pewnym czasie ale sam lokal wygrywa tym, że jest w nim sporo miejsca i można spokojnie usiąść, zjeść i porozmawiać w większym gronie. Kebaby wydawane są na bieżąco i nie trzeba na nie długo czekać. Osobiście wybrałem dużą pitę z mięsem z kurczaka z sosem mieszanym, która kosztuje 9 zł i rzeczywiście jest całkiem spora jak na taką cenę. Dostajemy ją na talerzyku co raczej nie zdarza się w innych miejscach - oczywiście jeśli chcemy wziąć jedzenie na wynos też jest taka opcja. Muszę w tym momencie wspomnieć jednak o pewnym minusie, a mianowicie tym, że siedząc na drugiej sali nie wiemy czy nasz kebab jest już gotowy czy nie. Właściciele powinni wprowadzić tam jakieś numerki czy coś takiego i informować, kogo jedzenie jest już gotowe bo teraz trzeba co chwilę podchodzić do lady i pytać. Przez to właśnie moi znajomi dostali raz odgrzewane w mikrofalówce dania - tak być nie może. Ale wracając już do recenzowanej pity: sam placek był odpowiednio przypieczony i lekko chrupiący - taki jak lubię. Mięso też smakowało dobrze ale nie było go jakoś strasznie dużo. Powiedziałbym, że 50/50 z surówką co jeszcze nie jest złym wynikiem ale zawsze mogłoby go być więcej. Co do samej surówki to nie wyróżniała się niczym szczególnym. Była takim nieprzeszkadzającym dopełnieniem smaku kebaba. Sos mieszany uznałbym za dość ostry w porównaniu do większości innych barów ale porównywalny z tymi, które dostaniemy u Mustafy czy w Dubaju.

Barowi Habiby wystawiam dobrą ocenę - jedzenie jest całkiem smaczne i w przystępnych, porównywalnych, a czasami nawet niższych cenach niż w innych lokalach. Do tego możemy sobie w spokoju usiąść i porozmawiać. Właściciele powinni jeszcze poprawić organizację oraz kategorycznie zabronić odgrzewania jedzenia w mikrofalówce i będzie to na prawdę niezły kebab - chyba, że poziom będzie pogarszał się z czasem ale nie kraczmy niepotrzebnie, na pewno jeszcze kiedyś wybiorę się tam kontrolnie co i Wam polecam abyście sami przetestowali jak Wam smakuje.
Miałem ostatnio okazję przechodzić obok baru ASAP na ul. M.C. Skłodowskiej i jak to zwykle bywa gdy zobaczę jakiś fast food postanowiłem go przetestować. Nazwa lokalu była mi już znana ale jeszcze nigdy do tej pory tam nie jadłem. Dużym plusem As Soon As Possible jest długi czas otwarcia - najwcześniej (w niedzielę) zamykany jest o drugiej w nocy. Samo miejsce jest dość ciasne i raczej trudno tam będzie usiąść ze znajomymi, a więc kanapkę trzeba brać w rękę i ruszać w drogę.


ASAP bar Lublin - Kanapka
Kanapka z ASAP baru od środka
Zamówiłem kanapkę grillowaną z mięsem gyros z ostrym sosem, bo zobaczyłem ładne mięsko nabite na patyk, które wyglądało na prawdę smakowicie. Byłem miło zaskoczony bardzo niską ceną - zapłaciłem jedyne 6,50 zł za kanapkę przypominającą średniej wielkości, a w niektórych lokalach nawet dużą pitę. Obsługa była bardzo szybka i mimo kolejki swoją bułkę dostałem już po ok. 5 minutach. Kanapka była grillowana, a więc sama bułka powinna być chrupiąca. Niestety została chyba zbyt mocno przypieczona albo nie była pierwszej świeżości, bo była tak twarda, że aż pokaleczyła mi podniebienie. Mięso gyros było bardzo dobre - to zdecydowanie najlepszy składnik. Surówka była dość dziwna - był to mix warzyw pociętych w paseczki - znajdowała się w niej m.in. marchewka oraz dodatkowo ser żółty. W połączeniu z ostrym sosem, który w ogóle nie był ostry smakowało to jak sos słodko-kwaśny ale nie powiem żeby było nie dobre. Po prostu taka wersja gyrosa na bardziej słodko niż ostro - jeśli ktoś nie lubi strasznie ostrego jedzenia na pewno będzie zadowolony. Osobiście nie zapchałem się jakoś szczególnie tą kanapką ale jak za taką cenę na prawdę nie można narzekać.


Serwując dobre jedzenie od razu zyskuje się rozgłos


ASAP bar to tani lokal, w którym zjemy mięso gyros prosto z patyka podane w grillowanej bułce z niespotykaną surówką o dość nietypowym smaku ale całkiem dającą radę. Personel działa szybko i sprawnie. W lokalu może nie ma zbyt dużo miejsca ale jeśli jesteśmy sami lub małą grupą to na pewno nie będziemy musieli jeść na stojąco. Nie jest to miejsce gdzie są podawane jedynie gyrosy - można tam zamówić różnego rodzaju kanapki, a także dania i sałatki. Dla osób chcących spróbować trochę innego smaku kanapki gyros i nie wydać na nią dużo pieniędzy lub dla tych, którzy przypominają sobie o jedzeniu późno w nocy rekomenduję ASAP bar z Lublina.