Pizzeria Planeta przygotowała szczególną promocję dla stałych czytelników naszego bloga.

Do końca maja możecie zamawiać dowolną dużą (30 cm) pizzę z 3 dowolnie wybranymi składnikami za jedyne 12,00 złotych!

Okazja dostępna jest przy zamówieniu na miejscu oraz w dostawie. W przypadku dostawy do ceny pizzy trzeba dodać jednak jeszcze koszt dowozu 5-9 zł zależnie od strefy.

Za jednym razem możecie wykorzystać dowolną ilość kuponów. Przy zamawianiu kilku pizz na dowóz za dostarczenie płacicie tylko raz!

Co musicie zrobić aby skorzystać z okazji? 
1. Wydrukować kupon, który znajdziecie poniżej
2. Poinformować obsługę osobiście lub w przypadku zamówienia przez telefon o posiadaniu i chęci użycia zniżki z kuponu
3. Zamówić dużą (30 cm) pizzę z trzema dowolnie wybranymi składnikami


Kupon w formacje jpg: http://www.tinyurl.pl?5bhtfTOi
Kupon w formacie pdf: http://www.tinyurl.pl?RhGisXuq
W dzisiejszej recenzji ocenimy pizzerię Pappa z Czechowa. Wybraliśmy tą pizzerię, ponieważ jak zapewne widzieliście na naszym facebookowym profilu była możliwość wykupienia vouchera, na 2 dowolne pizze płacąc jedynie 30 zł. Lokal ten nie prowadzi dowozu, więc musieliśmy się pofatygować do niego osobiście na ul. Solarza - boczną ul. Ireny Kosmowskiej.

Pappa Lublin
Pizza Caprocciosa z Pizzerii Pappa Lublin
Wybraliśmy pizzę Caprocciosa z szynką i pieczarkami z tym, że szynkę wymieniliśmy na kurczaka. Jak informuje menu na każdej pizzy poza samymi składnikami znajdują się: ser, sos pomidorowy i oregano. Na zamówienie nie musieliśmy długo czekać - nasze placki otrzymaliśmy po ok. 20 minutach. Pizza na pierwszy rzut oka nie wyglądała za dobrze. Ciasto posiadało liczne wybrzuszenia, a ser wyglądał na zapieczony. Pizza przypominała bardziej cebularza czy pizzówkę, którą możemy dostać w piekarni niż prawdziwy włoski przysmak. Jeśli idziecie do Pappy to zapomnijcie o ciągnącym się serze. Brzegi pizzy nie były przypieczone czy twarde i dało się je zjeść, choć ciasto było źle rozwałkowane i raz trafialiśmy na cienką, a raz na bardzo grubą końcówkę.

Po pierwszym kęsie ogarnęło nas dość duże zdziwienie, bo jak się okazało pizza nie była posmarowana sosem pomidorowym. Bez ogromnej ilości keczupu nie dało się jej zjeść, bo była zbyt sucha. Kurczaka nie było prawie wcale - widocznie Pappa lubi oszczędzać na mięsnych składnikach. Jednak jeśli już trafiliśmy na jakiś składnik to smakował dość poprawnie. Nie uświadczyliśmy również naocznie ani smakowo rzeczonego oregano - po co chwalić się, że używa się go na placki skoro w rzeczywistości się go nie dodaje lub dodaje takie ilości, które nie są do wyczucia dla ludzkich zmysłów?

Pizzeria Pappa nie wywarła na nas pozytywnego wrażenia. Nie posiada opcji dostawy pizzy, lokal swoim wyglądem i wystrojem również zdecydowanie nie zachwyca, ale co najważniejsze robi po prostu niedobrą pizzę. Mogliby się przynajmniej postarać i przygotować dobre placki dla ludzi z voucherami - przecież o to w nich chodzi żeby przyciągnąć klientów i aby zostali na dłużej. Pizzeria Pappa poszła jednak w zupełnie inną stronę i dobitnie nas do siebie zniechęciła. Zdecydowanie nie polecamy!
Faraon Kebab jest chyba najmniej znanym lokalem znajdującym się na ulicy Nadbystrzyckiej. Znajduje się nieopodal akademików Politechniki Lubelskiej w budynku ustawionym w pewnej odległości od drogi tak, iż na pierwszy rzut oka trudno jest zauważyć, że znajduje się tam jakikolwiek lokal gastronomiczny. Niedziwne więc, że większość z moich znajomych nawet o nim nie słyszała. Ktoś kiedyś jednak napomkną mi o tym miejscu i będąc w okolicy postanowiłem go przetestować.


Kebab pita mega z Faraon Kebab Lublin
Kebab pita mega z Faraon Kebab Lublin
Ceny jakie zastałem w Faraon Kebab były na prawdę atrakcyjne, więc ze znajomymi skusiliśmy się od razu na większe porcje. Zamówiliśmy dwa kebaby w bułce 2x mięso oraz kebab pita mega z mięsem z kurczaka, które ze zniżką studencką (-1 zł od każdej potrawy) kosztowały po 9 zł każdy. W lokalu znajduje się miejsce dla dziesięciu - może piętnastu osób lecz ani wystrój, ani atmosfera nie sprzyja dłuższemu niż minimalny możliwy czas spożycia posiłku posiedzeniu w tym miejscu.


Kebab w bułce 2x mięso z Faraon Kebab
szkoda, że mięso jest tylko na wierzchu...
Oczekując na realizację naszego zlecenia zostaliśmy bardzo rozczarowani. Mięso, które  zostało dodane do naszych kanapek nie było ścinane prosto z opiekacza, na którym notabene znajdowało się mięso ale nie obracało się i nie było opiekane, a było odgrzewane w mikrofalówce. Nie muszę więc chyba pisać, że mięso było wysuszone, zimne, a do tego wszystkiego smakowało bardziej jak kurczak niż kebab. Oczywiście jak można spodziewać się po tego typu lokalach na koniec jedliśmy samą surówkę, ponieważ mięso znajdowało się jedynie na górze. Bułka w której został podany nasz posiłek była czerstwa i całkowicie niezjadliwa. Surówka nie miała prawie żadnego smaku, a sos mieszany, który wybraliśmy nie był w ogóle ostry. Ponadto był strasznie rzadki i wylewał się z każdej strony (tutaj muszę również zaznaczyć, że pita nie była na końcu zawinięta, więc cała zawartość przy konsumowaniu wypadała tyłem).

Faraon Kebab jest lokalem stawiającym cenę potrawy dużo wyżej niż jej jakość. Trzeba przyznać, że trudno znaleźć miejsce w Lublinie gdzie dostaniemy za taką cenę kebaba takiej wielkości lecz aby ten rodzaj biznesu zadziałał musi on być również smaczny. Tego właśnie brakuje "Faraonowi". Odgrzewane, nie przyprawione odpowiednio mięso, surówka bez smaku, sucha buła i rozcieńczone sosy nie zadowolą na pewno nikogo, kto choć odrobinę dba o smak i jakość tego co je. Moim zdaniem jest to najgorszy z lokali na ul. Nadbystrzyckiej. Zdecydowanie nie polecam!
Mimi Pizza została zaproponowana jako cel następnej recenzji przez jednego z naszych fanów na naszym profilu na facebooku. Jako, że niedawno dostałem ulotkę tej właśnie pizzerii z promocją na nową pozycję w ich menu - pizzę gyros - postanowiłem skorzystać z tej okazji i właśnie ją zamówić. Inne polecane przez Was pizzerie przetestuję w późniejszym terminie.

Mimi Pizza Lublin
Pizza Gyros z Mimi Pizza Lublin -
wygląda naprawdę wiosennie i smacznie
Wracając jednak do pizzerii Mimi, jest to dobrze znana marka w Lublinie. Posiada swój lokal na ulicy Juranda. Cena Pizzy Gyros XXL (kwadratowa, przekątna 62 cm) na grubym cieście w promocji wyniosła mnie 32,80 zł co jest moim zdaniem dość dobrą ceną. Dostawa jest darmowa na terenie całego Lublina dla zamówień powyżej 20 złotych. Czas dostawy został określony na 40-60 minut i był bardziej zbliżony do tej górnej granicy, a więc zamawiając z Mimi na nasz placek musimy trochę poczekać.


Mimi Pizza Lublin
Grube ciasto oraz sos tzatzikowy
z Pizzerii Mimi Lublin
Sama pizza, która jak już wspominałem jest nową kompozycją oferowaną przez Mimi Pizza posiada cztery składniki: kurczak, pepperoni, świeża sałata, świeży pomidor + sos tzatzikowy. Jest to dość specyficzna pizza i nie każdemu przypadnie do gustu. Jak komentowali moi znajomi: smakuje mniej więcej tak jakby na pizzę położyć sałatkę. Trzeba przyznać iż mieli trochę racji. Wystarczyłoby dodać oliwki, ser feta, sos winegret i mielibyśmy prawie sałatkę grecką. Pomijając jednak sam rodzaj pizzy trzeba powiedzieć, że tak jak jest napisane w ulotce wszystkie składniki były świeże i smakowały bardzo dobrze. Do tego jak widać na załączonej fotografii było ich naprawdę dużo - i to nie tylko składników warzywnych bo i kurczaka nie poskąpiono. Na stronie i w ulotce pizzerii ten placek nie jest określany jako szczególnie pikantny ale papryka pepperoni naprawdę potrafiła dać się we znaki nie przyzwyczajonym do ostrych potraw osobom. Niewątpliwą zaletą pizzy było również jej ciasto, które było grube ale przy tym miękkie i puszyste choć lekko tłuste. Brzegi ani spód nie były przypalone i nadawały się do zjedzenia choć jeśli o same brzegi chodzi to moim zdaniem były zbyt szerokie. Sos tzatzikowy zbierał rozbieżne opinie, choć mi smakował i poprzez jego obecność na placku nie trzeba było dodawać sosu czosnkowego czy keczupu. Na pizzy niestety nie znalazło się zbyt dużo sera co można podciągnąć jako jej minus choć może wynikało to z dość specyficznego typu samego placka. W każdym bądź razie fani serowych pizz byliby zawiedzeni. Lekkie problemy sprawiały też same składniki znajdujące się na pizzy, które dość łatwo z niej spadały. Muszę też napomknąć o wielkości samej pizzy w odniesieniu do ilości osób, które mogą się nią najeść. Na pewno nie naje się nią 8 osób tak jak jest to rozpisane na stronie, jednak dla 4-5 osób jest to optymalny i wystarczający rozmiar.

Mimi Pizza na pewno nie może wstydzić się za swoje ciasto, które jest naprawdę dobre. Również jakość, ilość i świeżość składników nie pozostawia nic do życzenia. Przyczepić można się jedynie do dość długiego czasu oczekiwania na dostarczenie placka oraz cen, które w przypadku innych kompozycji pizz, których nie obowiązuje promocja nie są takie atrakcyjne i w porównaniu do innych pizzerii raczej nieopłacalne. Jeśli jednak nie mieliście jeszcze okazji spróbować pizzy z pizzerii Mimi warto przetestować ją według własnego gustu bo wielu osobom może na prawdę zasmakować. Polecam!
Pub pizzeria Czerwony Październik będzie pierwszą Lubelską pizzerią recenzowaną przeze mnie w czasie rozpoczynającej się już na dobre wiosny. Lokal ten znałem od dawna. Kilka osób bardzo zachwalało serwowane tam potrawy ale jakoś nigdy nie miałem czasu tam wpaść, a jeszcze do niedawna nie można stamtąd było zamawiać na dowóz. Na szczęście teraz się to zmieniło i możecie przeczytać o pizzy serwowanej w Czerwonym Październiku w moim pierwszym marcowym poście.


Pizza MAXI "Na życzenie"
z pizzerii Czerwony Październik Lublin
Dowóz w Czerwonym Październiku realizowany jest od zamówienia o wysokości co najmniej 18 zł. Większość dużych (32 cm) pizz mieści się w tej granicy. Postanowiłem jednak zamówić pizzę MAXI - kwadratową, o przekątnej 50 cm - "Na Życzenie" czyli z sosem pomidorowym, serem Mozzarella i pięcioma dowolnie wybranymi składnikami. Co ciekawe kwadratowe pizze dostępne są jedynie w opcji dowozu - nie można takiej zamówić w lokalu - oraz na grubym cieście. Koszt pizzy wraz z dowozem (gratis w centrum i okolicach) i dwoma sosami (keczup i czosnkowy) to 30,99 zł. Składniki, które wybrałem na mój placek to: kurczak, boczek, pieczarki, papryka i kukurydza.

Składniki pizzy z bliska
Czas dostawy był dość szybki 30-35 minut choć może to było spowodowane tym, że zamawiałem w godzinie lekko popołudniowej gdy raczej nie ma wielu zamówień i korków. Pizza dojechała ciepła choć nie jakoś strasznie gorąca. Była pokrojona na 16 kwadratowych kawałków. Składników było dość sporo choć jak dla mnie mogłoby być więcej kurczaka i kukurydzy. Smakowały również całkiem dobrze ale tutaj wyjątek stanowiły pieczarki, które mi całkowicie nie smakowały. Ser był ciągnący i pokrywał większość kawałków choć jak na Mozzarellę dość mało było go czuć. Prawdziwym zaskoczeniem okazało się dla mnie ciasto. Było grube, a jednocześnie bardzo puszyste i wręcz rozpływające się w ustach. Jeszcze nigdy nie jadłem nawet podobnego do tego. Minusem jak dla mnie było to, że cała pizza została posypana przyprawami, które mi osobiście psuły smak całego placka - czułem w większości je, a nie resztę składników. Myślę, że innym nie będzie to tak przeszkadzać, ponieważ jestem strasznie wyczulony na wszelkiego rodzaju przyprawy. Nie mogę też niestety pochwalić tamtejszych sosów. Keczup był strasznie rzadki, a sos czosnkowy mimo, że na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie dobrego i gęstego w smaku okazał się gorzki.

Czerwony Październik serwuje nie dostępne nigdzie indziej w Lublinie grube, mięciutkie i puszyste ciasto. Może nie uświadczymy tam niesamowitych promocji, wyśmienitych gratisów czy ponadprzeciętnej jakości składników lub sosów ale wszystko jest tam na przyzwoitym i ogólnie akceptowalnym poziomie. Widać, że bar idzie w dobrym kierunku uruchamiając zamówienia na telefon i być może w przyszłości doda jakieś promocje, które zachęcą do zamawiania stamtąd placków na imprezy. Na prawdę warto spróbować tamtejszej pizzy - nawet dla samego ciasta.
Jak zapewne zdążyliście już zauważyć nasz blog ma teraz całkowicie nowy wygląd. Postanowiliśmy zmienić stary, ponieważ był on robiony na szybko, praktycznie wyłącznie dla nas na potrzeby przelania naszych opinii o niektórych lokalach i wtedy nie zakładaliśmy jeszcze takiej popularności naszego bloga, który teraz ma ponad 200 odwiedzin dziennie.

Mamy nadzieję, że nowy wygląd przypadnie Wam do gustu. Staraliśmy się aby był bardziej przejrzysty i czytelny od poprzedniego, a także po prostu ładniejszy. Dodaliśmy też na górze menu gdzie będą znajdowały się tak przez Was wyczekiwane rankingi najlepszych kebabów i pizz w Lublinie. Znajdziecie w nim też ulotki większości lubelskich pizzerii zgromadzone w jednym miejscu dla Waszej wygody.

Nie zapominamy też o naszych obietnicach i już niedługo będziemy przedstawiali Wam kolejne recenzje fast foodów z Lublina. Mamy nadzieję, że te wszystkie zmiany będą skutkowały tym, że będziecie nas jeszcze częściej odwiedzać, czytać i udzielać się w komentarzach, a także polecać naszego bloga swoim znajomym.
Restauracja i Pizzeria Trattoria nie była mi w ogóle znana, a dowiedziałem się o niej dzięki wyszukiwarce google, w której to Trattoria się reklamuje. Na ich stronie możemy dowiedzieć się, że serwują potrawy stricte włoskie ale oprócz pizzy w menu znajduje się jedynie 5 rodzajów makaronu i dwie sałatki i to nie tradycyjnie włoskie - nie wiem czy to wystarczająco by nazywać się restauracją. Nie po to jednak jest ten wpis aby dyskutować o słuszności nazwy lecz o samym jedzeniu tam podawanym.

Pizza z kurczakiem, kukurydzą i ananasem
z Restauracji i Pizzerii Trattoria Lublin
Tradycyjnie już w przypadku pizzerii zamówiłem dwie duże Margherity (32 cm), które w promocji w dowozie kosztują 29,90 zł (w lokalu 27,90 zł). Do wyboru mamy ciasto cienkie - reklamowane jako prawdziwe włoskie, średnie i grube. Wybrałem średnie, ponieważ nie lubię gdy jest go za mało i wszystko spada z pizzy. Składniki, które znajdywały się na pizzy to: kurczak, ananas, kukurydza oraz kebab, pomidor i pieczarki. Strefa bezpłatnego dowozu jest dość duża i obejmuje prawie cały Lublin - tylko czy jest to naprawdę dowóz gratis skoro musimy dopłacić 2 zł do ceny pizzy w lokalu? Do każdej pizzy dostajemy za darmo po jednym "sosie" choć nie wiem czy można to tak nazwać, ponieważ do wyboru mamy jedynie keczup i sos czosnkowy.

Średnie ciasto według pizzerii Trattoria Lublin
Czas dostawy był długi - trwało to ponad godzinę aby dostarczyć nam pizzę co oczywiście poskutkowało tym, że była ledwo ciepła. Ciasto, które miało być średnie było na prawdę cienkie co możecie zobaczyć na zdjęciu i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jak może wyglądać cienkie w wydaniu Pizzerii Trattoria. Ponadto nie wiem jakim cudem udało się im z tak cienkiego ciasta zrobić takiego gniota - po zjedzeniu dwóch kawałków autentycznie bolała mnie żuchwa. Dodatkowo placek miał na swoich krańcach szerokie brzegi, których nawet nie ruszałem.

Pizza z "kebabem", pomidorem i pieczarkami
z Restauracji i Pizzerii Trattoria Lublin
Kebab, który miał znajdywać się na drugiej z pizz nie różnił się zupełnie niczym - nawet sposobem przyprawienia - od kurczaka z pierwszej choć jako kurczak smakował dość poprawnie. Pomidor był ledwo pomarańczowy i nie miał żadnego smaku, a kukurydza była chyba najtańszą z możliwych - była niesłodka i twarda. Ananas oraz pieczarki były ok ale też niczym specjalnym nie zachwycały. Ser był spieczony i przypominał bardziej ten z cebularza niż pizzy. Sos czosnkowy był bardzo rzadki i cały czas spływał z pizzy, a keczup nie odbiegał niczym od tych oferowanych przez inne pizzerie.

W Restauracji i Pizzerii Trattoria możemy się spodziewać pizzy o smaku poniżej średniej. Bardzo cienkie ciasto i oszukane składniki na pewno nie przypadną do gustu ludziom, którzy chcą się najeść, a ich jakość zniechęci również tych, którzy poszukują wykwintnych smaków. Dodając do tego długi czas oczekiwania, przeciętną cenę i praktycznie brak wyboru sosów trzeba z całą pewnością uznać, że Trattoria serwuje pizzę poniżej oczekiwań. Nie polecamy.
Przeterminowane jogurty i śmietana, spleśniałe warzywa i ogólny brud - zastali inspektorzy lubelskiego sanepidu w "JeszBurgerze" przy ul. Jasnej. Lokal został zamknięty, a jego właściciel ukarany 500-złotowym mandatem. 

- Kontrolę przeprowadziliśmy po interwencji niezadowolonego klienta - informuje Irmina Nikiel, szefowa Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. 

Lista zarzutów jest długa. - W umywalce do mycia rąk w toalecie nie było bieżącej ciepłej wody. Do przygotowywania posiłków używano przeterminowanych produktów np. jogurtów, masła czy śmietany. Żywność nie była też odpowiednio przechowywana. Obok paluszków czosnkowych i owoców morza leżało mięso z piersi kurczaka.

To nie dozwolone, bo takie surowe mięso często bywa zarażone salmonellą - wylicza Nikiel. 

To nie wszystko. Inspektorzy znaleźli spleśniałe warzywa: paprykę, bakłażany i nieświeżą rzodkiewkę. Wiele produktów spożywczych nie posiadało etykiet - nie wiadomo więc skąd pochodzą i jaki jest ich termin ważności. 

- Właściciel lokalu prowadził działalność niezgodnie z wydaną decyzją zatwierdzającą. Przede wszystkim podawał posiłki w naczyniach stołowych wielokrotnego użytku, na co nie miał pozwolenia. Takie naczynia trzeba odpowiednio myć i dezynfekować, a w lokalu nie było środków do dezynfekcji - wyjaśnia szefowa lubelskiego sanepidu. - Nie było też dokumentacji potwierdzającej zagospodarowanie odpadów - dodaje.
Źródło: Kurier Lubelski*

Jak widać właściciele JeszBurgera nie nauczyli się niczego po całkowitej porażce w programie "Kuchenne rewolucje" i dalej serwują naiwnym klientom nieświeże jedzenie. Jest to całkowicie karygodne zachowanie i mam nadzieję, że klienci tego lokalu (jeśli wśród czytających naszego bloga są tacy) wyciągną należyte konsekwencje i po prostu przestaną tam jadać. Na koniec przypomnienie tego co działo się w odcinku programu Pani Magdy Gessler w JeszBurgerze (film rozpoczyna się w najlepszej części - "Bogumił terrorysta" - ale można również obejrzeć go od początku): 




* http://www.kurierlubelski.pl/artykul/510509,lubelski-sanepid-zamknal-jeszburgera-przy-ul-jasnej,id,t.html
Pizzeria Napoleońska była przez długi czas jedną z częściej odwiedzanych przeze mnie pizzerii w Lublinie, a to wszystko za sprawą dużej ilości ciągnącego sera i  smacznych składników. Niech Was nie zmyli nazwa - nie jest to pizza we włoskim stylu, a bardziej mix amerykańsko-polski. Jednak nic nie stoi w miejscu i wszystko się zmienia, dlatego po dłuższym okresie nie zamawiania z tego lokalu postanowiłem zjeść ich dwie duże pizze z promocji i moje spostrzeżenia przedstawić na blogu.

Pizza z gyrosem, pieczarkami i pomidorem
z Pizzerii Napoleońskiej
Sama promocja zmieniała się dość mocno - jeszcze kilka lat temu pizze kosztowały poniżej 29 zł, teraz każą sobie za nie płacić 31,90 co jest moim zdaniem przesadą szczególnie, że w innych pizzeriach za cenę niższą o dwa złote często dostaniemy do placków jeszcze dwa sosy lub sok gratis. Trzeba tu też zaznaczyć, że "duża" pizza w Napoleońskiej ma jedynie 29 cm. Dostawa trwa zazwyczaj od 30 do 40 minut i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się aby pizze były zimne. Do recenzji zamówiłem placek z gyrosem, pieczarkami i pomidorem oraz drugi z kurczakiem, ananasem i kukurydzą. Pizze serwowane są na grubym cieście o dość specyficznym smaku, którego nie znajdziemy w żadnej innej pizzerii. Nie oceniam czy jest lepsze od bardziej tradycyjnych ciast innych pizzerii bo to już bardziej osobista kwestia ale czasami nachodzi mnie ochota właśnie na ten rodzaj ciasta. Ciasto nie ma "zgrubiałych" zakończeń na obwodzie ale tym razem dostałem je trochę za bardzo spieczone i brzegi były lekko przypalone. 

Pizza z kurczakiem, ananasem i kukurydząz Pizzerii Napoleońskiej
Tak jak wspominałem składniki, które znajdują się na placku są smaczne choć raz gdy skorzystałem z tańszej promocji w kurczaku znajdowała się sporej wielkości kość. Wydaje mi się jednak, że jeszcze dwa-trzy lata temu dostawaliśmy ich znacznie więcej. To samo jest z serem, który zawsze okrywał całą pizzę i był mega ciągnący choć nie był najwyższej jakości. Niestety ale wzrost ceny pizz nie idzie w parze ze wzrostem jakości, a wręcz odwrotnie. Nie mogę jednak powiedzieć, że któryś ze składników był niedobry - po prostu to już nie do końca to samo co kiedyś.

Pizzeria Napoleońska przez długi czas była moim liderem. Zamówiłem stamtąd setki pizz ale wraz z upływem czasu, podwyżkami cen, spadkiem jakości i pojawieniem się nowych, ciekawszych ofert na rynku niestety musi zejść z piedestału. Ich pizza ciągle ma ten specyficzny smak, który niektórzy bardzo lubią i mi również ciągle smakuje ale czy można być aż takim fanatykiem, żeby nie zważać na okoliczności? Napoleońska mimo wszystko podaje i tak lepsze placki niż większość lokali w Lublinie, więc najlepiej będzie jeśli sprawdzicie ją sami.