Restauracja Pizzeria Pirello to jeden z lokali, o których istnieniu dowiedzieliśmy się z portalu pyszne.pl. Jak sama nazwa wskazuje właściciele mają aspiracje do bycia restauracją i z tego co widzieliśmy na profilu firmowym na Facebooku organizują nawet różnego rodzaju imprezy. Nas jednak interesuje głównie to, jaką pizzę podają i to w dowozie. Na pyszne.pl był akurat dostępny kod rabatowy obniżający cenę zamówienia, więc stwierdziliśmy, że jest to dobry moment, by sprawdzić tę pizzerię.

Restauracja Pizzeria Pirello Lublin
Pizza z kurczakiem, ananasem i kukurydzą
z Restauracja Pizzeria Pirello Lublin
Wybraliśmy dodatkowo promocję 2x pizza 35 cm z 3 składnikami (1 mięsny, 2 warzywne) oraz dwa sosy gratis za 30 zł. Łącząc to z darmowym dowozem i dodatkowym kodem rabatowym mamy naprawdę dobrą cenę. Na plus zaliczyć można także rozmiar pizzy, który wynosi aż 35 cm, a nie standardowe 32, czy 30. Składniki, które miały znaleźć się na naszej pizzy to: kurczak, ananas, kukurydza oraz salami, pieczarki, papryka. Zamawialiśmy w godzinach popołudniowych, do miejsca oddalonego mniej-więcej 1,5 km od pizzerii. Czas dostawy został określony na godzinę i 15 minut - długo zważywszy na odległość i godzinę zamówienia.

Tak jak się spodziewaliśmy był to jednak asekuracyjny czas, bo pizze dotarły do nas po 35 minutach. Dostawca nie przyniósł ich jednak w opakowaniu termicznym, co wzbudziło nasze podejrzenia. Niestety pizze po spróbowaniu okazały się całkowicie zimne! Biorąc pod uwagę jak krótką drogę musiały przebyć jest to dla nas nie do pomyślenia. Gdybyśmy zamówili w jakieś bardziej oddalone miejsce dostalibyśmy chyba mrożone. Analiza smaku, gdy danie nie jest gorące lub przynajmniej ciepłe jest utrudniona, bo jak wiadomo wszystko smakuje automatycznie gorzej.
Pizzeria Pirello Lublin
Pizza z salami, pieczarkami i paprykąz Restauracja Pizzeria Pirello Lublin
Pierwszą rzeczą na którą zwróciliśmy uwagę był pachnący cynamonem kurczak, a raczej gyros. Mięso było tragiczne w smaku, trafiały się w nim skóry i kości. Po salami również było widać, że jest to jedno z najtańszych. Na pizzy nie było go w ogóle czuć. Składniki warzywne nie były dużo lepsze. Ich ilość również pozostawia sporo do życzenia. Co do ciasta to jego plusem było to, że kawałki nie opadały, gdy trzymało się je w ręce. Niestety było strasznie mączne i suche, a ilość sosu pomidorowego znajdującego się na nim zdecydowanie za mała. Dodatkowe sosy również nie uratowały sprawy, bo sos czosnkowy smakował jak prawie sama śmietana, a keczup był strasznie octowy.

Restauracja Pizzeria Pirello nie oczarowała nas swoimi pizzami. Zaimponowali nam za to tym jak szybko można wystudzić pizzę na tak krótkim odcinku. Oczywiście mamy nadzieję, że żaden inny lokal nie będzie się od nich tego uczył. Pizze okazały się bardzo biedne, z małą ilością składników. W sumie to nawet dobrze, bo nam nie smakowały. To samo tyczy się ciasta. Podsumowując pizze były tragiczne i nie polecamy nikomu jedzenia z tego miejsca.
Pizzeria Rynek 5 Galeria Spirala Lublin jest jednym z tych miejsc, które mimo wielu poleceń nigdy nie były nam jakoś po drodze. Nawet bardzo dobra lokalizacja naprzeciwko trybunału nie przekonywała nas do odwiedzenia tego miejsca. Ostatnio jednak stwierdziliśmy, że mamy ochotę na pizzę inną niż serwowaną w większości pizzerii na dowóz i wybraliśmy do naszej recenzji właśnie to miejsce ze względu na niemal sztandarowe cienkie ciasto. Czy było warto?

Pizzeria Rynek 5 Galeria Spirala Lublin
Pizza Rucola Prosciutto
z Pizzeria Rynek 5 Galeria Spirala Lublin
Wystrój lokalu Pizzerii Rynek 5 nie przypomina nam typowej pizzerii. Na ścianach znajdziemy przeróżne obrazy w dość sporej ilości. Nic w tym dziwnego zważywszy na dodatek w nazwie informujący, że znajduje się tam również galeria. Musimy przyznać, że jest tam bardzo klimatycznie, ale raczej w sposób kawiarniany, niż powiązany z pizzą. Menu jest dość krótkie. Do wyboru jest kilkanaście gotowych propozycji składników. Zdecydowaliśmy się na pizzę Rucola Prosciutto z szynką dojrzewającą, rukolą i parmezanem. Mamy tylko jeden rozmiar do wyboru - 34 cm - oraz jedynie cienkie ciasto. Ceny należą raczej do tych z górnej półki, ale patrząc na lokalizację nie jest źle. Nie jest to typowy fast food ani miejsce, w którym powinno się nam szczególnie spieszyć, więc nie zostaliśmy poinformowani o przewidywanym czasie oczekiwania.
Pizzeria Rynek 5 Lublin
Cienkie, chrupiące ciasto, duża liczba składników
po prostu pycha!

Pizzę dostaliśmy po ok. 25 minutach wraz z dwoma rodzajami oliwy - zwyczajną i z papryczką. Placek był oczywiście gorący i pokryty w całości składnikami. Już przy pierwszym kawałku poczuliśmy, że to jest to. Ciasto było niesamowicie cienkie i chrupiące nawet na środku. Nie było na nim także ani jednego przypalonego miejsca. Było po prostu idealne i możemy je śmiało określić jako najlepsze cienkie ciasto jakie do tej pory jedliśmy w Lublinie. Składniki były świeże i było ich naprawdę sporo. Smakowały bardzo dobrze i w połączeniu z cieniutkim ciastem oraz oliwą tworzyły bardzo smaczną i zgraną całość.

Pizzeria Rynek 5 Lublin okazałą się jednym z lepszych miejsc serwujących pizzę w Lublinie. Ich cieniutkie, chrupkie ciasto bardzo nam posmakowało. Sam lokal również ma swój klimat i jest to z pewnością miejsce, do którego możemy zabrać kogoś na randkę, kolację lub po prostu kawę. Czas oczekiwania jest całkiem dobry, ale gdy my zamawialiśmy zajęte były jedynie dwa stoliki, więc nie wiemy jak to by wyglądało w przypadku większego obłożenia. Pizze kosztują więcej niż w normalnej pizzerii, ale musimy też zwrócić uwagę na lokalizację. Nas w każdym razie nie odstraszają, bo serwowana tam pizza jest na prawdę wyśmienita i od tej pory będziemy odwiedzać to miejsce częściej, co i Wam polecamy!
ROMA Pizzeria Lunch Bar Lublin znajduje się na drugim piętrze Galerii Olimp zaraz obok Subway'a oraz Cleopatry. Przez wiele lat nie wzbudzała naszego zainteresowania i mimo tego, że często obok niej przechodziliśmy nic nas do niej nie przyciągało. Zmieniło się to, gdy zobaczyliśmy promocję, w której wybrane pizze 30 cm godzinę przed zamknięciem kosztują tylko 9,90 zł. Stwierdziliśmy, że taka cena jest w sam raz na zachętę i może być dobrą okazją do spróbowania czegoś nowego.

ROMA Pizzeria Lunch Bar Lublin
Pizza z salami i papryką pepperoni
z ROMA Pizzeria Lunch Bar Lublin
Promocja obowiązuje wyłącznie z odbiorem osobistym w lokalu i zabraniem pizzy na wynos. Nie ma jednak problemów ze wcześniejszym zamówieniem telefonicznym. Pani kelnerka dosyć dokładnie określiła czas w jakim mamy się pojawić. Zacznijmy jednak od początku. Zamówiliśmy dwie pizze - hawajską z szynką, kukurydzą i ananasem oraz drugą, już bez nazwy własnej, z salami i papryką pepperoni. Mieliśmy po nie przyjechać za 25 minut od zamówienia i dokładnie po takim czasie były gotowe do odbioru, choć nie do końca...


ROMA olimp lublin
Pizza z pieczarkami(?)
z ROMA Pizzeria Lunch Bar Lublin
Zadowoleni wzięliśmy swoje pizze, które bardzo ładnie pachniały i były bardzo gorące do domu, aby tam je otworzyć. Jak się okazało był to duży błąd, ponieważ zamiast pizzy hawajskiej dostaliśmy placek z pieczarkami, który smakował jak pieczarkarz z pierwszego lepszego marketu. Nie wiemy jak doszło do tej pomyłki i czy kelnerka nie wydała nam przypadkiem pizzy kogoś innego, czy po prostu źle zapisała. Niestety druga pizza nie była dużo lepsza. Składniki były ok, choć nie było ich zbyt dużo, ale za to ciasto było bardzo twarde i mączne, sosu pomidorowego zbyt mało, a ser strasznie spieczony.
ROMA lublin
Niestety jedna z naszych pizz
została pomylona...

ROMA Pizzeria Lunch Bar Lublin nie zachęciła nas swoimi promocyjnymi pizzami do jedzenia tam w pełnej cenie. Pomylenie zamówienia może się zdarzyć i to także nasz błąd, że tego nie sprawdziliśmy. Jednak mimo tak niskiej ceny oczekiwaliśmy czegoś więcej od smaku tamtejszej pizzy. Składniki, jeśli nie wliczymy w nie sera, nie są złe i dawały całkiem niezły aromat, ale nad ciastem należy zdecydowanie popracować. Na chwilę obecną warto dodać kilka złotych i zjeść lepszą pizzę gdzieś indziej - szczególnie, że w okolicy dobrych pizzerii nie brakuje, a ROMIE dać drugą szansę za jakiś czas. 
Piwiarnia Warecka Lublin to miejsce, które odwiedza się zazwyczaj kiedy mamy ochotę napić się piwa ze znajomymi i obejrzeć mecz. Lokal nie jest nastawiony stricte na gastronomię, ale kiedyś miło nas zaskoczyli dodatkami do piwa, które oferowali na grouponie, więc teraz przy okazji postanowiliśmy sprawdzić jak smakuje tamtejsza pizza.

Piwiarnia Warecka Lublin
Pizza z kurczakiem, papryką i cebulą
z Piwiarnia Warecka Lublin
W Wareckiej nie mamy do wyboru żadnych gotowych kompozycji. Mamy tylko podstawową Margheritę do której możemy dobierać składniki i komponować swój własny smak. My wybraliśmy kurczaka, paprykę oraz cebulkę. Rozmiar pizzy to 33 cm. Za nasz placek zapłaciliśmy 17 zł.

Dostaliśmy go już po niecałych 20 minutach wraz z darmowymi sosami - keczupem i czosnkowym. Pizza oczywiście dotarła gorąca. Składników było dużo. Na pochwałę zasługuje szczególnie spora ilość kurczaka. Wszystkie składniki były smaczne i świeże. Najbardziej obawialiśmy się o smak ciasta, ale na szczęście okazało się, że jest całkiem dobre. Nawet brzegi, które często zostawiamy, tutaj można było spokojnie zjeść. Ilość sosu pomidorowego była w porządku przez co pizza nie była sucha. Jedyne do czego moglibyśmy się przyczepić to ser, ale nie psuł on ogólnego odbioru dania.

Piwiarnia Warecka Lublin znów zaskoczyła nas serwowanym tam jedzeniem i to pozytywnie. Jak na miejsce nastawione na typowo sportowo-piwne spotkania możemy tam całkiem dobrze zjeść. Cena pizzy jest przyzwoita i jako dodatek do posiadówki przy piwie pasuje idealnie. Oczywiście nie spodziewajcie się unikalnych, niespotykanych smaków i rozwiązań, ale jeśli chcecie szybko coś przegryźć to jej smak Was zadowoli.
Pizzeria Dziki Zwierz Lublin powstała w miejsce opisywanej swojego czasu pizzerii Pappa. Ta ostatnia nie zapisała się dobrze w naszej pamięci, ale zmiana właściciela zawsze daje nadzieje na lepsze. Postanowiliśmy więc sprawdzić tamtejsze pizze i przekazać Wam naszą opinię.

Na wstępie zaznaczamy, że u "dzikiego zwierza" nie ma dowozu, więc jeśli ktoś chciałby spróbować ich placków to musi udać się osobiście do lokalu. Niezbyt gustownie urządzonego - dodajmy. Wystrojowi można sporo zarzucić, a plastikowe roboty na półce nie przywodzą na myśl niczego związanego z jedzeniem.


Pizza Anastazja z kurczakiem, ananasem
i kukurydzą z Pizzerii Dziki Zwierz Lublin
W dzikim zwierzu mamy tylko jeden rozmiar pizzy, który z resztą nie jest podany w menu, ale jest to mniej-więcej 30 cm. Pizze nazwane są imionami, co jest naszym zdaniem bez sensu, ponieważ musieliśmy przejrzeć całe menu, aby znaleźć nas interesującą. Wybraliśmy pizzę Anastazja z szynką, ananasem i kukurydzą za 16,50 zł. Zapytaliśmy czy jest możliwość wymiany szynki na kurczaka. Pani kelnerka musiała zapytać kucharza, czy jest to możliwe i widać było po jej minie, że nie była z tego bardzo zadowolona. Na szczęście się udało i dostaliśmy nasz składnik.
Niestety pizzy nie dało się jeść rękami...

Pizzę dostaliśmy po ok. 20 minutach przy zajętych jeszcze dwóch stolikach w lokalu. Placek oczywiście dotarł bardzo gorący i od razu przeszliśmy do jedzenia. Niestety kawałków nie dało się jeść rękoma, co możecie zobaczyć na zdjęciu. Ciasto było po prostu kluchowate i strasznie opadało. W smaku nie było złe i może było to spowodowane ogromną ilością sosu pomidorowego pod składnikami przez co ser i one strasznie spadały. Brzegi nie były duże, ale niestety z kolei bardzo twarde i ciągnące jak guma. Składniki smakowały poprawnie, a ich ilość określimy jako średnią - szczególnie mała ilość kurczaka rzucała się w oczy.

Pizzeria Dziki Zwierz Lublin to zdecydowanie skok milowy w stosunku do poprzedniego lokalu, który był w tym miejscu. Jednakże w tej okolicy znajdziemy inne pizzerie, które oferują zdecydowanie lepsze pizze i to z możliwością dowozu. Nie polecamy Wam tamtejszej pizzy, bo choć jest poprawna w smaku to nie oferuje sobą nic więcej.
Jesteśmy blogiem głównie o fast foodach, ale czasami zdarzy nam się zjeść w jakiejś restauracji. Jest to zawsze dobra odmiana i możliwość porównania jakości, ceny, smaku z ich fast foodowymi odpowiednikami. Wybraliśmy się więc do włoskiej restauracji Aventino znajdującej się na Starym Mieście, aby spróbować tamtejszej pizzy serwowanej podobno przez prawdziwego Włocha.

Byliśmy jedynymi ludźmi w lokalu, a była to godzina obiadowa. Zajęliśmy bardzo ładne miejsce na balkonie z widokiem na podwórze kamienicy.W menu znajdziemy kilka propozycji składników, ale nie takich jak znajdziemy w większości pizzerii. Wybór jest okrojony do tych tradycyjnie włoskich. My wybraliśmy pizzę Capricciosa z szynką parmeńską, jajkiem, czarnymi oliwkami, karczochami i pieczarkami za 23 zł.

Aventino Restauracja Rzymska Lublin
Pizza Capricciosa z
Aventino Restauracja Rzymska Lublin
Pizzę dostaliśmy po ok. 25 minutach. Po pierwsze zaskoczyło nas rozłożenie składników. Były one ułożone strefowo w taki sposób, że w każdej strefie mieliśmy inny rodzaj składników. Nie było ich też zbyt wiele. Jajka i karczocha była jedynie połowa, a szynki parmeńskiej jeden plasterek. Co do ich jakości i smaku to nie możemy się do niczego przyczepić - były całkiem dobre. Ciasto było bardzo cieniutkie, chrupiące i bardzo dobre w smaku z dużą ilością sosu pomidorowego. Niestety na środku było zbyt cienkie przez co strasznie opadało. W niektórych miejscach było też całkowicie zwęglone, co nadawało niesmaczny posmak. Do pizzy dostaliśmy także bardzo dobrą oliwę z oliwek, która zdecydowanie wzbogacała smak placka.

 Aventino Restauracja Rzymska Lublin ma to czego w większości nie mają fast foody - miłą i uśmiechniętą obsługę oraz bardzo ładny lokal. Pizzą, którą tam dostaniemy nie da się najeść, ale można spróbować innego, zbliżonego bardziej do oryginału smaku. Niestety pomysł z wydzieleniem stref składników nie przypadł nam do gustu. Mając na uwadze ich małą ilość na placku oraz miejscami zwęglone ciasto nie jesteśmy pewni, czy warto polecić Wam to miejsce. Ostateczna decyzja należy do Was - czekamy na komentarze.
Lato ma to do siebie, że szukamy miejsc, w których możemy się poopalać, popływać i odpocząć od zgiełków miasta. Jednak w czasie wakacyjnego odpoczywania często łapie nas głód i wtedy musimy wybrać, któryś z dostępnych lokali. O ile takie są w ogóle dostępne. Zazwyczaj wybór nie jest zbyt wielki, ale warto wiedzieć, czy można tam coś zjeść, czy też trzeba zabierać ze sobą kanapki.

Podczas weekendowego pobytu nad Jeziorem Piaseczno, przy Resorcie Piaseczno, zauważyliśmy przyczepy z piecami do pieczenia pizzy, o których informowaliśmy Was kiedyś na naszym profilu na Facebooku. Postanowiliśmy spróbować jak smakują z nich placki i zamówiliśmy 38 cm Pizzę Hawajską z szynką, ananasem, oregano i kukurydzą za 30 zł. Rozmiar nieco dziwny, a cena spora, ale takie są uroki jedzenia nad jeziorem.
Pizza z pieca Resort Piaseczno
Hawajska Pizza z
Pizza z pieca Resort Piaseczno

Na nasz placek musieliśmy czekać dość długo, bo prawie 30 minut mimo braku innych klientów. W końcu dostaliśmy naszą pizzę, podaną na papierowym talerzu. Miłym zaskoczeniem okazał się darmowy dodatek sosu czosnkowego i keczupu w sporych ilościach. Niestety talerzy, ani metalowych sztućców nie dostaliśmy, a kawałki mocno opadały, co utrudniało ich jedzenie rękami. Krojenie pizzy plastikowym nożem również nie należy do najłatwiejszych rzeczy. Szczególnie, że ciasto, choć cienkie, było twarde, trudne do przegryzienia i w niektórych miejscach zwęglone. Składników było mało, ale na plus należy ocenić smak ananasa, który był bardzo słodki. Jeżeli liczyć oregano jako jeden ze składników to jego było zdecydowanie najwięcej.

Pizza z pieca przy Resorcie Piaseczno jest zdecydowanie lepsza niż mrożone pizze, które często możemy dostać stołując się w lokalach jad jeziorami. Niestety ilość składników i smak placka w stosunku do ceny pozostawiają wiele do życzenia. Osoby robiące tam pizzę powinny zmienić recepturę ciasta i bardziej przypilnować jej podczas pieczenia oraz nie szczędzić tak składników. Jak na jeziorne standardy to nie jest najgorzej, ale do dobrego poziomu jeszcze daleko. 
Dolce Vita Lublin to włoska restauracja działająca w jednej z bram na Krakowskim Przedmieściu. Jak na prawdziwą włoską restaurację przystało oferuje ona pizzę i to często z różnymi promocjami np. z serwisu groupon. Jeden z takich grouponów wykorzystaliśmy na kolację, która nam posmakowała, więc postanowiliśmy wrócić po pewnym czasie i spróbować pizzy.

Pierwsza rzecz, którą zauważyliśmy i słyszeliśmy od innych to to, że kelnerzy zmieniają się tam praktycznie codziennie. Podczas pierwszej kolacji obsługiwała nas miła Pani, która pracowała pierwszy dzień. Tym razem naszym zamówieniem zajęła się kelnerka w... dresach. Tak, w dresach i w bluzie! W fast foodzie przymknęlibyśmy na to oko, ale nie w restauracji. To przecież wizytówka lokalu i to dzięki jej kompetencji lub nie wyrabiamy sobie o nim pierwszą opinię.

Pamiętaliśmy jednak, że ostatnim razem nam smakowało, więc postanowiliśmy zamówić dwie pizze - Mamma Mia zawierającą ser mozarella, szynkę, salami, boczek, ricottę, czosnek, paprykę ostrą za 23,90 zł oraz Prosciutto crudo e parmigiano z serem mozarella, szynką suszoną , parmezanem za 25 zł. Rozmiar pizz nie jest podany, ale naszym zdaniem jest to spokojnie 32-35 cm. Na nasze zamówienie czekaliśmy dość długo - ok 40 minut, ale gości było sporo. W końcu dostaliśmy pierwszą z pizz (tu kolejny minus za nie podanie dań w tym samym czasie) ale jak się okazało nie taką, którą zamawialiśmy. Otrzymaliśmy pizzę Prosciutto cotto e funghi z szynką i pieczarkami.
Dolce Vita Lublin
Pizza Prosciutto cotto e funghi z Dolcevita Lublin

Po poproszeniu o interwencję kelnerka twierdziła, że właśnie tę pizzę zamawialiśmy, ale po kilku minutach rozmów przyznała, że nie zapisała, o którą pizzę Prosciutto nam chodziło. Podała ją także osobie, która jej nie zamawiała, więc chyba wszystko się tej Pani pomieszało. Oceniając jednak samą pizzę to niestety również nie zachwyciła nas swoim smakiem. Ciasto było twarde, niedoprawione, z szerokimi brzegami, a smak składników pozostawiał wiele do życzenia. Placek był mocno spieczony i suchy. Stwierdziliśmy, że drugiej pizzy nie chcemy, ale właśnie została nam doniesiona. W tym przypadku jednak na plus zadziałał manager lokalu, który nie dodał nam tej pizzy do rachunku. To mógłby być pozytywny smaczek na koniec, jednak Pani kelnerka pomyliła się przy jego wystawianiu doliczając nam prawie 20 zł więcej. Na szczęście to zauważyliśmy i Pani przyznała nam rację. Nie liczyła jednak ponownie, tylko zapytała nas ile wyniesie ostateczna kwota.

Dolce Vita Lublin nie jawi nam się jako lokal, do którego warto wrócić. Za pierwszym razem jedzenie nam smakowało, ale ciągłe zmiany obsługi odciskają złe piętno na tym miejscu. Tamtejsza pizza nie jest godna polecenia i ciężko w ogóle dostać tę, którą się zamawiało. Niestety nie było to udane wyjście i nie polecamy Wam Dolce Vity, abyście i Wy się nie zawiedli.
Po wielu latach nieobecności w Lublinie jedna z najbardziej znanych sieci fast foodów jaką jest Burger King powraca do naszego miasta. Kojarzy nam się głównie z latami dzieciństwa, zabawach w kulkach, koronach i zabawkach, które dostawaliśmy do kanapek. Od czasu wycofania się z sieci z Lublina nie próbowaliśmy Burger Kinga w żadnym innym mieście, ponieważ w razie gdyby nam posmakował byłoby nam go po prostu szkoda i poza tym nie chcieliśmy wspierać firmy, która nie pozwala lokalnym fanom cieszyć się jej produktami.

Burger King Lublin
Na szczęście "król powrócił", a nam udało się załapać na jeden z przedpremierowych poczęstunków. Akcja była przeprowadzona świetnie. Każda osoba, która znalazła się na liście dostawała od bardzo ładnych hostess jednego burgera, małe frytki i colę. Szczerze mówiąc myśleliśmy, że to będzie wszystko, ale jak się okazało to był dopiero początek. Hostessy co chwilę donosiły kolejne rodzaje kanapek do spróbowania. Uzupełniały także zapasy coli i frytek - dla nas to był prawdziwy raj. Jedynym mankamentem było to, że nie dostaliśmy tacek i musieliśmy trzymać nasze jedzenie bezpośrednio na stoliku.

Burger KingCo do smaku samych kanapek to jest z tym jak z colą i pepsi. Jedni wolą hamburgery z Mc Donald's, a inni z Burger Kinga. Te drugie mają zdecydowanie wyraźniejszy smak wołowiny, ale za to bułki są jakby trochę bez smaku. My mieliśmy okazję (i miejsce w żołądku) spróbować Double Cheeseburger, Long Chicken, Whopper JR. i Big King. Najbardziej smakował nam pierwszy z wymienionych. Long Chicken był również dobry, ale trochę zbyt suchy. Za to Whooper JR i Big King przypadną do gustu osobom lubiącym bardziej grillowy, cebulowy smak. Frytki są według nas równie udane jak te z Mc Donald's.

Bardzo się cieszymy, że Burger King przypomniał sobie o mieszkańcach Lublina i zaoferował coś nowego na naszym rynku. Lubimy różnorodność i zdecydowanie stwierdzamy, że takich kanapek jakie możemy zjeść u "Króla Burgerów" nam brakowało. Mamy nadzieję, że pojawienie się tak dużego gracza sprawi, że wszystkie burgerownie będą jeszcze bardziej dopracowywać swoje dania i ogólna jakość burgerów wzrośnie. Polecamy Wam odwiedzić Burger King i przypomnieć sobie smak z dawnych lat. Poniżej możecie zobaczyć więcej zdjęć hamburgerów, które testowaliśmy: