Po wielu latach nieobecności w Lublinie jedna z najbardziej znanych sieci fast foodów jaką jest Burger King powraca do naszego miasta. Kojarzy nam się głównie z latami dzieciństwa, zabawach w kulkach, koronach i zabawkach, które dostawaliśmy do kanapek. Od czasu wycofania się z sieci z Lublina nie próbowaliśmy Burger Kinga w żadnym innym mieście, ponieważ w razie gdyby nam posmakował byłoby nam go po prostu szkoda i poza tym nie chcieliśmy wspierać firmy, która nie pozwala lokalnym fanom cieszyć się jej produktami.

Burger King Lublin
Na szczęście "król powrócił", a nam udało się załapać na jeden z przedpremierowych poczęstunków. Akcja była przeprowadzona świetnie. Każda osoba, która znalazła się na liście dostawała od bardzo ładnych hostess jednego burgera, małe frytki i colę. Szczerze mówiąc myśleliśmy, że to będzie wszystko, ale jak się okazało to był dopiero początek. Hostessy co chwilę donosiły kolejne rodzaje kanapek do spróbowania. Uzupełniały także zapasy coli i frytek - dla nas to był prawdziwy raj. Jedynym mankamentem było to, że nie dostaliśmy tacek i musieliśmy trzymać nasze jedzenie bezpośrednio na stoliku.

Burger KingCo do smaku samych kanapek to jest z tym jak z colą i pepsi. Jedni wolą hamburgery z Mc Donald's, a inni z Burger Kinga. Te drugie mają zdecydowanie wyraźniejszy smak wołowiny, ale za to bułki są jakby trochę bez smaku. My mieliśmy okazję (i miejsce w żołądku) spróbować Double Cheeseburger, Long Chicken, Whopper JR. i Big King. Najbardziej smakował nam pierwszy z wymienionych. Long Chicken był również dobry, ale trochę zbyt suchy. Za to Whooper JR i Big King przypadną do gustu osobom lubiącym bardziej grillowy, cebulowy smak. Frytki są według nas równie udane jak te z Mc Donald's.

Bardzo się cieszymy, że Burger King przypomniał sobie o mieszkańcach Lublina i zaoferował coś nowego na naszym rynku. Lubimy różnorodność i zdecydowanie stwierdzamy, że takich kanapek jakie możemy zjeść u "Króla Burgerów" nam brakowało. Mamy nadzieję, że pojawienie się tak dużego gracza sprawi, że wszystkie burgerownie będą jeszcze bardziej dopracowywać swoje dania i ogólna jakość burgerów wzrośnie. Polecamy Wam odwiedzić Burger King i przypomnieć sobie smak z dawnych lat. Poniżej możecie zobaczyć więcej zdjęć hamburgerów, które testowaliśmy:














CHONA KEBAB powstał niedawno w lokalu zajmowanym przez kilka ładnych przez Kebab Pod Psem, do którego jakoś nigdy nie było nam dane zajrzeć. Jednakże zmiana nazwy i zapewne właściciela zachęciła nas do odwiedzenia tego miejsca i sprawdzenia tamtejszego jedzenia.

 CHONA KEBAB Lublin
Kebabburger z CHONA KEBAB Lublin
Lokal sam w sobie jest duży. Na ścianach wiszą telewizory i sam wystrój jak na kebabownię jest całkiem przyzwoity. Menu jest dosyć pokaźne i zawiera nie tylko kebaby, ale także kanapki, czy stripsy z kurczaka. Ciężko było nam się zdecydować, co chcemy zjeść, ale ostatecznie najbardziej zainteresował nas Kebabburger ze specjalnym sosem do niego za 4,90 zł oraz typowy klasyk - kebab pita duży z mięsem z kurczaka i sosem mieszanym za 12 zł.

 CHONA KEBAB
Kebab pita duży
z CHONA KEBAB Lublin
Na dania czekaliśmy ok. 20 minut, ponieważ ludzi w lokalu było całkiem sporo. Zostały nam doniesione do naszego stolika na normalnych talerzach, co zdarza się dosyć rzadko. Rozmiary pity uwzględniając jej cenę nie były szczególnie duże. Sama pita była dobrze przypieczona, chrupiąca i smaczna. Niestety osoba, która ją robiła nie pomyślała o wymieszaniu składników i sosów. I tak jedliśmy albo mięso, albo surówkę, albo sos czosnkowy, albo ostry. Co do mięsa to było dobrze doprawione, ale niestety były to malutkie ścineczki, najprawdopodobniej odgrzewane w mikrofalówce, więc nie smakowało tak dobrze jak mogłoby, gdyby było ścinane bezpośrednio z patyka. Surówka była zbyt słodka (prawdopodobnie Coleslaw) i niezbyt pasowała do reszty dania. Sosy były ok, ale jak jak wcześniej wspominaliśmy, nie były wymieszane.
Kebab Pod Psem Lublin
Dania w swojej pełnej okazałości

Pozytywnie zaskoczył nas za to Kebabburger, który nie dość, że był ponad 2 razy tańszy to wcale nie był jakąś mini kanapeczką. Był to sporych rozmiarów burger z mięsem z kebaba i warzywami w środku. Do tego dochodził jeszcze specjalny sos, którego nazwy załoga nie chciała nam zdradzić, a pytaliśmy jaki to, ponieważ smakował wyśmienicie i nadawał charakteru całej kanapce. Lekkie zastrzeżenia mieliśmy tylko do bułki, która nie była najwyższych lotów, ale jak za tą cenę, wolelibyśmy zjeść 2 Kebabburgery niż jedną pitę.

CHONA KEBAB zaprezentował nam ciekawe połączenie kebaba i burgera, które okazało się bardzo smaczne, a do tego tanie. Tamtejsze mięso jest dobrze doprawione i jeśli byłoby ścinane na świeżo z patyka na pewno by Wam smakowało. Co do pity to naszym zdaniem wymaga ona przede wszystkim zmieszania składników i wymiany surówki na inną. Cena jak za taką ilość też mogłaby być trochę niższa. Podsumowując polecamy Wam sprawdzić Kebabburgera jako coś nowego, a pity na razie jeść gdzieś indziej.
Prawdziwy kebab turecki na ul. Nałęczowskiej działa już od wielu lat. Mała budka interesowała nas już od pewnego czasu i w końcu postanowiliśmy spróbować tamtejszego "prawdziwego" kebaba. Zdania o jedzeniu w tym miejscu są podzielone. Jedni chwalą, a inni odradzają. Sam lokal na pewno nie zachęca wyglądem czy wystrojem.

Prawdziwy kebab turecki Nałęczowska
Mega bułka z kurczakiem
z Prawdziwy kebab turecki Lublin
Zamówiliśmy dwie mega bułki z mięsem z kurczaka i sosem mieszanym po 13 zł każda. Podczas oczekiwania próbowaliśmy znaleźć stolik, który by się nie lepił, ale nam się to nie udało. Wszystkie były przecierane przez pracownika po wyjściu klientów, ale mimo to nadal się lepiły. Na dania czekaliśmy ok. 10 minut. Zostały podane na normalnych talerzach, a nie jak zazwyczaj na plastikowych.

Prawdziwy kebab turecki
Mięsa było sporo, ale było zimne i niesmaczne
Niestety jak się okazało już po pierwszym kęsie mięso było całkowicie zimne, do tego zalane zimnym sosem. Było cieniutko pocięte i było go całkiem sporo jednak jego smak pozostawiał wiele do życzenia. Mięso nie było odpowiednio doprawione i miało dość dziwną, zmieloną konsystencję. Surówki nie było za dużo. Oczywiście również była zimna i raczej bez smaku. Sosy, które wspomnieliśmy także nie broniły dania. Czosnkowy smakował jak śmietana z kawałkami czosnku, a ostrego było zbyt mało i był zbyt słaby, aby mógł coś ciekawego wnieść do tego dania. Bułka była chrupiąca, ale tak samo zimna.

Prawdziwy kebab turecki na ul. Nałęczowskiej zaserwował nam zimnego kebaba w ekspresowym tempie. Rozumiemy, że jest to budka przy drodze, ale oprócz szybkości liczy się także jakość i smak. Co do jakości to mamy przede wszystkim zastrzeżenia do mięsa, które było po prostu niedobre. W lokalu przydałoby się także porządnie posprzątać, bo jego wygląd również dodatkowo pogrąża już i tak niesmaczne danie. Dodając do tego wysoką cenę jak za taki posiłek wychodzi nam jednoznaczny werdykt. Nie polecamy tego miejsca.
W ankiecie przeprowadzonej ostatnio na naszym fanpagu wybraliście, że chcielibyście przeczytać recenzję burgera. Z tego powodu postanowiliśmy odwiedzić miejsce, które w naszym mieście jest stosunkowo nowe.

Umeå Lublin
Burgery pomidorowe z Umeå Lublin
Umeå Lublin to lokal znajdujący się w jednej z kamienic w centrum miasta.  Oferuje kuchnię wegetariańską i wegańską, pozbiawioną mięsa, jaj i mleka. Dostępne tam posiłki przygotowywane są na bazie roślin.  Menu obejmuje burgery, zupy oraz ciasta i nie jest stałe - serwowane każdego dnia dania zapisane są na tablicy wewnątrz restauracji.  Niestety, z racji iż lokal odwiedziliśmy po godzinie 16, znaczna część menu na ten dzień nie była już dostępna.

Do wybrou mieliśmy dwa rodzaje burgerów, marchewkowy z sorgo oraz pomidorowy, każdy w cenie 10 zł. Zdecydowaliśmy się na burgery pomidorowe, do których mogliśmy wybrać dowolne sosy z menu – w naszym przypadku mieszankę majonezu ziołowego oraz słodkiego chilli.
burger wegański
W środku znajdziemy sporo
świeżych składników

Mimo iż w lokalu było sporo osób, to na zamówienie czekaliśmy krótko, bo niecałe dziesięć minut. Burgery, które dostaliśmy na talerzach były dużo większe niż w większości burgerowni w Lublinie i bardzo przyjemnie pachniały. Były one podane w dość dużych, bardzo chrupiących bułkach razowych, dzięki czemu burgera można było zjeść w dość wygodny sposób rękami. Kotlet, którego głownym składnikiem była, raczej niezbyt popularna w Polsce, pszeniczna kasza bulgur, był sporych rozmarów i zaciekawił nas swoim mocno pomidorowym smakiem.

Jeśli chodzi o dodatki, to było ich naprawę sporo – w naszych burgerach znaleźliśmy sałatę, rukolę, szpinak, czerwoną kapustę, cebulę, plastry pomidora, ogórka, a także ogórka kiszonego. Mimo iż na pierwszy rzut oka, zdziwieni byliśmy różnorodnością składników,  to dobrze ze sobą współgrały. Nie zawiedliśmy się także na sosach, chociaż słodkie chilli wydawało się lepiej pasować do tej całej kompozycji, niż sos ziołowy, który w rzeczywistości nie był aż tak bardzo aromatyczny.


Umeå to miejsce stworzone głównie z myślą o ludziach, którzy są wegetarianami i weganami. Pomimo braku mięsa, podawane tam burgery są bardzo pożywne i można się nimi naprawdę najeść. Mogą one również stanowić  alternatywę dla osób, które znudzone są spożywaniem tradycyjnych burgerów smakujących zazwyczaj podobnie, lub dla poszukiwaczy nowych smaków.
Eat-ER Lublin to miejsce oferujące dania kuchni Chińskiej oraz Tajwańskiej. Powstało w jednym z nowych budynków na ul. Witolda Chodzki 19 i zaprasza nas do siebie nadmuchiwanym ludkiem machającym ręką. Nas ten śmieszny ludek przekonał i postanowiliśmy sprawdzić, czy można tam dobrze zjeść.

Eat-ER Lublin
Kurczak z pieprzem z Eat-ER Lublin
Pierwszym zaskoczeniem było dla nas menu, w którym język polski jest tylko jednym z trzech obok angielskiego i chińskiego. Było też trochę pomazane - niektóre pozycje zostały wykreślone, a inne mimo, że ciągle były widoczne, przy próbie ich zamówienia również były niedostępne. Mieliśmy do wyboru praktycznie tylko dwa dania, które zamówiliśmy: kurczak z pieprzem oraz ostry kurczak. Oba kosztowały po 14 zł.

Po odbiór dań zostaliśmy zawołani po angielsku, ale po chwili dało się usłyszeć gdzieś z zaplecza kuchni "to Polacy" i Pani przeczytała nasz numerek po polsku. A raczej łamaną polszczyzną, bo Pani pochodziła chyba z Ukrainy - skład tego lokalu jest iście międzynarodowy i nastawiony przede wszystkim na zagranicznych studentów. Przechodząc już jednak do samych dań, to za 14 zł dostajemy sporą porcję kurczaka w kawałkach położonego na ryżu, a ponadto jeszcze frytki i surówkę. 
Eat-ER
Ostry kurczak z Eat-ER Lublin

Połączenie frytek i ryżu zdawało nam się dziwne, ale po spróbowaniu okazało się naprawdę fajne. Z resztą nie był to zwyczajny ryż. Przypominał bardziej ten z sushi. Był zbity, klejący, odpowiednio namoczony - najleszy jaki jedliśmy w Lublinie. Kurczak z pierzem okazał się równie pyszny. Mięso było mięciutkie i odrobinę pikantne, a pieprz był mocno wyczuwany. Zawiedliśmy się na ostrym kurczaku, którego panierka nie była już tak dobra. Strasznie się rozpadała, była jakby trochę niedosmażona i w ogóle nie ostra. Surówka może Wam przypasować lub nie. My mieliśmy podzielone zdania, ale oboje przyznaliśmy zgodnie, że takiej jeszcze nigdzie nie jedliśmy.

Eat-ER Lublin to na chwilę obecną najlepszy chińczyk w Lublinie. Smak oraz jakość ich dań jest zupełnie inna niż w pozostałych lokalach, które niestety stają się coraz gorsze. Potwierdzają to tłumy zagranicznych studentów, którzy są głównymi odbiorcami tamtejszego jedzenia. Nie zdziwcie się zatem, że ktoś zapyta lub zawoła Was w języku angielskim. Na pewno odwiedzimy to miejsce jeszcze nie raz, aby spróbować większej ilości dań. Wam też polecamy sprawdzić to miejsce!
Tarasy Zamkowe to hit ostatniego miesiąca. Miejsce zainteresowało również nas, ponieważ wprowadził się tam nowy w Lublinie kebab - Grand Kebab. Postanowiliśmy sprawdzić, czy po zakupach będziemy mogli zjeść smaczną wersję tego tureckiego dania nie wychodząc z galerii.

Grand Kebab Tarasy Zamkowe Lublin
Kebab w bułce z kurczakiem
z Grand Kebab Tarasy Zamkowe Lublin
Menu jest bardzo uczciwe i przejrzyste - każde danie ma opisane składniki (wraz z alergenami), wagę oraz ilość mięsa. Tak przygotowane menu powinno się pojawić w każdym lubelskim fast-foodzie! Menu się jednak nie je, więc postanowiliśmy złożyć zamówienie. Ogólnie wybór różnego rodzaju podania kebaba jest duży. My wybraliśmy klasykę - kebab w bułce i tortillę - oba za 11,95 zł, z sosem mieszanym i mięsem z kurczaka. Studenci z legitymacją mogą liczyć na dodatkowe 15% rabatu.

Grand Kebab Lublin
Tortilla z kurczakiem
z Grand Kebab Tarasy Zamkowe Lublin
Dania dostaliśmy bardzo szybko jak na taką ilość ludzi w kolejce, bo już po 10 minutach. Bułka była gorąca, ale tortilla już jedynie ledwo ciepła. W środku znalazło się sporo świeżych warzyw, ale jak dla nas zdecydowanie za dużo cebuli. Panie same nakładają je z pojemników, więc pewnie można poprosić o trochę mniejszą ilość. Mięso nie wyglądało za dobrze już na patyku i niestety jak się okazało równie średnio smakowało. Nie to, że było jakieś nieświeże, ale po prostu to nie było to - nie ta jakość, przyprawy. Bułka nie była najgorsza - chrupiąca i dość cienka, ale za to tortilla nie była w ogóle przypieczona i strasznie się ciągnęła. Zawiedliśmy się również na sosach. Ostry smakował jak słodkie chilli, a czosnkowy jakby ktoś po prostu wrzucił czosnek do jogurtu naturalnego.
Grand Kebab
Środek tortilli

Grand Kebab Lublin niestety nas nie zachwycił. Spodobało się nam dokładne menu, ciekawe propozycje podania kebaba oraz promocje. Niestety to co najważniejsze, czyli smak, według nas trochę odstaje. Przede wszystkim należało by zmienić mięso i sosy. Reszta, czyli prawie zimna tortilla, to pewnie skutek pośpiechu Pań przygotowujących dania. Z tego co widzieliśmy na ich oficjalnym facebooku, to lokal dba o klientów, odpowiadając na każde pytanie i opinie. Mamy nadzieję, że wezmą do serca również nasze uwagi i się poprawią, bo potencjał mają.
Pizzeria Concase rozpoczęła swoją działalność już jakiś czas temu, ale jest ciągle dość nowym miejscem, które chyba nie jest zbyt dobrze rozreklamowane. My dowiedzieliśmy się o niej dzięki portalowi pyszne.pl, przez który można dokonać zamówienia w tejże pizzerii. Jako, że mieliśmy ochotę na nowe smaki to postanowiliśmy przetestować Concase.

Ciekawym posunięciem jest brak jakichkolwiek gotowych zestawów składników na pizzę. Wybieramy tylko wielkość pizzy i sami dobieramy składniki według własnego uznania. Czy to ma sens? Na pierwszy raz ok, ale jeśli zamawialibyśmy tam cały czas, to nie chciałoby nam się powtarzać za każdym razem tych samych składników. Wolimy jednak jak pewne podstawowe zestawy typu pizza hawajska są od razu w ofercie i wystarczy powiedzieć numerek.
Pizzeria Concase Lublin
Pizza Gigant 45 cm z Pizzeria Concase Lublin

Przechodząc już do samego zamówienia to wybraliśmy pizzę gigant 45 cm za 27 zł z 5 składnikami do wyboru, którymi zostały: kebab, salami pepperoni, pieczarki, pomidor i papryka. Do pizzy gratis dostajemy sos - wybraliśmy sos ostry. Do zamówienia trzeba doliczyć koszty dostawy, które wynoszą 3,50 zł. Czas oczekiwania został określony na 1,5 godziny - sporo, ale zamawialiśmy ok. 16.

Na szczęście dostawca pojawił się pod naszymi drzwiami już po 45 minutach. Pizza dotarła gorąca i rzeczywiście była duża. Zaczniemy od tego co nam się nie podobało. Kawałki były spore, ale im bliżej środka pizzy tym ciasto było cieńsze. Sprawiało to, że wszystkie składniki - wraz z serem - spadały przy próbie podniesienia kawałka. Było więc trochę babraniny. Przechodząc jednak do smaku to nie mamy żadnych zastrzeżeń co do ciasta. Nawet brzegi nam smakowały. Ilość i jakoś składników była w porządku, a wszystko razem komponowało się w całkiem dobrą pizzę. Gratisowy sos ostry pachniał keczupem, ale takim, który został podrasowany bardzo ostrymi papryczkami. Jeśli lubicie pizzę na ostro, to pasuje jak najbardziej.

Pizzeria Concase zaserwowała nam dobrą pizzę, która sprawiała nieco problemów w samej czynności jedzenia, ale już w smaku spełniała swoje zadanie w stu procentach. Wszystko smakowało jak należy i nie mamy się do czego przyczepić, a wręcz trzeba pochwalić kucharza za bardzo dobre brzegi. Niestety placek nie miał tego czegoś, co wyróżniłoby go spośród pozostałych, dlatego Concase oceniamy dobrze, a nie bardzo dobrze, czy wybitnie. Jednakże jest to dobra pizzeria i dajemy jej zielone światło.

OSTRO Bistro Lublin to nowe miejsce w naszym mieście znajdujące się na Krakowskim Przedmieściu. Zazwyczaj nie interesujemy się takimi lokalami, ponieważ są raczej luźno związane z gastronomią, a bardziej stawiają na alkohol. W tym wypadku jest inaczej. Mamy tutaj propozycje śniadaniowe, których praktycznie nigdzie indziej w Lublinie nie znajdziemy, armeński lawasz oraz pizzę.

menu ostro bistro lublin
W menu znajdziemy śniadania, lawasz, pizzę
oraz inne dania przygotowywane na miejscu
Pizza jest tutaj unikalna, ponieważ nie jest przygotowywana na standardowym cieście, a właśnie na specjalnym lawaszu. Ale nie uprzedzajmy całości recenzji. OSTRO dość szybko stało się bardzo popularne - dobra lokalizacja, fajny wystrój i sporo miejsca - to na pewno ich zalety. My trafiliśmy na dzień, w którym wolny był tylko jeden stolik, który wskazała nam przemiła Pani kelnerka. Zamówiliśmy dwie pizze: Pollo z mozzarella, kurczakiem, cebulą, pomidorem i rukolą oraz pizzę Ostro z mozzarella, kiełbasą chorizo, pomidorem i rukolą. Gratis możemy dobrać jeden sos - czosnkowy lub ostry - my poprosiliśmy oba. Pizze kosztują 10 zł do godziny 16:00, a później 15 zł. Na nasze placki musieliśmy trochę poczekać, wyglądając, czy ta niesiona właśnie przez kelnerkę pizzą, będzie już tą naszą. Praktycznie na każdym stoliku była przynajmniej jedna pizza, a nam coraz bardziej leciała ślinka.
pizza pollo ostro bistro
Pizza Pollo z OSTRO Bistro Lublin

ostro bistro lublin
Lawasz jest naprawdę cienki i bardzo chrupiący
W końcu i my otrzymaliśmy nasze dania. Pizze wyglądały bardzo smakowicie. Zostały podane na drewnianych podstawkach. Do każdej z nich dostaliśmy tylko jeden komplet sztućców, choć zamawialiśmy na 4 osoby - założenie jest chyba takie, by jeść je rękoma. To jak się okazało bardziej się sprawdza, ponieważ lawasz, który jest podstawą pizzy jest niezwykle cienki i chrupiący. Gwarantujemy Wam, że takiej pizzy jeszcze w Lublinie nie jedliście.

pizza ostro ostro bistro
Pizza Ostro z OSTRO Bistro Lublin
Jako pierwszą ocenimy tę o nazwie Pollo. W skrócie: smakuje jak kebab. Nie żartujemy! Mięso, które na niej się znajduje jest ścinane z patyka do kebaba i jest tak samo przyprawiane. Polane czosnkowym sosem tworzy smak bardzo podobny do tego tureckiego dania. Jeśli nie wiecie, czy macie ochotę na kebab, czy na pizzę w OSTRO znajdziecie idealne rozwiązanie. Próbując jednak pizzy Ostro, w której nie pojawia się już znajomy smak mięsa z patyka, bardziej doceniliśmy użycie lawasza zamiast zwykłego ciasta. Pizza tak nie zapycha, świeże składniki zapewniają bogaty smak, a ostry sos, którym ją polaliśmy rozpala do czerwoności. Jak dla nas jest to bardzo smaczna przekąska do piwa, lekki posiłek podczas imprezowej nocy w klubach lub miła odmiana od zwyczajnej pizzy.

OSTRO Bistro Lublin z przytupem i nowatorskimi pomysłami wchodzi na lubelski rynek gastronomiczny. Chcą nas karmić przygotowywanymi na miejscu potrawami od śniadania, aż do późnych godzin nocnych. Jeśli mamy wyrokować po ilości jedzących tam ludzi i smaku pizz, które jedliśmy to są na bardzo dobrej drodze, aby im się to udało. Są oczywiście rzeczy do poprawy np. stan toalety, czy dość długi czas oczekiwania przy dużej ilości klientów, ale sądzimy, że z biegiem czasu zostanie to poprawione. Nie spróbowaliśmy jeszcze wszystkich dań, które znajdują się w menu OSTRO, ale na pewno jeszcze nie raz odwiedzimy ten lokal i zaprezentujemy Wam ich kolejne dania na naszym blogu. Polecamy Wam sprawdzić to miejsce!
 Mała Belgia Lublin to miejsce, w którym początkowo mogliśmy dostać tylko, bądź aż frytki według belgijskiego sposobu przygotowania. Teraz wprowadzają coraz to nowe propozycje do swojego menu, ale my zaprezentujemy Wam test ich głównego dania, czyli właśnie frytek belgijskich.

Mała Belgia Lublin
Średnie frytki z Mała Belgia Lublin
Do odwiedzenia tego lokalu zachęciła nas promocja na jednym z portali zakupów grupowych, która pojawiła się już jakiś czas temu. Za 12 zł dostaliśmy dwie średnie porcje frytek z sosami. Sosów jest do wyboru naprawdę sporo i chyba ciągle pojawiają się nowe, więc o pełną listę musicie pytać na miejscu. Te, które my wybraliśmy bazowały na majonezie i to ogromnej jego ilości. Na nasze frytki musieliśmy czekać dość długo, bo przed nami zostało złożone zamówienie na 4 porcje, więc czas oczekiwanie wyniósł ponad 20 minut.

Mała Belgia
Sosy na bazie majonezu - BBQ, pesto, chill
Frytki dotarły do nas w ciekawym wazoniku, czy też po prostu naczyniu, owinięte w papier naśladujący gazetę. Na pierwszy rzut oka nie wydawało nam się, że jest ich sporo. Jednak po 15 minutach jedzenia odczuliśmy, że porcja jest naprawdę porządna. Polecamy zamówić lub wziąć ze sobą dodatkowo coś do picia, bo przejedzenie takiej ilości frytek bez popijania może przysporzyć problemów. Naszym zdaniem średnia porcja jest idealna dla sporego łakomczucha, ale dla dziewczyny lub kogoś nieco mniej głodnego mała porcja będzie idealna.

Mała Belgia Lublin serwuje bardzo dobre frytki, których nigdzie indziej w Lublinie nie dostaniemy. Ceny bez promocji typu groupon mogą być na pierwszy rzut oka dość spore, ale odnosząc je do ilości frytek, które otrzymujemy są jak najbardziej adekwatne. Sosy są dobre, ale niestety jak dla nas mają za dużo majonezu, na który nie reagujemy najlepiej. Po zjedzeniu całej porcji czuliśmy spory dyskomfort spowodowany jego zawartością w sosach. Jeśli jednak jeszcze tam nie jedliście, a frytki to Wasz ulubiony sposób podania ziemniaka to polecamy sprawdzić to miejsce.