Dzisiaj pod C.H. Felicity miał miejsce zlot Food Trucków, na którym mogliśmy spróbować dań z następujących lokali na kółkach:
Burgers on the road - burgery 
Burger na Kolkach - burger 
Don cesar - tex mex 
•Flammaster - alzackie podpłomyki 
•Francuska robota - francuskie crepes 
•Makaroniarze – makarony 
•Mała Belgia - frytki belgijskie 
•Mam cię zjem cię - hot dogi 
•Momo smak - pierożki tybetańskie 
•Pan baton - smażone batony i lody molekularne 

My spróbowaliśmy podpłomyków z Flammastera, a dokładnie Chorizo za 13 zł i musimy stwierdzić, że są naprawdę dobre. Jedynym minusem był długi czas oczekiwania przy niezbyt sprzyjającej pogodzie - czekaliśmy 40 minut. W między czasie zabiliśmy więc głód smażonym batonem Bounty za 8 zł. Jego dostaliśmy już po 15 minutach, ale nie było to nic specjalnego. Ot baton na patyku w cieście na ciepło. W pozostałych food truckach nie udało nam się zjeść, ponieważ już o 16 w większości brakowało składników i dostępna była jedynie bardzo ograniczona ilość dań. Jak widać ilość chętnych osób przerosła oczekiwania, a to oznacza tylko, że ludzie coraz bardziej kochają street food. 

Zapraszamy Was do obejrzenia fotorelacji z tego wydarzenia poniżej!

food truck Lublinflammaster podpłomyki


street food Lublinflammaster podpłomyki


mała belgia frytki belgijskie


zlot food trucków lublindon cesar lublin


francuska robota


smażone batony




pan batonpan baton




Mr Wok Lublin to typowy "chińczyk" z dużym menu i licznymi daniami mieszczący się w Centrum Handlowym Felicity. Jako, że tamtejsza oferta gastronomiczna za bardzo nie przypadła nam do gustu, co możecie sprawdzić w recenzji Erbil Kebab, nie spieszyło nam się żeby jeść tam ponownie. Jak to często jednak bywa w takich sytuacjach zachęcają nas promocje. Zobaczyliśmy, że tego dnia w promocyjnej cenie jest flagowe danie okraszone nazwą lokalu i postanowiliśmy, że musimy je spróbować.

Ceny jak na chińską restaurację w Lublinie są dość wysokie. Dania zaczynają się od 17 zł, a studenci mogą skorzystać ze specjalnej zniżki. Codziennie mamy jednak kilka dań, które są w obniżonej cenie 15 zł i za tyle właśnie kupiliśmy naszego kurczaka Mr Wok w kokosowej panierce z ryżem, surówką i sosem czosnkowym. Na zamówienie czekaliśmy bardzo krótko, bo niecałe 10 minut.
Mr Wok Lublin
Kurczak Mr Wok z sosem czosnkowym
z Mr Wok Lublin
Okazało się, że dostaliśmy sporą górę mięsa. Panierka była bardzo delikatna i miała bardzo lekki posmak kokosa. Dobrze trzymała się kurczaka, który również był bardzo dobrze przygotowany i miękki. Wyraźniejszy smak nadawał mu sos czosnkowy, który co prawda był bardzo lejący ale dodawał słodyczy, której trochę brakowało samej panierce. Maczany w niej kurczak smakował bardzo dobrze, a my dodatkowo połączyliśmy go z darmowym ostrym sosem, który jest naprawdę ostry. Uzyskaliśmy w ten sposób słodko-ostry smak, który bardzo pasował do tego dania. Przy takiej ilości mięsa dodatków było zdecydowanie za mało. Już w połowie jedzenia musieliśmy oszczędzać ryż i surówkę, ale mimo tego pod koniec jedliśmy już samego kurczaka. Smak dodatków był taki sam jak w każdym innym lokalu tego typu w Lublinie - nic szczególnego.

Mr Wok wywarł na nas pozytywne wrażenie, a danie nazwane bezpośrednio od lokalu według nas się obroniło. Na minus zaliczamy jedynie wysokie ceny. Na plus szybki czas podania, smak oraz możliwość dowozu. Fajne są również dodatkowe darmowe sosy, bo smakują dużo lepiej i są bardziej wyraziste niż te z innych lokali. Po spróbowaniu kebaba oraz sushi w Felicity Mr Wok jest naszym zdaniem jak na razie najlepszym wyborem jeśli złapie nas głód podczas zakupów. 
Bistro Reset to lokal znajdujący się na zdobywającej coraz większą popularność imprezowej ulicy Lublina, czyli ul. Peowiaków. Lokal powstał zapewne z myślą o tłumach młodych ludzi chodzących do okolicznych klubów, ale działa nie tylko w nocy, a również za dnia. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy w lokalu nastawionym na imprezowiczów można smacznie zjeść.

Bistro Reset Lublin
Pizza z szynką i ananasem z Reset Bistro Lublin
Wystrój wnętrza jest nowoczesny. W środku nie mamy zbyt wiele miejsca, ale gdy przyszliśmy w porze lunchowej akurat nikogo nie było. Bistro oferuje ciekawe promocje jak np. pizza za 14 zł w porze luchnowej, czy burger tygodnia z frytkami i surówką colesław za 17,90 zł. Zdecydowaliśmy się, że skorzystamy z obu za jednym razem i zamówiliśmy pizzę z szynką i ananasem oraz English Burgera z wołowiną 200g, rukolą, serem cheddar, bekonem, jajkiem sadzonym, pomidorem, cebulą, ogórkiem, pieczarkami z grilla.

Jak na zupełnie pusty lokal na dania czekaliśmy dość długo, bo prawie 30 minut. Na pierwszy ogień poszła pizza, która zaskoczyła nas świeżym ananasem. Był bardzo słodki i dodawał ciekawego smaku. Szynki nie było zbyt wiele i naszym zdaniem można byłoby trochę hojniej ją położyć. Rozumiemy jednak, że jest to miejsce na szybkie wrzucenie czegoś na ząb, a nie przejadanie się. Ciasto było cienkie i chrupiące. Zaniepokoiły nas jedynie przypalone miejsca na brzegach, które wyglądały jakby ktoś próbował je wyciąć - nie wyglądało to zbyt dobrze.

bistro reset Lublin
English Burger z Bistro Reset Lublin
Burger okazał się ogromny tak jak wskazywała ilość składników. Nie dało się go normalnie ugryźć. Wszystkie składniki smakowały dobrze, ale połączenie burgera z jajkiem nie każdemu musi przypaść do gustu. To co najważniejsze, czyli mięso było wykonane bardzo dobrze. Było soczyste, ale nie zbyt mało przysmażone. Bułka też była jak najbardziej ok. Na dodatkowe wyróżnienie zasługują frytki. Nie wiemy jak to zrobili, ale smakowały identycznie jak te w Mc Donalds'! Żeby to zrównoważyć surówka colesław okazała się niezjadliwa. Cóż, jak widać nigdy nie może być perfekcyjnie.

Reset Bistro Lublin celuje w młodych ludzi, którzy chcą zjeść coś na szybko w trakcie imprezowania lub w ludzi udających się na lunch. Tym pierwszym polecilibyśmy pizzę, która będzie dobrą i niezbyt dużą przekąską w trakcie zabawy. Osobom, które chcą zjeść więcej i porządnie się najeść polecamy burgera, który swoją wielkością z pewnością zadowoli nawet większych łakomczuchów. Nad czym można popracować? Nad czasem wydawania potraw, bo skoro to tyle trwa przy pustym lokalu, to wolimy nie wiedzieć ile trzeba czekać w szczycie oraz nad surówką, która jest zdecydowanie do zmiany. Jeśli jesteście niedaleko Bistra Reset i złapie Was głód, to możecie się tam udawać bez obaw i na takie okoliczności Wam ten lokal polecamy.
Arte del Gusto to lokal położony nieco dalej od ścisłego centrum na szlaku bardziej imprezowym niż restauracyjnym. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele osób polecało nam tamtejsze jedzenie i zachęcało do spróbowania. W menu znajdziemy pizzę, więc postanowiliśmy wybrać się tam i zrecenzować podawane tam placki.

Gdy przyszliśmy w środku prawie nie było miejsca, ale na szczęście znalazł się dla nas jeden wolny stolik. Wystrój restauracji bardzo nam się spodobał - jest dość delikatny i elegancki. Podawane tam pizze mają tylko jeden rozmiar - około 30 cm - oraz jedną grubość ciasta - oczywiście cienkie. Ich cena waha się od 15,90 zł do 29 zł. Nie są więc bardzo tanie, ale jak na restaurację nie jest zbyt drogo. Zamówiliśmy Pizzę Salami z mozzarellą, świeżą rukolą i salami za 23 zł.
Arte del Gusto
Pizza Salami z Arte del Gusto Lublin

Mimo pełnej sali pizzę otrzymaliśmy już po 15 minutach od zamówienia - dawno nie dostaliśmy tak szybko jedzenia. Byliśmy wręcz zaskoczeni i podchodziliśmy do niej z lekką obawą. Jak się okazało zupełnie bezpodstawnie. Placek był gorący i ładnie pachniał. Ciasto było cienkie i chrupiące. Utrzymywało się po wzięciu go do ręki. Brzegi były równie chrupie i niezbyt grube. Naszą szczególną uwagę przyciągnął smak sosu pomidorowego. Był tak dobry i mocno wyczuwalny, że swoim smakiem niemal odstawiał na dalszy plan składniki. Mimo tego, że w kompozycji były tylko dwa składniki to zakrywały niemal całą powierzchnię pizzy. Do ich smaku i jakości nie możemy się w żaden sposób przyczepić, bo były również bardzo dobre. Do pizzy dostajemy też dodatkowo oliwę, która dodatkowo wzbogaca doznania smakowe. Połączenie wszystkich elementów pizzy było doskonałe - wszystko do siebie pasowało.

Arte del Gusto jest według nas miejscem, do którego warto pójść na dobrą, włoską pizzę. Jeśli chcecie sprawdzić jak wielkie znaczenie ma sos znajdujący się na pizzy dla budowania jej smaku, to jest to odpowiedni lokal na takie testy. Placki nie są może w promocyjnych cenach, ale za to ich jakość, smak i szybkość podania to rekompensują. Polecamy Wam spróbować pizzy w Arte del Gusto i czekamy na Wasze opinie na temat tego miejsca!
IVO Italian to jedna z najbardziej popularnych restauracji ostatnich kilku miesięcy w Lublinie. Bez rezerwacji trudno jest tam dostać stolik i to niezależnie od dnia lub godziny. Ludzie stoją w kolejkach niczym za PRL. Takie sceny widzieliśmy tylko w Warszawie przed Manekinem. Spodziewaliśmy się, że skoro tyle ludzi chce tam zjeść, to na pewno warto swoje odczekać. Jednak udało nam się dopiero za 3 podejściem, po prawie 20 minutach stania.

IVO Italian Lublin
Pizza z IVO Italian Lublin
Dostaliśmy stolik przy samych drzwiach wejściowych, w których stoją inni goście czekający na jedzenie i patrzą na każdego przy stoliku ze wzrokiem mówiącym "kończ już jeść!". Do tego cały czas ktoś nowy przychodzi sprawdzić, czy może jest jakieś wolne miejsce wpuszczając prosto na nas zimne powietrze. W tych dość mocno niekomfortowych warunkach postanowiliśmy zjeść pizzę z szynką crudo, rukolą i pomidorkami. Karta menu jest dosyć krótka, ale ceny pozytywnie zaskakują. Pizza kosztuje tylko 16,80 zł i to niezależnie od składników. Jej zamówienie jest jednak bardzo trudne, ponieważ czekanie w Ivo nie kończy się na zajęciu stolika. Swoje musimy odczekać również na obsługę. My czekaliśmy 15 minut, aż któraś z biegających po sali kelnerek do nas podejdzie.

Pizzę dostaliśmy po 30 minutach od zamówienia. Nie była zbyt foremna i już na pierwszy rzut oka było widać, że jest przypalona z jednej strony. Na szczęście tylko jedna strona ucierpiała. Ciasto było grubości kartki papieru. Duża ilość składników znajdujących się na nim po prostu z niego zlatywała. Ciężko było wyczuć jego smak, bo o ile rozbudowane brzegi były chrupiące i całkiem dobre, o tyle część ze składnikami była rozmiękła od sosu i nijaka. Składniki były wysokiej jakości i do nich nie możemy się przyczepić. Całość jednak zdecydowanie ze sobą nie współgrała, a smak możemy określić maksymalnie jako średni.

IVO Italian to zdecydowanie modny lokal. Czy modny oznacza również smaczny? Naszym zdaniem nie. Oprócz pizzy jedliśmy tam także lasagne wołowe oraz tagliatelle z łososiem. Żadne z dań nas nie powaliło. Na plus zasługuje jedynie ciekawy wygląd lokalu, duże porcje oraz dość niskie ceny. Jeśli jednak chcecie zjeść coś naprawdę smacznego, a w szczególności pizzę, to IVO nie będzie najlepszym wyborem. Jeśli będziecie stali przed wyborem czekać, czy nie czekać na stolik, to my radzimy udać się do smaczniejszych miejsc w okolicy.
LanczoMania Lublin to nowy lokal, który został otworzony w miejscu dawnej stołówki Politechniki Lubelskiej. Trzeba przyznać, że pod względem wystroju lokal zmienił się nie do poznania. Dosłownie wszystko zostało odnowione - ściany, podłogi, stoliki - po prostu wszystko. Możemy nawet oglądać na żywo kuchnię, która jest wyświetlana na jednej ze ścian za pomocą projektora. Ciągle mamy tam charakterystyczny stołówkowy zapach, ale poza główną salą mamy także część restauracyjną, w której jest serwowana pizza i właśnie ją postanowiliśmy sprawdzić.

Obecnie możemy skorzystać z promocji i zamówić pizzę 32 cm z 3 dowolnymi składnikami (2 mięsne i 1 warzywny) za jedyne 15 zł. To bardzo dobra cena nawet jak na okolice Politechniki. Część restauracyjna wygląda jeszcze lepiej niż stołówka, choć na romantyczną kolację byśmy tego miejsca nie wybrali. Również ze względu na obsługę. Czekaliśmy 10 minut na pojawienie się kelnera. W końcu nie wytrzymaliśmy i wyruszyliśmy na poszukiwania na zaplecze. Tam dostaliśmy informację, że zaraz nas obsłuży. Wychodząc z zaplecza zostaliśmy w bardzo niemiły sposób zapytani (prawdopodobnie przez właściciela) "czego tu szukamy?". Odpowiedzieliśmy, że chcielibyśmy zjeść, ale nie możemy zamówić. On też zapewnił nas, że kelner zaraz się pojawi i tak się stało po kolejnych 5 minutach. Zdecydowaliśmy się zamówić pizzę z kurczakiem, kukurydzą i ananasem. Do tego skorzystaliśmy z dodatkowego rabatu -40% na napój. Gratis dostajemy też dwa sosy - keczup i czosnkowy.
LanczoMania Lublin
Pizza z kurczakiem, ananasem i kukurydzą z LanczoMania
Pizzę otrzymaliśmy po prawie 30 minutach oczekiwania - według nas to długo jak na jedynych gości w lokalu. Była bardzo gorąca i na pierwszy rzut oka wyglądała całkiem ładnie. Składników i sera było dość dużo (poza kukurydzą). Zabraliśmy się więc do jedzenia. Niestety pierwsze dwa kawałki, które wybraliśmy okazały się przypalone. Kelner, który był naprawdę miły i zaangażowany zapytał nas, czy nam smakuje. Pokazaliśmy mu, że pizza jest z jednej strony spalona. Gdy to zobaczył od razu zaproponował wymianę pizzy na nową, ale my odmówiliśmy - nie mieliśmy już tyle czasu by znów czekać 30 minut. Zaproponował więc kawę na koszt firmy, ale również odmówiliśmy. Tutaj należy się jednak pochwała dla kelnera, bo widać było, że naprawdę się tym przejął.

Poza spaloną stroną pizza miała już normalnie przypieczone ciasto. Placek był pokryty sporą warstwą sosu pomidorowego i sera, który niestety okazał się bardzo nieciekawy w smaku i mdły. Składniki też nie powalały według nas swoim smakiem i całość okazała się dość mocno nijaka i niezgrana. Ser ciągnął się jak gruma jednocześnie spadając z ciasta i ściągając wszystkie składniki. Sos czosnkowy był bardzo wodnisty, a keczup po prostu zwyczajny. Musimy przyznać, że tą pizzą można się naprawdę napchać i po 3 kawałkach byliśmy już najedzeni. Niestety po niecałej godzinie od zjedzenia pizzy dostaliśmy rewolucji żołądkowych, co potraktujemy jako definitywne podsumowanie tamtejszych placków.

LanczoMania może i jest powiewem świeżości w stołówkowym świecie, ale jest to ciągle nic więcej niż stołówka. Nawet część restauracyjna nie zmieni tego, co, w jaki sposób i z jakich składników jest przygotowywane na kuchni. Niestety przypalona pizza, z co najwyżej średnio smakującymi składnikami, których nasze żołądki nie są w stanie strawić nie jest dobrą wizytówką tego miejsca. Nie polecamy więc Wam próbować tamtejszej pizzy.
Stół i Wół na dobre zagościł już na kulinarnej mapie Lublina. Działa już od dobrych kilku lat i choć nie jest typowym fast-foodem, a kreuje się bardziej na grill bar lub restaurację, to bardzo często proponowaliście nam zrecenzowanie tego miejsca ze względu na podawane tam burgery. Stół i Wół jest dla nas niejako spadkobiercą dawnego "Lub Burgera", który gościł kilka lat temu na naszym blogu. Poprzedniemu lokalowi wystawiliśmy ocenę 4 na 6 - jak będzie tym razem?

Stół i Wół ma na początku już spore fory, ponieważ nie prowadzi dowozu. Jedzenie możemy zjeść tylko na miejscu, a jak wiadomo trudniej jest dostarczyć komuś dobre jedzenie niż podać je na świeżo w lokalu. Na szczęście w menu znajduje się ten sam burger, którego mieliśmy okazję jeść w Lub Burgerze. Chodzi oczywiście o Jack Burgera, w którego wnętrzu znajduje się pomidor, sałata rzymska, ogórek konserwowy, czerwona cebula, chrupiący boczek oraz sos Jack Daniel’s. Tak jak poprzednio dostajemy gratis domowe frytki, ale również coś nowego - domową surówkę. Zmieniła się niestety również cena. W Lub Burgerze płaciliśmy 20 zł, a w Stół i Wół już 27 zł.

Jack Burger ze Stół i Wół Lublin
Na burgera czekaliśmy dość długo, bo prawie 30 minut, ale w lokalu było sporo gości. Okazał się być naprawdę sporych rozmiarów, a do tego został ładnie podany. Jedzenie zaczęliśmy od nowej surówki, która niestety okazała się według nas nietrafiona. Nie pasowała nam ani do burgera, ani do frytek. Następnie przeszliśmy do samego burgera. Był dobrze złożony i nie rozpadał się. Bułka była chyba identyczna jak w Lub Burgerze, bo tak samo dobrze nam smakowała i była posypana mocno wyczuwalnym sezamem. Składniki warzywne były również ok, świeże, chrupiące. Niestety kolejny raz największy problem był z głównym aspektem dania - czyli mięsem. I nie chodzi nam tu nawet o smak, a o konsystencję, która była jak dla nas ciągnąca, mokra, brejowata - według nas mięso było po prostu zbyt krótko grillowane. Dodatkowo dużo mniej wyczuwalny był sos Jack Daniel's, którym ostatnim razem tak się zachwycaliśmy. Na koniec zostawiliśmy sobie frytki, które nam smakowały, jednak wolelibyśmy dostać do nich jakiś ciekawy sos niż surówkę, którą niestety zostawiliśmy.

Stół i Wół to zdecydowanie jeden z bardziej rozpoznawalnych lokali w Lublinie. Nam nie podoba się ciemny i przytłaczający klimat jego miejsca. Jednak kiedyś jedliśmy tam jednego z lepszych steków w Lublinie. Niestety na burgery będziemy udawać się gdzie indziej, gdzie smaki są ciekawsze, a ceny niższe. Czy Jack Burger okazał się lepszy od tego w Lub Burgerze? Według nas ma porównywalną liczbę zalet i wad, więc wydajemy mu również ocenę 4/6.
Pub Pizzeria Trakt Królewski Lublin zawsze przyciągał naszą uwagę, gdy spacerowaliśmy po starym mieście, ponieważ przed lokalem znajdował się banner z napisem "Najlepsza pizza w mieście". Takie stwierdzenia przyciągają nas jak magnes, ale z racji tego, że na mieście mamy sprawdzone już prawie wszystkie lokale, to wybieraliśmy te, w których wiedzieliśmy, że będzie smacznie. Wy też już je pewnie znacie, jeśli czytacie naszego bloga. Trakt Królewski pojawił się jednak niedawno na portalach do zamawiania jedzenia, więc stwierdziliśmy, że teraz to już musimy przetestować tamtejsze pizze.
Trakt Królewski Lublin
Pizza Trakt

Zamówiliśmy 2x dwie dowolne pizze 32 cm (czyli w sumie 4) plus sos czosnkowy (1 zł) za 71 zł. Dowóz był darmowy. Trzeba przyznać, że cena w porównaniu do konkurencji nie jest jakaś bardzo promocyjna, ale nie jest też strasznie drogo zważywszy na lokalizację.

 Pizze, które wybraliśmy to:
  • Pizza Magnat z sosem, serem, szynką, boczkiem, cebulą, oliwkami i papryką
  • Pizza Trakt z sosem, serem, szynką, salami, boczkiem, pieczarkami, oliwkami i papryką
  • Pizza Hawajska z sosem, serem, szynką i ananasem
  • Pizza Janosik z sosem, serem, szynką i pieczarkami

Pizzeria Trakt Królewski Lublin
Pizza Hawajska
Placki miały do nas dotrzeć po 60 minutach. Niestety dostawa spóźniła się o dobre 15 minut. Na szczęście placki przyjechały gorące.

Składniki, jak widzicie na zdjęciach, zostały rozłożone nieco niechlujnie i nie prezentowały się najlepiej. Boczku i cebuli na pizzy Magnat nie było zbyt dużo, ale wszystkie składniki na każdej z pizz się zgadzały. Papryka na obu pizzach - Magnat i Trakt - okazała się być papryką konserwową. My zdecydowanie wolimy świeżą. Składniki nie wyglądały najlepiej jakościowo, ale w smaku nie były złe. Ilość sera na pizzach określimy jako mała.
Pizzeria Trakt Królewski
Pizza Magnat

Największym minusem pizzy okazała się jednak jej podstawa, czyli ciasto. Było ono średnio-grube i tak twarde, że ledwo dawało się je przekroić nożem. Brzegi placka były zupełnie niejadalne. Na początku jeszcze nie było to tak bardzo odczuwalne, ale wraz ze stygnięciem pizzy było coraz gorzej. Jeśli mielibyśmy wskazywać jeden największy minus tych placków to stawialibyśmy właśnie na ciasto. Sos czosnkowy był bardzo czosnkowy i gęsty. Do niego nie możemy się przyczepić.
Pub Pizzeria Trakt Królewski
Pizza Janosik

Trakt Królewski Lublin niestety nie okazał się miejscem, gdzie serwują najlepszą pizzę w Lublinie. Ceny są do zaakceptowania patrząc na lokalizację, ale w dowozie znajdziemy lepsze promocje u konkurencji. Dodatkowo spóźnianie się dostawcy, przy i tak już długim czasie oczekiwania, nie zachęca do ponownego zamówienia. Same pizze nie są może najgorsze jakie jedliśmy, ale twarde ciasto nie może zostać uznane za smaczne - polecamy popracować nad przepisem. Ogólnie nie jesteśmy jakoś mega zawiedzeni tym zamówieniem, bo niczego super się nie spodziewaliśmy. Nie rekomendujemy Wam jednak tego miejsca, bo zarówno w dostawie jak i nieopodal lokalu znajdziemy miejsca, gdzie pizza będzie smaczniejsza.
Głodny Królik Lublin to dwa lokale działające już dobrych kilka lat na lubelskim rynku. Oferują pizze, hamburgery oraz dania i kanapki z kurczaka w postaci kebaba lub dolmy. Wielu naszych użytkowników zachęcało nas do sprawdzenia tamtejszych potraw, ale nigdy nie mieliśmy ich akurat po drodze. W tym miejscu musimy też zaznaczyć, że lokal oferuje jedzenie na dowóz i działa do 24. To jego niewątpliwe zalety, ale sprawdźmy, czy na plus można także ocenić serwowane tam posiłki.
Głodny Królik Lublin
Pita XL z colą z Głodny Królik Lublin

Postanowiliśmy przetestować lokal na ul. Jutrzenki. Wybór w Głodnym Króliku jest naprawdę spory. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Ceny są raczej niskie, a do tego bardzo ciekawe są zestawy, które sprawiają, że zamówienie jeszcze bardziej się opłaca. Zdecydowaliśmy się na zestaw Pita XL z sosem mieszanym i colą za 16 zł. Podawana tam jest cola z koncentratu, która dużo bardziej nam smakuje za co duży plus.

Na danie czekaliśmy bardzo krótko, bo jedynie 10 minut. Byliśmy jednak jedynymi klientami w lokalu. Wielkość Pity XL pozytywnie nas zaskoczyła. Dawno już nie widzieliśmy tak dużej pity i to za cenę 12 zł, bo tyle kosztuje bez zestawu. Zabraliśmy się więc ochoczo do jedzenia. Pita była dobrze przypieczona i chrupiąca, ale lekko pozbawiona smaku. Pierwsze kęsy zawierały samą surówkę, która składała się z kapusty pekińskiej oraz świeżego ogórka. Sosu było dość mało, więc sam początek był naprawdę suchy. Gdy już dokopaliśmy się do mięsa kebab zdecydowanie nabrał smaku. Było miękkie, gorące i lekko przyprawione, choć wystarczająco, by było czuć smak kebaba. Niestety po kilku solidnych gryzach znów pojawiła się sama surówka, która niestety pozostała już do samego końca pity.

 Głodny Królik Lublin ma zdecydowanie kilka plusów. Dowóz, długie godziny otwarcia, poziom cen oraz cola z nalewaka. Niestety w parze z tymi zaletami nie idzie dbałość o smak potraw. Kebab składający się z odrobiny mięsa, tony kapusty pekińskiej i ogórków nie zrobi na nikim dobrego wrażenia. Naszym zdaniem lokal powinien lekko podnieść ceny, ale za to dawać więcej mięsa i wzbogacić surówkę, bo cały zamysł jest dobry, tylko kwestia smakowa kuleje. Na chwilę obecną nie polecamy tego lokalu, ale także go nie przekreślamy. Będziemy monitorować ewentualne zmiany i następnym razem zamówimy na dowóz, aby sprawdzić jak Głodny Królik radzi sobie w tym aspekcie.